niedziela, 22 czerwca 2014

Upodobania smakowe Ló

Lósiak, jak każdy kot, ma swoje ulubione jedzonka i te, których nie tknie choćby głodowała tydzień. Na szczęście dla mnie tych drugich jest zdecydowanie mniej ;). Kilka dni temu pisałam, jakie karmy jadła Kota. Teraz będzie o tym, jakie smaki miała, jak na nie zareagowała, i trochę o kocich jedzeniach "niekarmowych".

Lu

Sucha karma

To dla Lu nr. 1 wśród wszelkich jedzeń. Zje każde chrupki. Niektóre nawet woli od przysmaczków (Orijen rybny). Smakowały jej wszystkie suche karmy wypisane tutaj (klik).



Mokra karma

Tu już mogę się bardziej rozpisać :). Zacznę od karm podstawowych.
Kota całkiem chętnie jadła wszystkie smaki Animondy Carny i Grau. GranataPet uznała za nieco smaczniejsze (wszystkie smaki bez dużej różnicy). CFF ogólnie lubiała, zwłaszcza smak ze śledziem, ale nie chciała jeść smaku z okoniem. PoN jadła podobnie jak GP. Feringa na początku jej bardzo smakowała, gdzieś w połowie pakietu - średnio, a jak już się kończył odchodziła od miski i prosiła o jedzenie ;). Defu Bio teraz je, bardzo jej smakuje mimo że jest z kurczaka (a ona za kurczakiem nie przepada), zobaczymy czy tak będzie do końca pakietu ;). ZiwiPeaka miałyśmy mało, wiec się jej nie zdążył znudzić. Szkoda by było, bo to jedna z jej trzech ulubionych karm, i to bez względu na wariant smakowy. Druga ulubiona to Herrmanns w saszetkach. Miałyśmy na razie tylko smak z gęsią, okazało się że kota go uwielbia. Planuję teraz kupić pakiet mieszany ze wszystkimi smakami. Trzecia uwielbiana przez Lunię mokra karma to Lily's Kitchen. Jadła na razie smak z jagnięciną. LK ma wysoką cenę, ale te tacki są jej warte :).

Teraz uzupełniające.
Pierwsza uzupełniająca jaką regularnie dawałam Ló to Cosma. Początkowo ją uwielbiała i z pakietu próbnego (14 puszek, wszystkie odmiany) po każdej puszeczce wylizywała miskę, a najbardziej posmakowały jej rybne. Kupiłam pakiet 24 małych puszek, różnych rybnych i trochę kurczaka, i okazało się że jednak Cosma nie jest taka pyszna ;). Czasem nawet odchodziła od miski z zupką z Cosmy i za nic nie chciała zjeść. W międzyczasie robiłam zakupy w zwierzakowo i wzięłam dużo rodzajów puszek, których nie ma w zoo+, głównie uzupełniających. Najpierw dałam jej Cheffy (kurczak z pstrągiem) i Monge (chyba tuńczyk z łososiem), jakoś zjadła. Przy Miamor Filets (tuńczyk i kalmary) był strajk głodowy ;). Podobnie z Princess (smaki z surimi i ze szprocikiem). Animonda Ocean (łosoś), Moonlight (z krewetkami i kalmarem) i Brit (z leszczem) kota uznała za nawet smaczne. Applaws (tuńczyk i wodorosty), Schesir (kurczak i tuńczyk) oraz SushiCat (tuńczyk z surimi) okazały się jeszcze lepsze, chyba nawet smaczniejsze od większości podstawowych. Za to zupełnie niejadalne okazało się Almo Nature o smaku "owoce morza" (biała ryba, krewetki, kalmary i małże). Natomiast smaki "łosoś" oraz "pstrąg i tuńczyk" z tej firmy Lu uznała za przepyszne. Jeszcze bardziej polubiła puszki Thrive ("ryby oceaniczne" i "tuńczyk i łosoś"), pewnie z powodu gęstego sosiku :). Ale nr. 1 wśród karm uzupełniających to Evangers. Kota miała smak "Signature Series z indykiem". W puszce są drobne kawałki mięsa w gęstym sosie pomidorowym. Za ten sos kota dałaby się pokroić ;). Wylizuje go z prędkością światła.

Jedzenie "niekarmowe"

Do tej kategorii zaliczają się: przysmaczki, surowe mięso i jedzenie nie dla kota (czyli to wszystko, co kotu nie powinno smakować, ale wbrew wszelkiej logice smakuje).

Cóż mogę napisać o przysmaczkach? Chyba tylko tyle, że Kota lubi każde ;). Najlepsze są nowości, więc co chwilę jakieś testujemy.

Na początku Lusiak nie lubiła surowego mięsa. Stopniowo coraz bardziej się do niego przekonywała, a teraz je bardzo lubi. Najczęściej je kurczaka z małymi kostkami, chrząstkami itp. Nie lubi skóry, żołądków i skrzydełek, ale serca je dość chętnie. Lubi też indyka i inne mięsa, ale najbardziej z kurczaka (co jest o tyle dziwne, że puszki kurczakowe średnio lubi, a jak już to takie z podrobami).
Czasem dostaje też surowe żółtko.

Z jedzeń nie przeznaczonych dla kota Lu najbardziej lubi rośliny strączkowe i wybrane rodzaje pieczywa. Ze strączkowych najulubieńsze są czerwone fasolki z puszki (ale tylko ta środkowa część wyciśnięta) i ugotowana zielona soczewica z zupy ;). Z pieczywa kota lubi bułki z białej mąki, zwłaszcza takie "smakowe" (np. pikantne albo serowe).
Staram się jej nie dawać ludzkiego jedzenia, ale wiadomo jak to jest jak kot prosi ;). Ostatnio wyjątkowo chciała jeść razem ze mną. Dałam jej trochę pulpecika (warzywno-pszenicowego, bez mięsa). Smakowało. Dałam jej trochę sosu pomidorowego. Mniam, więcej. Dałam jej troszkę kaszy. Zaczęła pluć i się obraziła ;D. Warzyw nie zdążyłam jej dać, bo uciekła.

Ogólnie rzecz biorąc Lu nie jest bardzo wybredna. Tylko kilka razy się zdarzyło, że musiałam dokarmiać znajome psy czy koty niezjedzonymi przez nią puszkami. Ale z wiekiem robi się coraz bardziej wymagająca ;).

28 komentarzy:

  1. Hej. Planuje zmiane diety mojego kota. Mysle o zakupie m.in Herrmannsa. Tylko gdy czytam sklad to w kilku podane jest 96% miesa, a w innych tak
    Sarna z bio jabłkiem:
    delikatne mięso z sarny, bio jabłko, bio gruszka, kocimiętka.
    Bio Kaczka z ziemniakami i bananem:
    Kaczka z młodymi ziemniaczkami i pure bananowym..
    Bio Gęś z jogurtem naturalnym:
    bio gęś (pierś, szyje), z jogurtem naturalnym, pomidorami i cukinią
    Czy to oznacza, ze tam jest duzo mniej miesa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      Przyznam, że wcześniej tego nie zauważyłam. Sprawdziłam na saszetce, którą mam w domu (mam te z gęsią) i okazało się, że na zoo+ jest po prostu niedokładny skład. Na saszetce pisało, że jest 96% gęsi z wyszczególnionym jaki to rodzaj mięsa, potem była cukinia, pomidory i jogurt. Myślę, że podobnie będzie z pozostałymi smakami :)

      Usuń
  2. A gotujesz dla kotki? Znam sporo przepisow.
    Skoro zalezy ci na zdrowym odzywianiu to moze BARF?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, kota z jedzenia "pozakarmowego" dostaje tylko surowiznę, no i bardzo rzadko coś ode mnie wyżebra.
      Zastanawiałam się kiedyś nad barfem, ale jednak nie. Przede wszystkim dlatego, że czasem po prostu nie mam czasu (nawet na zrobienie jedzenia dla siebie), a co dopiero na kilka godzin mielenia i krojenia mieszanki. Wiem, że można zrobić co kilka tyg., ale mogę w ciągu tych kilku tygodni po prostu nie mieć tyle wolnego czasu. Zamiast tego wolałabym pójść z Lu na spacer albo trochę się z nią pouczyć ;).
      No i druga kwestia - nie dałabym rady grzebać przy surowym mięsie. Teraz kota dostaje je co jakiś czas, ale mój udział w tym ogranicza się do zsunięcia mięsa ze spodka, zalania wodą i włożenia spodka do zmywarki ;). To zupełnie co innego, niż przyrządzanie barfa. Czując zapach pieczonego mięsa mam odruchy wymiotne, a co dopiero surowe.
      Gdybym musiała sama przyrządzać dla koty jedzenie, to Lu musiałaby zacząć jeść soczewicę i białko sojowe ;P

      Usuń
    2. Jestes wege?

      Usuń
    3. Względy ideowe, zdrowotne czy gustu, jeśli można spytać?
      Jesteś wegetarianką czy weganką?
      Sama planuję wege, za parę lat. Moi rodzice tego nie rozumieją ;/
      Myślałaś kiedyś, żeby Lu żywić "bezmięsnie"?

      Usuń
    4. Wszystko na raz ;). Chociaż na początku z tym gustem nie do końca, bo zaczęłam "nielubić" mięso dopiero kiedy przestałam je jeść.
      Z argumentów ideowych najbardziej chyba mnie przekonywało to:
      http://www.eioba.pl/a/22qo/oblicza-glodu-a-dzieci
      A do tego jak poczytałam o wpływie na zdrowie to już się nie wahałam :).
      Czasem jem ciasto z jajkiem i/lub mlekiem, a poza tym to właściwie tylko potrawy roślinne. Planuję w przyszłości być weganką.
      Moi rodzice też nie byli zachwyceni, ale teraz już nie protestują. Najbardziej przekonało ich to, że w niektórych kulturach (głównie mam na myśli Azję) ludzie od pokoleń są wege i żyją w świetnym zdrowiu. No i pytanie "a jakie niby miałabym mieć niedobory?" ;)

      Kiedyś myślałam o zrobieniu z Lu wegetarianki, ale na szczęście dla niej już za dużo wtedy wiedziałam o żywieniu kotów. Nie chcę jej niszczyć nerek i dostarczać dużo za dużo węglowodanów. Więc zdecydowałam, że moja kota jest ważniejsza od innych zwierząt. No cóż, jestem tylko człowiekiem, instynkt stadny okazał się u mnie ważniejszy niż empatia ;).

      Często się zastanawiam, czy po śmierci Lu będę mieć kolejne koty. Z jednej strony wolałabym mieć roślinożerne zwierzątka, ale z drugiej ... koty to co innego niż króliki. ;)

      Usuń
    5. Mi przez 5 lat towarzyszyl krolik. To mega inteligentne i towarzyskie stworzonka :-) Teraz nie mam warunkow dla uszaka.
      Po wyjezdzie na studia planuje semiwegetarianizm. Potem sie zobaczy :-)
      Ja kieruje sie glownie cierpieniem zwierzat w ubojniach. Eh... Czlowiek jest okrutny.
      A od jak dawna jestes wege? Sorry, ze tak wypytuje, ale bardzo mnie to ciekawi. W moim najblizszym otoczeniu nie ma "roslinozercow".:-)

      Usuń
    6. Dopiero od 9,5 msc :). Pytaj śmiało :)

      Ogólnie to króliki mi się podobają, ale na pewno teraz bym się nie zdecydowała na niego. Głownie mi chodzi o ich taką hm.. strachliwość czy jak to nazwać, że trudno im się przyzwyczajać do nowych miejsc, z królikiem nie pojadę na wakacje itp. Czytałam że królik po dużym stresie np. spotkaniu z psem może nawet umrzeć. Czyli spacery na smyczy poza własnym ogródkiem odpadają. A to by mi przeszkadzało. Kota mogę wyprowadzać na spacerki, uczyć go agility (na zewnątrz, w domu to nie agility), pojechać z nim gdzieś itp. A królik to tak raczej do siedzenia w domu ;).

      Semiwegetarianizm ... hm, jakby to tak delikatnie... zupełnie nie rozumiem tej idei. A tak w ogóle to semiwegetarianizm nie jest odmianą wegetarianizmu, bo ryba to zwierzę, a we wszystkich dietach wegetariańskich nie je się zwierząt.
      Skoro zależy Ci na zmniejszeniu cierpienia zwierząt, to taka dieta nie będzie dobrym wyborem. Ryby mają dużo lepiej niż się powszechnie uważa rozwinięty układ nerwowy. Przez to, że są tak wrażliwe na dotyk przy "przerabianiu na mięso' cierpią dużo bardziej, niż ssaki i ptaki w ubojniach.

      Usuń
    7. Poza tym jeśli chcesz królika, to tylko dwa. Bardzo cierpią w pojedynkę. Na zachodzie rabbit agillity jest coraz popularniejsze. Mój Radar przeżył 10cio godzinną podróż nad morze.

      Rozumiem to, duzo czytałam o tym, ale chcę mieć taki etap przejsciowy i powoli rezygnować z kolejnych rodzajów mięs.

      Usuń
    8. Jak dwa to tym bardziej nie, za drogo nieco (najbardziej mi się podobają te duże np. olbrzym srokacz, a z średnich zajęczak). Ale dużo osób ma jednego królika, niektórzy nawet piszą że tak jest lepiej. Czy z królikami nie jest tak jak z kotami? Tzn. że lepiej dwa, ale jak się nim dobrze zająć to jeden też będzie szczęśliwy.

      Ja najpierw zrezygnowałam z wieprzowiny i zaraz potem ogólnie z mięsa ze ssaków, później z ptaków i miałam jeszcze przez jakiś czas jeść ryby, ale już nie mogłam ;). Trwało to ok. 2msc.

      Usuń
    9. Nie, króliki to zwierzęta stadne. Poza tym króliki są jednymi z najgorzej traktowanych zwierząt domowych. 95% uszaków mieszka z ludźmi, którzy nic o nich nie wiedzą. I chyba trafiłaś na takie osoby. Ja miałam jednego i wierz mi, nigdy człowiek nie zastąpi uszakowi drugiego uszaka. Nawet jeśli spędzisz z nim pół dnia, to nie ma cie w nocy. Nie ma kogo umyć, do kogo się przytulic. W naturze żyją w wielkich stadach. Zające są samotnikami. Poza tym króliki muszą mieć odpowiednią przestrzeń. Zagródka o pow. kilki metrów kwadratowych to minimum + kilka godzin dziennie poza nią. No i wyposażenie. Jeśli chcesz poczytać o królikach na poważnie to polecam ci te stronki: miniaturkabeztajemnic.com i uszata.com
      Myślę, że dwa króliki są tańsze w utrzymaniu od jednego kota.

      Usuń
    10. Muszę się nad tym zastanowić.

      A mogłabyś mi dokładniej opisać jak jest z kosztami? Bo wszędzie co innego piszą. I jakiego miałaś króliczka - miniaturkę, średniego, dużego?
      Teraz na kota wydaję mniej więcej tak:
      -jedzenie ok. 80zł (tak średnio)
      -żwirek ok. 20-25zł
      -wet ok. 10zł/msc (Lu jest ogólnie zdrowa, nie choruje więc to koszty odrobaczenia i szczepienia)
      -i akcesoria, to trudno powiedzieć


      I tak nieco nie na temat, to myślę że jednak chomiki mają gorzej od królików ;). Bo to takie "idealne zwierzątko żeby dziecko nauczyło się odpowiedzialności"...

      Usuń
    11. Mialam miniaturke. Koszty... Podtawa to siano-ceny sa rozne od 2-3 zl do nawet kilkunastu. Ja go nie kupowalam, mialam z wlasnej laki. Do tego jakies ziolka za kila zl. Granulat (tylko nie mieszanka!) to cena ok. 20 zl za nieco ponad kg. Warzywa to obok siana najwazniejszy skladnik diety. Mozesz zrezygnowac z granulek, ale nie warzyw. Do tego zwirek drewniany. Wyposazenie to klatka ok. 200zl lub zagrodka, dwie ceramiczne miseczki, kuweta i ew. poidelko. Do tego co jakis czas naturalne smaczki (nie zadne kolby itp.). Wazne sa galazki do scierania zebow. Szczepienia, kastracja tez sa niezbedne. Trudno jest znalezc dobrego weta od krolikow.
      Jesli jestes zainteresowana to poczytaj na tych stronkach. Mam nadzieje, ze pomoglam. Jesli chcesz, to moge ci podac mojego maila :-)

      Usuń
    12. Wierz mi, krolik ma o wiele gorzej, chociazby dlatego, ze zanim znudzi sie dziecki, sam umrze. Krolki spedzaja 10 lat w zaciasnej klatce...

      Usuń
    13. Dzięki za rady, bardzo pomogły :) trochę już patrzyłam na te strony, będę musiała więcej tam poczytać

      Proszę o maila :) a jak nie chcesz tutaj podawać to napisz na arnor0009@gmail.com

      Usuń
    14. Jak bedziesz potrzebowala rady to pisz na mabaraska12@gmail.com :-)
      Ja tez bede potrzebowala twojej pomocy, musze odchudzic kota :-)

      Usuń
  3. Mój to zje chyba wszystko (oprócz pomidora:). Jeszcze się nie zdarzyło, by wybrzydzał, co mu nie wrzucić do miski, pochłania z takim samym entuzjazmem. Nawet z truskawką próbował się rozprawić. Ale i tak najbardziej kocha ziemniaki...
    Jedyne, przy czym czasami ponarzeka, to sucha karma. Zakopuje miseczkę, jeśli na śniadanie nie ma czegoś mokrego :)

    Weźże wyłącz weryfikację obrazkową, bo zaraz oszaleję! :D
    ustawienia ---> posty i komentarze ---> włącz weryfikację obrazkową ---> nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe, moja od owoców ucieka :). Ziemniaka nie tknie (na szczęście). Ale za to muszę napisać, co dzisiaj podkradła. Jak nie było nikogo w domu na blacie w kuchni stał ofoliowany talerzyk z plackiem. Kota się tam podkradła, rozgryzła folię i wyjadła trochę ciasta, starannie omijając truskawki. To już nie pierwszy raz...

      No dobra, już ustawiłam. ;)

      Usuń
  4. Zdjęcie Luśki na samym początku wpisu- genialne! :))
    Jak na razie masz o tyle szczęście, że kotka nie jest nadmiernie wybredna, mój kocur ma trochę większe wymagania i czasami bywa, że ciężko mu dogodzić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Na tej fotce jadła trawę.

      Czyli Saluś to typowy kot :). U mojej ten apetyt to chyba pozostałości po czasach "działkowych".

      Usuń
  5. Zawsze mnie zadziwiają te kocie ulubione przysmaki, z jedzenia nie przeznaczonego dla kota - co kot to obyczaj ;) O pieczywie i fasoli słyszę pierwszy raz ;) Koty mają różne pomysły i upodobania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Andrzejek co lubi? :)

      Z kocich upodobań najbardziej mnie zdziwiło to, że są koty które uwielbiają owoce. Moje jakoś zawsze od nich uciekały (i dobrze).

      Usuń
  6. Asiu masz naprawde szczescie,ze Lu jest tak malo wybredna.Koty ogolnie sa bardzo wybredne,o wiele bardziej od psiakow.Czasami jestem juz moimi zmeczona i mam dosyc juz wymyslania co im dac,zeby zjadly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to niestety z nimi jest ;). A najśmieszniejsze jest, że im bardziej się myśli czy kot coś polubi, tym jest bardziej wybredny. Moja nie ma wyboru, jak nie chce jeść tego co daję to nic nie je ;). Potem, jak już je normalnie staram się to nadrabiać większą ilością przysmaczków. Ale ostatnio i tak trochę schudła, w sobotę wieczorem ją ważyłam (przed kolacją) i wyszło 3,7kg. Ale jak się patrzy z góry i z boku to ma normalną sylwetkę, sama nie wiem czy to dobra waga.

      Usuń
  7. Arnor, jak ty masz naprawde na imie?

    OdpowiedzUsuń