poniedziałek, 14 lipca 2014

Filmiki z Lu!

Dzisiaj Lusiakowi bardzo się nudziło i biegała po całym domu. Czyli miała świetny nastrój do skakania :). I o tym właśnie będzie pierwszy filmik - Lu robiąca sztuczkę "na rączki".


Nagrałam kilka skoków, i Lu wyglądała na nich świetnie, no ale ja... no ten ;). Dlatego tylko jeden filmik.

Na drugim jest Lu czołgająca się. To nie wyszło najlepiej (czasem się dużo ładniej czołga), ale chciałam pokazać jak mniej więcej wygląda ta sztuczka.



Mam też trochę zdjęć. Wcześniej pisałam, że jak zakwitną pozostałe lilie to zrobię im fotki. I zrobiłam kilka dni temu, ale ledwo co zdążyłam, bo niektóre już prawie całkiem przekwitły. Zapraszam do oglądania.

Najpierw moje ulubione :).


Teraz czerwone. Już mało ich zostało, bo przekwitły.


Na te mówię "waniliowe" ;).


I na koniec pomarańczowe. Mam ich cały "krzaczek".

niedziela, 13 lipca 2014

Sztuczka "Na rączki"

Sztuczka polega na tym, że kot skacze w kierunku klatki piersiowej człowieka, a człowiek kotka łapie. W wykonaniu mojej Lu kot skacze z krzesła, i zwykle tak ląduje, że obłapia mi szyję przednimi łapkami :3.

Aby nauczyć tego kota, trzeba:
-zdobyć zaufanie kota
-mieć dobre wyczucie (jak nie złapiesz kota za którymś razem, to zapomnij o dalszej nauce)

Kot musi znać sztuczkę "na miejsce", dobrze jest gdy zna również "hop na kolano" albo "hop na człowieka".

Najtrudniejsze jest tutaj przekonanie kota, żeby skoczył. Aby kot musiał skoczyć, a nie tylko oparł łapki o człowieka, odległość od krzesła musi być większa. Na początku kot prawie na pewno będzie się trochę bał. Dlatego należy zacząć wtedy, kiedy kot ma nastrój do skakania.

Pokaż kotu żeby skoczył na krzesło, po wskoczeniu nagródź go przysmaczkiem. Jeśli będzie chciał zeskoczyć, to go zatrzymaj. Używaj takiej samej komendy jak przy sztuczce "na miejsce", tylko że zamiast kierować kota na wybrany fragment podłogi każ mu skoczyć na swój obojczyk. Zachęcaj go głosem do zwracania na ciebie uwagi, upewnij się że kot widzi, że gestem "wołasz go" do skoku. Jeśli twój kot przymierza się do skoku, ale rezygnuje, to znaczy że wie o co chodzi ale trochę się boi. Na początku może to zająć kilka minut, albo kot za pierwszym razem w ogóle nie skoczy.
Jeśli kot skoczy, złap go i od razu daj mu dużą nagrodę, czyli większą i lepszą niż kiedykolwiek porcję smakołyków (u Lu to jest np. cały kabanosik i kilka "rybek" z CFF). Na tym jednym skoku zakończ ćwiczenie. Nie trenuj tego za długo, 2-3 skoki dziennie wystarczą.
Potem powinno pójść łatwiej. Po kilku udanych próbach kot na pewno się ośmieli. Kiedy widzisz, że skacze już pewniej i bez strachu, możesz stopniowo zwiększać odległość między tobą a kotem. Potem możesz zamiast krzesła używać np. oparcia od kanapy.
Jednak nie sądzę, żeby udało się kotu tak skoczyć z podłogi. Przynajmniej przy mojej (zdecydowanie nie jest wysokopiennym kotem) na pewno to się nie uda.

Powodzenia :)

środa, 9 lipca 2014

Ważki i pewnien burasek (fotki)

Czyli kontynuacja zdjęć z mojej ostatniej wycieczki i trochę o znajomym kociaku :).


W Ogrodzie Japońskim udało mi się obfocić trzy ważki, każda inna :). Oto one:


Z ostatnią miałam problemy ze złapaniem ostrości. Ogólnie to nie bardzo sobie radzę z foceniem tak małych obiektów.
Zrobiłam też trochę zdjęć roślinkom, to moje ulubione:


I jeszcze motylek :)


No dobra, to już tyle ;). Tytułowy burasek to ok. 9msc kocurek. (fotki takie tragiczne bo robione kalkulatorem, tzn moim telefonem)


Jak go poznałam to zachciało mi się drugiego kota ;).
Mimo, że poprzednio widział mnie ok. pół roku temu, to już po drugiej wizycie podszedł do mnie i obtarł mi się pysiem o twarz <3. Pchał główkę pod moją rękę, a nawet 3 razy zaszczycił mnie krótkim siedzeniem na kolanach. Jak to koci podrostek jest bardzo energiczny i długo nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, a do tego jest bardzo gadatliwy.


Na fotce wyżej miaukał podczas głaskania. Właściwie to cały czas miaukał i odpowiadał kiedy się do niego mówiło :).
Tutaj uchwyciłam jedyny moment w którym się nie ruszał ;)


Lubi być w centrum uwagi ;)


Wspaniały kociak, chciałabym takiego :(. Niestety na razie mogę sobie tylko pomarzyć, no i Lu i tak by go zasyczała i zapacała łapką.

wtorek, 8 lipca 2014

Żywienie kota sterylizowanego (kastrowanego)

Coraz więcej ludzi sterylizuje swoje koty. Ten zabieg pozytywnie wpływa na zdrowie i psychikę mruka, a do tego zapobiega rodzeniu kolejnych kociąt, a tym samym - zmniejsza ilość bezdomnych kotów. Powszechnie uważa się, że kot wysterylizowany wymaga specjalnego pożywienia. Czy to prawda? Czy kot po kastracji ma większe skłonności do nadwagi? Czy kastracja wpływa na choroby nerek? Czy karmy "sterylised" nadają się dla kota sterylizowanego lepiej, niż "zwykłe"?


Kastracja to usunięcie jajników (i zwykle macicy) u kotek, oraz jąder w przypadku kocurów. U kotek kastrację zwykle nazywa się sterylizacją. Jest to poprawne określenie, bo sterylizacja to chirurgiczne ubezpłodnienie. Może ona również polegać na podwiązaniu jajowodów (u kotki) lub nasieniowodów (u kocura). Zabieg ten jest bardzo prosty, kocury już na drugi dzień po nim zachowują się normalnie, a kotki po kilku dniach.

Zacznę od nadwagi. Hormony wprawdzie mają wpływ na skłonności do tycia, jednak nie tak duży, aby kastracja tu coś zmieniała. Koty kastruje się zwykle kiedy osiągają dojrzałość płciową. Naturalne jest, że kot po przejściu tego okresu będzie potrzebował mniej pożywienia, bo po prostu już tak szybko nie rośnie i nie jest tak aktywny. Dlatego zarówno kot wykastrowany, jak i niewykastrowany kiedy stanie się dorosły, ma dobry apetyt, a właściciel nie ograniczy mu ilości jedzenia - może przytyć. U kotów tycie powoduje zbyt duża ilość pokarmu albo zbyt wysoka zawartość węglowodanów w diecie. Jeśli zapewnisz kotu właściwy pokarm (barf albo karmy z listy polecanych) w odpowiednich ilościach, a do tego codzienną porcję ruchu (zabawa, spacery, podawanie jedzenia w sposób wymagający wysiłku ze strony kota), to nie musisz się martwić, że utyje :). Wszystkie znane mi wykastrowane koty, którymi właściciele opiekowali się w ww. sposób, mają prawidłową wagę. Mój kocurek Pelek [*] po zabiegu (w wieku 7msc.) wcale się nie zmienił, dalej był tak samo aktywny, jadł to samo i miał taką samą szczuplutką sylwetkę :). Lu w DT po kastracji (w wieku ok. roku, po urodzeniu kociąt) została utuczona marketówkami, ale u mnie na zdrowej diecie odzyskała prawidłową wagę. Teraz waży 3,7kg i nie ma żadnej zbędnej fałdki tłuszczu :).

Druga często poruszana kwestia to sterylizacja a choroby układu moczowego. Z najnowszych badań wynika, że SUK, i inne podobne choroby nie są związane z kastracją, bo jest taki sam odsetek chorujących na nie kotów wśród kastratów, jak i "niekastratów". Myślę, że takie opinie (jakoby kastracja miała związek z tymi chorbami) wzięły się stąd, że koty wykastrowane to w większości koty domowe, żywione suchą karmą.
Co wiec robić, aby uchronić swojego kota przed chorobami ukł. moczowego? Przede wszystkim zadbać o jego dietę, najważniejsze są w niej:
-właściwa ilość wody, czyli 60ml na 1kg kota
Odwodnienie bardzo szkodzi kocim nerkom. Kot żywiony samymi chrupkami pije średnio połowę z tego co powinien. Dlatego mokra karma lub surowe mięso to obowiązkowy element codziennej kociej diety. Do takich posiłków dodatkowo dolewaj ciepłą wodę. Dzięki temu łatwo można dostarczyć kotu potrzebną ilość płynów. Kot, który już ma chore nerki lub pęcherz nie powinien w ogóle jeść suchej karmy.
-dobrze przyswajalne białko
W prosty sposób to opisując - im gorzej białko się przyswaja, tym więcej wytwarza się szkodliwych substancji uszkadzających nerki i wątrobę.
Trzeba też pamiętać o tym, że sprawę bardzo pogarsza długotrwały stres. Dobrze jest regularnie robić kotu profilaktyczne badania moczu, oraz kiedy zauważymy jakiekolwiek niepokojące objawy (sikanie poza kuwetą, sikanie w mniejszych lub większych "porcjach", trudności z oddawaniem moczu, niechęć do podchodzenia do kuwety, wchodzenie do kuwety i wychodzenie bez korzystania z niej).

No i trzecia sprawa - karmy "dla kastratów". Każdy producent takiej karmy uważa, że jest ona taka superhiperduper, dostosowana i zapobiega wszelkiemu złu. Ale jakoś nie zauważyłam, żeby te karmy czymś się różniły od "niesterylised" tych samych producentów ;). Dokładniej opisywałam jedną z takich karm - RC (kliknij tutaj, żeby przeczytać).
Czym więc karmić kastrata? Tym, czym każdego kota - zbilansowaną mięsną karmą, najlepiej mokrą.

A w jakie macie doświadczenia z wysterylizowanymi kotami? Słyszeliście o kocie, który utył po zabiegu mimo dobrej diety ;)?

czwartek, 3 lipca 2014

Karma sucha Hill's Nature's Best

Hill's to bardzo popularna karma. Szczególnie linia "Nature's Best" uważana jest przez wiele osób (nawet weterynarzy) za karmę zdrową i dobrej jakości. Ale czy na pewno te chrupki mają coś wspólnego z naturą?



Hill's Nature's Best jest w 4 smakach - adult kurczak, adult tuńczyk, kitten i senior. Opiszę rodzaj "adult tuńczyk".

Ta karma kosztuje w większych opakowaniach od ok. 32zł/kg.

Skład i analiza ze strony producenta.

Skład:
mączka z kurczaka i indyka, kukurydziana mączka glutenowa, tłuszcz zwierzęcy, śruta kukurydziana, śruta ryżowa, brązowy ryż, mączka z tuńczyka, podroby rybne, śruta jęczmienna, kasza owsiana, podroby, suszone wytłoki buraczane, chlorek potasu, chlorowodorek L-lizyny, odwodniona marchew, odwodniony groch, przecier pomidorowy, sproszkowany szpinak, wytłoki cytrusowe, przecier grejpfrutowy, olej roślinny, olej rybi, DL-metionina, sól, węglan wapnia, włókno owsiane, tlenek żelaza, fosforan dwuwapniowy,  tauryna, L-tryptofan,  witaminy i pierwiastki śladowe.

Analiza:
białko: 31,4% (w suchej masie 33,2%)
tłuszcz: 20,3% (w suchej masie 21,5%)
włókno: 2%
popiół: 6%
skrobia: 34,4% (w suchej masie 36,5%)
omega 3: 0,5%
omega 6: 3,25%
wilgotność: 5,5%

Zacznę od składu. Na pierwszym miejscu "mączka z kurczaka i indyka", czyli wszystko to, co zostanie po odkrojeniu z tych ptaków mięsa, wysuszone i zmielone. Dalej gluten kukurydziany. W kociej karmie absolutnie nie powinien się znaleźć, a tu jest na drugim miejscu! Dalej tłuszcz zwierzęcy - nie wiadomo jaki. Potem śruta kukurydziana, śruta ryżowa i brązowy ryż. Gdyby to zsumować, to zboża znalazłyby się na pierwszym miejscu. Ale gdzie ten tytułowy tuńczyk? O, jest coś... ale nie mięso. Tylko mączka z tuńczyka (czyli odpady rybne). Dalej podroby rybne - chyba najlepszy składnik tej karmy, brawo! Szkoda, że na ósmym miejscu w składzie... Następnie znowu zboża - śruta jęczmienna i kasza owsiana. Potem podroby z nie wiadomo czego, i dodatki. Czyli suplementy, "polepszacze", i symboliczne ilości warzyw. Trochę niepotrzebnych składników, jak wytłoki buraczane, owoce, groch, włókno owsiane.
A teraz analiza. Od razu rzuca się w oczy mała ilość białka. Trzeba pamiętać, że to białko głównie z odpadów i trochę roślinnego, co sprawia ze jest źle przyswajalne. Tłuszcz w granicach normy. Omega 3 i 6 - tragedia!!! A węglowodany nie lepiej, to ponad 1/3 karmy!

Podsumowując, ta karma - mimo ładnej nazwy - nie ma nic wspólnego z naturalną kocią dietą ani składnikami wysokiej jakości. Składa się głównie ze zbóż różnych rodzajów. Do tego odpady zwierzęce, bardzo małe ilości potrzebnych kotu składników, i jest! Kompletnie nie zbilansowana, źle przyswajalna, niezdrowa, a wręcz szkodliwa, z 36,5% zawartością węglowodanów w suchej masie, okropnym stosunkiem omega 3 do 6 i za mała zawartością białka - karma za 32-40zł/kg! Dużo lepsze produkty można kupić w cenie poniżej 15zł/kg, więc tym bardziej nie rozumiem, dlaczego ludzie to kupują. No ale ładny kotek na opakowaniu i "nature" w nazwie zachęcają ;).