sobota, 21 czerwca 2014

Jak używać klikera - szkolenie klikerowe kota

O klikerze słyszał każdy, kto interesuje się tresurą pozytywną. Ten prosty przedmiot wydaje charakterystyczny dźwięk, co łatwo wykorzystać przy nauce. Klikery są coraz lepiej dostępne, można je już kupić w większości sklepów zoologicznych. Ale nadal niektórzy używają ich w niewłaściwy sposób. Więc jak używać klikera?

różne klikery; ja mam taki w kształcie kostki, tylko że czerwony
kliker z targetem

Klikery kosztują od 5 do ok. 20zł, mogą być z wbudowanym targetem.

Zacznę od tego po co nam w ogóle kliker. Przy tresurze kota wykorzystujemy wzmacnianie pożądanych przez nas zachowań. Kliknięciem oznaczamy kiedy kot zrobi coś tak, jak chcemy.

Kliker czy słowna pochwała?

Obydwa te dźwięki nagradzające mają swoje wady i zalety. Kliker jest dużo bardziej precyzyjny. Jego dźwięk jest charakterystyczny i zawsze taki sam. Kot nie musi myśleć o co ci chodzi gdy do niego mówisz, po prostu wie że klik to nagroda. Dlatego przy nauce trudnych sztuczek jest niezastąpiony. Ale dobrze, żeby kot znał też słowny dźwięk nagrody (np. "śliczniee"). Przyda się to, kiedy zapomnisz wziąć do ręki kliker albo po prostu nie masz go przy sobie, a możesz nagrodzić kota (np. otworzeniem drzwi, małym kawałkiem czegoś co jesz).

Jak sprawić, że kot zacznie kojarzyć klik z nagrodą?

To bardzo proste. Kliknij klikerem i od razu daj kotu jego ulubiony przysmak. Kiedy kot już skończy go memłać i przeżuwać odczekaj chwilę i ponownie kliknij. Ważne - odstępy między kliknięciami nie mogą być zbyt krótkie. Powtórz to kilka razy, i rób tak powiedzmy 2 razy dziennie. Po 3 sesjach ćwiczeniowych kot już będzie wiedział, o co chodzi :).

Często popełniane błędy

-brak nagrody po kliknięciu
Zawsze klik musi oznaczać nagrodę, nawet jeśli się pomylisz i klikniesz gdy kot robi coś nie tak jak chciałeś. Brak nagrody po kliknięciu będzie mieć gorsze skutki, niż jednorazowe nagrodzenie kota w złym momencie.

-klikanie za późno
Trzeba kliknąć dokładnie w tym momencie, kiedy kot robi daną czynność. Inaczej źle cię zrozumie.

-klikanie kilka razy i jedna nagroda
Przy późniejszym etapie nauki można nagrodzić kota kiedy zrobi kilka sztuczek. Jednak nie można klikać po każdej! Klik to nagroda, jeśli po kliku nie będzie nagrody kot nie wie o co chodzi i nauka idzie wolniej, a kociasty jest zdezorientowany i nie ma takiej chęci do współpracy.
Czyli robimy to tak: kot siada, podaje łapkę, klik i nagroda. Stopniowo taki "łańcuszek sztuczek" może być dłuższy, np. 4 czy 5.
Ale ja wolę nagradzać kotę po każdej ;). Lu nie ma dobrych predyspozycji do nauki, więc nie chcę jej dodatkowo utrudniać.

Powodzenia w nauce :). W razie pytań i problemów - proszę pisać w komentarzach.

17 komentarzy:

  1. Bardzo fajny post :) Ja również mam kliker w kształcie kostki. Tyle, że w kolorze niebieskim. Wreszcie znalazłam jakąś osobę, która również tresuje kota. Moja Forti bardzo szybko przyswaja komendy. Nawet nieźle jej idzie skakanie przez przeszkody agility.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, jest nas coraz więcej :).

      Moja zupełnie się nie nadaje do agility, dlatego z zazdrością patrzę na koty przebiegające przez hopki, tunele i kładki ;).

      W jakim wieku jest twoja kotka? :)

      Usuń
    2. Ja też tresuje swojego kota i też ją uczę skakać :)

      Usuń
  2. Jest młodziutka, ma dopiero roczek i 4 miesiące :)
    Przybłąkała się do nas ciężarna właśnie te 4 miesiące temu. Być może ktoś ją podrzucił, gdyż zaszła w ciążę. Ludzie są bezlitośni.

    Nieźle się z nią nalataliśmy po weterynarzach. Przeżyliśmy nawet coś strasznego. Mogę opowiedzieć, a co mi tam.

    Wody płodowe jej odeszły, a ja nic zupełnie nie zauważyłam. Dopiero po paru dniach kotka leżała nieruchomo. Wtedy szybko wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do weterynarza, Lekarz nie dawał jej szans na przeżycie. Nie chciał nawet zrobić operacji, ale go zmusiliśmy, aby robił, to co do niego należy. No i posłuchał się. Podobno wszystko wewnątrz było obtoczone ropą. Wet powiedział, że macica wisiała na włosku, a płód powędrował jakimś cudem do brzucha. Była w fatalnym stanie. Zero procent na przeżycie. Byłam kompletnie załamana, razem z rodzicami. Obwinialiśmy się za to, że nic nie zauważyliśmy. To był cud, że przeżyła. Siedziałam nad nią całą noc, i prosiłam Boga, aby wyszła z tego cało. Sam weterynarz nie wierzył własnym oczom. Widzisz jak to jest, gdyby weterynarz nie zrobił operacji, to już by jej tu nie było.
    Niedawno też byliśmy z nią u weta, bo walczyła być może z kuną, która wygryzła jej skórę, aż do kości. A teraz znowuż skaleczyła opuszkę. Kurcze, zawsze coś. Kotka jest wychodząca, bo u nas w rodzinie każdy ma alergię na koty. No nic na to nie poradzę, ale mam nadzieję, że koteczka jest szczęśliwa. Ona, to po prostu dusza towarzystwa. Chodzi za mną, jak piesek. Ciągle domaga się pieszczoch. Wspaniała koteczka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, moja też była znaleziona w wieku ok. roku :).

      Jejku, straszna "przygoda" :O. Długo zdrowiała po operacji?

      Szkoda, że jest wychodzącą kotką. To bardzo ryzykowne.
      Może namówisz część rodziny na zrobienie testów alergicznych? Ja też myślałam, że mam alergię na kota, a okazało się że to zupełnie co innego.

      Widzę po opisie, że to wspaniała koteczka :). Też miałam takiego kocurka, towarzyskiego, miziastego, bardzo proludzkiego. Można było z nim wszystko robić, jak mu zakładałam szelki to nawet się nie budził :). Bardzo łatwo się uczył, bez problemu biegał i skakał przez przeszkody, nawet umiał schodzić w dół po pionowej drabinie. I był wychodzący. Niby dobrze, bo mógł polować, chodzić po drzewach, więcej być na świeżym powietrzu. Ale przez to przeżył tylko rok i 4msc :(. Zatruł się czymś.

      Usuń
  3. A muszę Cię zaskoczyć. Po tygodniu była, jak zdrów! :) Tylko, że co dwa dni jeździliśmy na zastrzyki, i to było trochę męczące. No i jeszcze wet wcisnął nam RC, a mama się uparła, aby je podawać, więc i tak było... Grr :/

    Ja mam stwierdzoną alergię skórną. Bardzo rzadko spotykaną. Nie mogę przebywać z kotem w jednym pomieszczeniu, bo by mnie wysypało krostami, które strasznie ciężko schodzą. Ogólnie, to co jakiś czas przyjmuję leki od alergii. Moja mama natomiast po kontakcie z kotem ma strasznie duszności. A jednen z braci ma astmę, drugi jeździ na odczulanie, bo też ma problemy z alergią. Kurcze, jak ja mu zazdroszczę! :D Ja się nie zakwalifikowałam na odczulanie. A on może wyzbyć się alergii. Farciarz ;) Moja cała rodzina cierpi na alergię, a w dodatku tata obawia się, że kot zniszczy meble itp. A kotka (Forti ma na imię), to strasznie żywa kotka. Po operacji była w domu. Ale skakała po meblach, i teraz rodziców nie namówię, aby była domowa, choć bardzo tego bym chciała. Chyba, że masz jakieś świetne argumenty :D

    Ooo, bardzo mi przykro. :( Zapomniałam wspomnieć, że mam też kocura. Jest już stary, 6 lat. To też przybłęda. On, to jest strasznie alergizujący. Tylko wystarczy, że poliże po ręku, to zaraz wyskakują bąble swędzące. Jednak kocury mają tego białka znacznie więcej od kotek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskakujące jest to, jak szybko koty zdrowieją. :)

      Szkoda, że tak jest z tymi alergiami. Na to nic nie poradzę, ale można chociaż zmniejszać ilość alergenów. Czyli:
      -co conajmniej tydzień mycie kota hipoalergicznym szamponem
      -codzienne przecieranie mokrą szmatką całej sierści
      -co 2-3 dni wyczesywanie furminatorem
      -częste odkurzanie, jak masz jakieś dywany, firanki - lepiej się ich pozbyć

      To powinno pomóc, bo bardzo zmniejszy ilość alergenów. Sama kocia sierść przecież nie uczula. Chodzi o to, że razem z sierścią lata kocia ślina. Czyli pomoże mniej sierści i mniej śliny. Do tego usuwanie kocich wydzielin skóry (mycie) i będzie ok :).

      Co do przekonywania to u mnie pomogła dopiero śmierć kocurka, którego polubili ;(. I wiele godzin namawiania, wymieniania zalet i alternatywnych rozwiązań.

      Usuń
  4. NIeźle mam 2 koty i baardzo ładnie się słuchają .Dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo ;) gratuluję dobrej współpracy z kotkami

      Usuń
  5. Szkolenie ze słowem np. "Brawo!" mi nie wychodzi :C Więc spróbuję z klikerem :)
    Ja i mój kot stoimy przy sztuczce Hop do góry i coś nam nie wychodzi, więc może z klikerem sie uda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj! Żałuję, że tak późno trafiłam na Twoj blog :( Moje futrzaste zawsze miały predyspozycje do szybkiej nauki ale nigdy nie potrafiłam utrwalić im w pamięci sztuczek, których się nauczyły :( Szczególnie żałuję, że Kotek (tak to jest imię :P), który przez długie tygodnie pięknie aportował zabawki mimo moich usilnych starań nagle zapomniał o znaczeniu słowa "przynieś" :( Gdybym tylko wiedziała wcześniej jak należy utrwalać sztuczki w pamięci kota.. Ale co się stało to się nie odstanie. Zainspirowana Tobą i Lu zapragnęłam znów zacząć tresować moje koty. Problem tylko w tym, że jest ich troje. Zastanawiam się czy wyjdzie mi z klikerem bo w czasie gdy jeden z nich słuchajac kliknięć będzie się uczył, reszta zacznie traktować kliknięcia jako nic nie znaczący sygnał. No i chwila gdy wszystkie trzy stoją koło mojej nogi i każdy chce przysmaczka a nie tylko ten co grzecznie zrobił "siad". Może masz jakieś pomysły jak to zorganizować? Z góry dziękuje za wszystkie cenne wskazówki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :).
      Możesz używać trzech różnych dźwieków nagradzających, albo jakoś tak to zorganizowac, żeby dwa pozostałe koty nie słyszały klikania, ale nie wiem czy to u ciebie możliwe.
      Natmiast co do wykonywania komend w pobliżu innych kotów:
      Przykładowa sytuacja - wszystkie koty roumieją już komende "siad" i ty ją wypowiadasz. Siada jeden kot, i ty patrząc na niego chwalisz go słowem (zamiast kliknięciem) i dajesz przysmaczek.
      Po kilku takich sytuacjach zrozumieją o co chodzi, a nawet może to sprawić że będą się starały szybciej wykonywac komendy :).

      Oprócz klikera możesz używać czegoś w rodzaju przełączka (jak do lampki - można coś takiego kupić, tylko zwróc uwage aby wydawało inny dźwięk niż przełączniki które masz w domu), a jako trzeci "kliker" to hm... może piszcząca zabawka dla psa? Albo sama coś wymyślisz :).

      Usuń
  7. Mam pytanie nie wiem czy mam tresować dwa koty czy jednego (mam dwa koty Maks-5 lat, Śnieżka-2 lata) Maks słucha mnie i wie co oznacza zejdź, ale szybko się denerwuje bardzo szybko, a Śnieżka nie zalicza się do kotów słuchających i reagujących na cokolwiek, ale nigdy nawet nie wiem jak bym ją denerwowała nie gryzie mnie i jest chętna do współpracy. Co robić? Szkoda że tak późno znalazłam twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego by nie obydwa? ;) Szczerze mówiąc nie rozumiem co masz na myśli pisząc o kotach słuchających się i niesłuchających się, tym bardziej jeśli piszesz że twój kot jest jednocześnie niesłuchający się i chętny do współpracy.

      Usuń
  8. Cześć, parę dni temu pojawiła się u nas w domu mała Afera :)
    Weterynarz ocenił na ok. 6 miesięcy i zastanawiam się jak zacząć z nią ćwiczyć.
    Przede wszystkim- jak wybrać kliker? Boję się, że będzie miał dźwięk zbyt podobny do klikania myszką komputerową, a oboje jako zapaleni gracze klikamy często. I jeszcze sprawa smaczków- jakie wybrać, żeby były chociaż trochę zdrowe (i nie zaburzały "normalnego" żywienia)? Tak jak ją obserwuję to najlepszą nagrodą będzie właśnie jedzenie- łakome toto aż miło (niestety trafiła na "złego" człowieka- maślane oczy i miałczenie na mnie nie działają... wychowywałam się wśród jamników, więc przeszkolenie miałam niezłe ;) )

    Generalnie- świetny blog, szukałam takich informacji po polsku i to jest pierwsze miejsce jakie znalazłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, posta ze smaczkami już znalazłam. Przy następnych zakupach poszukam :)

      Usuń
  9. Witam,
    Blog naprawdę świetny.
    Mam takie pytanie, trochę głupie aczkolwiek sprawia mi problem, skąd mam wiedzieć że kot reaguje na klikier ?
    Robię tak jak napisałaś, lecz jak tylko zje pierwszy smakołyk to biega i szuka następnego , kiedy czekam i znowu kliknę muszę mu go podłożyć pod pyszczek bo inaczej by go nie zjadł ....

    OdpowiedzUsuń