piątek, 20 czerwca 2014

Kota w ogródku cz. II

Czyli kontynuacja poprzedniego posta :).

Lilie w tym roku były wyjątkowo "udane", naliczyłam się 27 pędów. Nie wszystkie jeszcze zakwitły.


Kota w tym czasie dalej spokojnie leżała w truskawkach, więc zrobiłam kilka zdjęć mojemu nowemu nabytkowi :)


Kiedy robiłam zdjęcia Lu przyglądała się zwierzom sąsiadów.


Kiedy Lu pierwszy raz zobaczyła kurę nie miała pojęcia, co to za zwierz. Teraz podchodzi do nich z dystansem. Trochę się ich boi, stara się ich unikać. Bo skąd kota ma wiedzieć, czego można sie spodziewać po takich dziwnych stworkach? ;)


Nie tylko lilie są teraz ładne, mamy też trochę innych roślinek, np.:


Lu, jako że jest kotem (a koty mają dziwne upodobania smakowe) lubi groszek. Ugotowany albo z puszki. Za to od owoców ucieka ;).


I tą fotką uciekającego kota kończę fotorelację ze spacerku.

5 komentarzy:

  1. Lilie, truskawki, kury w sąsiedztwie...nie ma to jak ogródek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, i jeszcze warzywa z własnej uprawy :D

      Usuń
  2. Hah, no jakbym patrzyła na swoje zdjęcia:) Raz kot, raz znowu kwiaty, potem jeszcze co innego. U mnie jeszcze groszek nie rośnie, ani nic z warzywniaka :p Moja kury obserwuje z oddali, a lubi bób... eh te koty i ich dziwne smaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy podobny gust ;)
      Moja ogólnie lubi strączkowe, ale nie wiem czy to nie dlatego, że chce jeść to co ja ;). Najbardziej lubi czerwoną fasolkę, tylko że nie mogę jej dać takiej "normalnej", muszę ją przełamać na pół i wycisnąć, wtedy kota zje. Jak dam jej całą to nie wie, co z tym zrobić :D.

      Usuń
  3. Taki ogródek to prawdziwy raj dla kota, nie dziwię się że kicia tak lubi spacery! Pięknie macie :)

    OdpowiedzUsuń