sobota, 28 czerwca 2014

Jak tanio a zdrowo żywić kota

Opiszę dwa rodzaje kociej diety - tanią i tańszą. Ten post przyda się szczególnie osobom dokarmiającym bezdomne koty, właścicielom wielu zwierzaków i osobom, które nagle muszą ograniczyć wydatki.


Najtańszy sposób żywienia kota to sucha karma. Szczególnie polecam karmy Taste of the Wild "rocky mountain" i Porta21 "finest sensible". Mają świetny stosunek ceny do jakości, a do tego dzięki wysokiej zawartości białka są wydajne.
Jednak dla kota zdrowsza jest mokra karma. Aby było i tanio, i z odpowiednią ilością wody można pupilowi dolewać ciepłą wodę do jedzonka.

Dieta 1 - tania

dla kota o wadze ok. 4kg

Dziennie 50g Animondy Carny + 33-40g Taste of the Wild (smak rocky mountain, ilość zależna od aktywności i sylwetki). Do mokrej karmy dolana woda, ile to już zależy od tego czy kot dużo pije z miski.

Najlepiej rozdzielić to na 3 lub 4 posiłki. Suchą karmę podaj kiedy długo nie ma cię w domu, ewentualnie na noc. Mokre z wodą rozdziel na dwa posiłki, suche może być w jednym lub dwóch.
Mokrą karmę po otwarciu puszki poporcjuj i zamróź, zostaw porcję na 2 dni. Potem wkładaj mrożonkę do lodówki co najmniej kilka godzin przed podaniem.

koszty
"pakiet próbny" (mały worek TotW + puszki w pakiecie 6x200g)
0,62-0,75zł za chrupki + 0,74zł za mokrą karmę dziennie
40,8-44,7 zł/msc
"pakiet oszczędnościowy" (2 duże worki TotW + puszki w pakiecie 12x800g)
0,51-0,62zł za chrupki + 0,44zł za mokrą karmę dziennie
28,5-31,8 zł/msc

Dieta 2 - jeszcze tańsza

dla kota o wadze ok. 4kg

Ta dieta składa się z samej suchej karmy, więc nie nadaje się dla kotów z chorymi nerkami.

Dziennie 42-50g Porty21 (smak finest sensible, ilość zależna od aktywności i sylwetki mruka).

Można rozdzielić kotu karmę na 3-4 posiłki albo raz dziennie dawać porcję aby sam sobie rozdzielał. Wolę to pierwsze rozwiązanie.

koszty
"pakiet próbny" (worek 2kg)
0,71-0,85zł dziennie
21,3-25,5 zł/msc
"pakiet oszczędnościowy" (2 worki 10kg)
0,59-0,67zł dziennie
17,7-20,1 zł/msc

Jak wynika z powyższych obliczeń, można całkiem dobrze karmić kota za niecałe 18zl/msc. Nawet suchy whiskas byłby droższy w "użytkowaniu" ;).
To nie jest idealna kocia dieta, ale najlepsza w tym przedziale cenowym :). Jeśli z jakichś powodów szukasz taniego sposobu na karmienie mruków, to będzie świetne rozwiązanie.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Nowa obróżka :D

Już zdecydowałam, że obróż z Rogza będzie malinowa. Nie tylko dlatego, że ten kolor bardziej mi się spodobał. Kupiłam Lu obróżkę w prawie takim samym odcieniu, jak zielony Rogz :).


Obróżkę kupiłam w zoologicznym za 10zł. Jest z firmy Camon, ma szerokość 12mm. Tak wygląda bez kota:


Jak widać na pierwszym zdjęciu, obróżka jest z gumką przy zapięciu. Ale ta gumka rozciąga się tak ciężko, że obróżkę można by używać nawet do prowadzenia na smyczy ;).

Niby taka prosta, a (przynajmniej moim zdaniem) fajnie wygląda na kocie.
Na modelce:


Na zdjęciach niżej (i na pierwszym w poście) je przysmaczki PlanetPet z kaczką dla psów. Miałam je wszystkie pokroić, ale kota chyba polubiła jedzenie takich dużych ;).


Tutaj już bez przysmaczka :).


A na koniec kilka kwiatków.

niedziela, 22 czerwca 2014

Upodobania smakowe Ló

Lósiak, jak każdy kot, ma swoje ulubione jedzonka i te, których nie tknie choćby głodowała tydzień. Na szczęście dla mnie tych drugich jest zdecydowanie mniej ;). Kilka dni temu pisałam, jakie karmy jadła Kota. Teraz będzie o tym, jakie smaki miała, jak na nie zareagowała, i trochę o kocich jedzeniach "niekarmowych".

Lu

Sucha karma

To dla Lu nr. 1 wśród wszelkich jedzeń. Zje każde chrupki. Niektóre nawet woli od przysmaczków (Orijen rybny). Smakowały jej wszystkie suche karmy wypisane tutaj (klik).



Mokra karma

Tu już mogę się bardziej rozpisać :). Zacznę od karm podstawowych.
Kota całkiem chętnie jadła wszystkie smaki Animondy Carny i Grau. GranataPet uznała za nieco smaczniejsze (wszystkie smaki bez dużej różnicy). CFF ogólnie lubiała, zwłaszcza smak ze śledziem, ale nie chciała jeść smaku z okoniem. PoN jadła podobnie jak GP. Feringa na początku jej bardzo smakowała, gdzieś w połowie pakietu - średnio, a jak już się kończył odchodziła od miski i prosiła o jedzenie ;). Defu Bio teraz je, bardzo jej smakuje mimo że jest z kurczaka (a ona za kurczakiem nie przepada), zobaczymy czy tak będzie do końca pakietu ;). ZiwiPeaka miałyśmy mało, wiec się jej nie zdążył znudzić. Szkoda by było, bo to jedna z jej trzech ulubionych karm, i to bez względu na wariant smakowy. Druga ulubiona to Herrmanns w saszetkach. Miałyśmy na razie tylko smak z gęsią, okazało się że kota go uwielbia. Planuję teraz kupić pakiet mieszany ze wszystkimi smakami. Trzecia uwielbiana przez Lunię mokra karma to Lily's Kitchen. Jadła na razie smak z jagnięciną. LK ma wysoką cenę, ale te tacki są jej warte :).

Teraz uzupełniające.
Pierwsza uzupełniająca jaką regularnie dawałam Ló to Cosma. Początkowo ją uwielbiała i z pakietu próbnego (14 puszek, wszystkie odmiany) po każdej puszeczce wylizywała miskę, a najbardziej posmakowały jej rybne. Kupiłam pakiet 24 małych puszek, różnych rybnych i trochę kurczaka, i okazało się że jednak Cosma nie jest taka pyszna ;). Czasem nawet odchodziła od miski z zupką z Cosmy i za nic nie chciała zjeść. W międzyczasie robiłam zakupy w zwierzakowo i wzięłam dużo rodzajów puszek, których nie ma w zoo+, głównie uzupełniających. Najpierw dałam jej Cheffy (kurczak z pstrągiem) i Monge (chyba tuńczyk z łososiem), jakoś zjadła. Przy Miamor Filets (tuńczyk i kalmary) był strajk głodowy ;). Podobnie z Princess (smaki z surimi i ze szprocikiem). Animonda Ocean (łosoś), Moonlight (z krewetkami i kalmarem) i Brit (z leszczem) kota uznała za nawet smaczne. Applaws (tuńczyk i wodorosty), Schesir (kurczak i tuńczyk) oraz SushiCat (tuńczyk z surimi) okazały się jeszcze lepsze, chyba nawet smaczniejsze od większości podstawowych. Za to zupełnie niejadalne okazało się Almo Nature o smaku "owoce morza" (biała ryba, krewetki, kalmary i małże). Natomiast smaki "łosoś" oraz "pstrąg i tuńczyk" z tej firmy Lu uznała za przepyszne. Jeszcze bardziej polubiła puszki Thrive ("ryby oceaniczne" i "tuńczyk i łosoś"), pewnie z powodu gęstego sosiku :). Ale nr. 1 wśród karm uzupełniających to Evangers. Kota miała smak "Signature Series z indykiem". W puszce są drobne kawałki mięsa w gęstym sosie pomidorowym. Za ten sos kota dałaby się pokroić ;). Wylizuje go z prędkością światła.

Jedzenie "niekarmowe"

Do tej kategorii zaliczają się: przysmaczki, surowe mięso i jedzenie nie dla kota (czyli to wszystko, co kotu nie powinno smakować, ale wbrew wszelkiej logice smakuje).

Cóż mogę napisać o przysmaczkach? Chyba tylko tyle, że Kota lubi każde ;). Najlepsze są nowości, więc co chwilę jakieś testujemy.

Na początku Lusiak nie lubiła surowego mięsa. Stopniowo coraz bardziej się do niego przekonywała, a teraz je bardzo lubi. Najczęściej je kurczaka z małymi kostkami, chrząstkami itp. Nie lubi skóry, żołądków i skrzydełek, ale serca je dość chętnie. Lubi też indyka i inne mięsa, ale najbardziej z kurczaka (co jest o tyle dziwne, że puszki kurczakowe średnio lubi, a jak już to takie z podrobami).
Czasem dostaje też surowe żółtko.

Z jedzeń nie przeznaczonych dla kota Lu najbardziej lubi rośliny strączkowe i wybrane rodzaje pieczywa. Ze strączkowych najulubieńsze są czerwone fasolki z puszki (ale tylko ta środkowa część wyciśnięta) i ugotowana zielona soczewica z zupy ;). Z pieczywa kota lubi bułki z białej mąki, zwłaszcza takie "smakowe" (np. pikantne albo serowe).
Staram się jej nie dawać ludzkiego jedzenia, ale wiadomo jak to jest jak kot prosi ;). Ostatnio wyjątkowo chciała jeść razem ze mną. Dałam jej trochę pulpecika (warzywno-pszenicowego, bez mięsa). Smakowało. Dałam jej trochę sosu pomidorowego. Mniam, więcej. Dałam jej troszkę kaszy. Zaczęła pluć i się obraziła ;D. Warzyw nie zdążyłam jej dać, bo uciekła.

Ogólnie rzecz biorąc Lu nie jest bardzo wybredna. Tylko kilka razy się zdarzyło, że musiałam dokarmiać znajome psy czy koty niezjedzonymi przez nią puszkami. Ale z wiekiem robi się coraz bardziej wymagająca ;).

sobota, 21 czerwca 2014

Jak używać klikera - szkolenie klikerowe kota

O klikerze słyszał każdy, kto interesuje się tresurą pozytywną. Ten prosty przedmiot wydaje charakterystyczny dźwięk, co łatwo wykorzystać przy nauce. Klikery są coraz lepiej dostępne, można je już kupić w większości sklepów zoologicznych. Ale nadal niektórzy używają ich w niewłaściwy sposób. Więc jak używać klikera?

różne klikery; ja mam taki w kształcie kostki, tylko że czerwony
kliker z targetem

Klikery kosztują od 5 do ok. 20zł, mogą być z wbudowanym targetem.

Zacznę od tego po co nam w ogóle kliker. Przy tresurze kota wykorzystujemy wzmacnianie pożądanych przez nas zachowań. Kliknięciem oznaczamy kiedy kot zrobi coś tak, jak chcemy.

Kliker czy słowna pochwała?

Obydwa te dźwięki nagradzające mają swoje wady i zalety. Kliker jest dużo bardziej precyzyjny. Jego dźwięk jest charakterystyczny i zawsze taki sam. Kot nie musi myśleć o co ci chodzi gdy do niego mówisz, po prostu wie że klik to nagroda. Dlatego przy nauce trudnych sztuczek jest niezastąpiony. Ale dobrze, żeby kot znał też słowny dźwięk nagrody (np. "śliczniee"). Przyda się to, kiedy zapomnisz wziąć do ręki kliker albo po prostu nie masz go przy sobie, a możesz nagrodzić kota (np. otworzeniem drzwi, małym kawałkiem czegoś co jesz).

Jak sprawić, że kot zacznie kojarzyć klik z nagrodą?

To bardzo proste. Kliknij klikerem i od razu daj kotu jego ulubiony przysmak. Kiedy kot już skończy go memłać i przeżuwać odczekaj chwilę i ponownie kliknij. Ważne - odstępy między kliknięciami nie mogą być zbyt krótkie. Powtórz to kilka razy, i rób tak powiedzmy 2 razy dziennie. Po 3 sesjach ćwiczeniowych kot już będzie wiedział, o co chodzi :).

Często popełniane błędy

-brak nagrody po kliknięciu
Zawsze klik musi oznaczać nagrodę, nawet jeśli się pomylisz i klikniesz gdy kot robi coś nie tak jak chciałeś. Brak nagrody po kliknięciu będzie mieć gorsze skutki, niż jednorazowe nagrodzenie kota w złym momencie.

-klikanie za późno
Trzeba kliknąć dokładnie w tym momencie, kiedy kot robi daną czynność. Inaczej źle cię zrozumie.

-klikanie kilka razy i jedna nagroda
Przy późniejszym etapie nauki można nagrodzić kota kiedy zrobi kilka sztuczek. Jednak nie można klikać po każdej! Klik to nagroda, jeśli po kliku nie będzie nagrody kot nie wie o co chodzi i nauka idzie wolniej, a kociasty jest zdezorientowany i nie ma takiej chęci do współpracy.
Czyli robimy to tak: kot siada, podaje łapkę, klik i nagroda. Stopniowo taki "łańcuszek sztuczek" może być dłuższy, np. 4 czy 5.
Ale ja wolę nagradzać kotę po każdej ;). Lu nie ma dobrych predyspozycji do nauki, więc nie chcę jej dodatkowo utrudniać.

Powodzenia w nauce :). W razie pytań i problemów - proszę pisać w komentarzach.

piątek, 20 czerwca 2014

Kota w ogródku cz. II

Czyli kontynuacja poprzedniego posta :).

Lilie w tym roku były wyjątkowo "udane", naliczyłam się 27 pędów. Nie wszystkie jeszcze zakwitły.


Kota w tym czasie dalej spokojnie leżała w truskawkach, więc zrobiłam kilka zdjęć mojemu nowemu nabytkowi :)


Kiedy robiłam zdjęcia Lu przyglądała się zwierzom sąsiadów.


Kiedy Lu pierwszy raz zobaczyła kurę nie miała pojęcia, co to za zwierz. Teraz podchodzi do nich z dystansem. Trochę się ich boi, stara się ich unikać. Bo skąd kota ma wiedzieć, czego można sie spodziewać po takich dziwnych stworkach? ;)


Nie tylko lilie są teraz ładne, mamy też trochę innych roślinek, np.:


Lu, jako że jest kotem (a koty mają dziwne upodobania smakowe) lubi groszek. Ugotowany albo z puszki. Za to od owoców ucieka ;).


I tą fotką uciekającego kota kończę fotorelację ze spacerku.

czwartek, 19 czerwca 2014

Kota w ogródku

Czyli porcja fotek sprzed 2 dni :)

Przypięłam już kotu smycz i wyszłam z domu, kiedy zorientowałam się, że nie mam aparatu ;). Wracając do Lu ujrzałam taki widok


Koć wyglądała ślicznie, ale niecierpliwiła się, więc zamiast cykać kolejne fotki szybko odczepiłam smycz i poszłyśmy :).


Za to nie miała nic przeciwko fotkom, kiedy tarzała się na chodniku :)


Po chwili Lu poszła na ostatni kawałek "tarzalni" nie zarośnięty trawą. Niech kota się nacieszy, niedługo będą tam krzaczki i inne kwiatki :D.


Lósiak była wtedy wyjątkowo aktywna, dlatego przeniosłyśmy się do bezpieczniejszej części ogrodu i posadziłam Kotę na drzewie :)


Chodziła po gałęziach, drapała i patrzyła z góry z szeroko otwartymi oczyma.

A tutaj spada:


Niezbyt wyszło ;). Nie wiem czy się trochę nie uderzyła w główkę, ale jak już to lekko.
Bardzo się tym nie przejęła - ułożyła się w truskawkach i opalała :D.


Kiedy kota się wylegiwała, ja poszłam obfocić lilie.


Więcej fotek - kwiatków, koty i nie tylko - w następnym odcinku ;)

środa, 18 czerwca 2014

W jakiej kolejności uczyć kota sztuczek?

Kolejność nauki sztuczek jest dość ważna, ponieważ ma duży wpływ na to, jak szybko kot będzie się uczył i czy będzie to dla niego trudne.


Najlepiej zacząć od najprostszej, czyli "siad". Kiedy kot zna "siad" można przejść do "pieska preriowego", a następnie ćwiczyć sztuczki związane ze skakaniem takie jak "hop do góry", "hop przez obręcz", "hop przez krzesło".

Kolejną grupą sztuczek są te, przy których wykorzystujemy naprowadzanie kota - są to "kółko" w wersji 1 i 2, "ósemki między nogami", "wstań", "wyjdź z kuchni", "obróć się". Tutaj "poziom trudności" jest podobny, więc nie ma dużego znaczenia od czego zaczniecie.

Inną łatwą sztuczką jest "na miejsce". Kot nauczony jej może uczyć się "hop na nogę", "hop na człowieka", "hop na plecy", "czołgaj się", "do ściany", "waruj", "do nogi", "zamknij drzwi" i "przytul się".

Gdy kociasty umie już kilka komend, może się uczyć sztuczek "łapkowych". Pierwszą z nich jest "podaj łapę", kolejne to "pa pa", "żółwik", "piątka", targetowanie, "kubeczki", "proś", "odbij (piłeczkę)", "obłap (rękę)".

Sztuczki takie, jak "zostaw", "czekaj", "zastrzelony kot", "daj głos", "machaj ogonem", "czołganie tyłu kota", "drapaj", "idź tyłem", "fikołek", "chodź na 2 łapkach", "przegląd kota", "weź (do pyszczka)" nie mają dużego związku z innymi.

Czyli ogólnie rzecz biorąc, większość sztuczek można zaliczyć do jednej z tych 4 kategorii. Kiedy kot nauczy się już pierwszej sztuczki z danej kategorii, to kolejne łatwiej mu pójdą. Nie znaczy to jednak, że jeśli kot umie podawać łapę, to bez żadnej nauki zrobi "pa pa". Ale nauczy się tego dużo szybciej, niż gdyby nie umiał "podawać łapki".

Trudno jednoznacznie stwierdzić, która sztuczka jest łatwa, a która trudna, bo zależy to od kota :). Jeden łatwiej nauczy się "warowania", a inny po 2 minutach będzie umiał miaukać na komendę.

Powodzenia :)