sobota, 24 maja 2014

Moja kotka Lu

Ten wpis przygotowałam z okazji umownych urodzin Lósi, które są 1 czerwca. Poniżej opiszę skąd mam Lu, jaki charakter ma kota i co lubi :).

Lu 18 maja 2014

Kiedy zmarł mój kocurek Pelek, do którego byłam bardzo przywiązana brakowało mi kota w domu. Zaczęłam przeglądać ogłoszenia z kotami do adopcji. Na forum miau znalazłam wątek z szylkretkami do adopcji. Jako że podoba mi się to umaszczenie zaczęłam przeglądać "oferty". I wtedy zobaczyłam ogłoszenie o młodej trikolorce, kilka kilometrów ode mnie. Tak wtedy wyglądała:

Lu w 2012

Rozmowa z rodziną, kilka e-maili z DT i po 3 dniach kota była już u mnie :).

Lu (wtedy jeszcze jako bezimienna kotka) została znaleziona na działkach z czwórką małych kociąt. Miała wtedy ok. roku. Kotka jest w 100% domowa, więc przypuszczam że ktoś ją wyrzucił. W DT spędziła 4 msc.

a to już aktualne :)
Kiedy przyjechałam po kotę moja Ló właśnie chodziła po stole. Okazało się, że jest nieco bardziej "puszysta" niż na zdjęciach ;). W mieszkaniu było kilka innych kotów. Chwilę porozmawiałam z tymczasowymi właścicielami, dostałam kocyk i mały zapas jedzenia, zapakowałam kota do transporterka i pojechałam do domu. Przez całą drogę kota miauczała.

Gdy dotarłyśmy na miejsce otworzyłam transporterek i postawiłam go na podłodze. Kotka na początku była nieco wystraszona, ale jeszcze tego samego dnia zwiedziła pół domu i pobawiła się wędką z piórkami :).

Przez pierwsze tygodnie Luna na wszystkie gwałtowne ruchy i głośne dźwięki reagowała poderwaniem się i odskoczeniem. Ale z czasem było coraz lepiej.

Kota od razu polubiła nową karmę (suche Porta grain free i mokre Grau), nawet nie miała po niej sensacji żołądkowych, więc whiskasy mogłam oddać bezdomnym kotom.

Kiedy już nieco się zaaklimatyzowała zaczęłyśmy chodzić koło domu na smyczy. Lósiak od razu zaakceptowała szelki, a że wcześniej była wolnożyjącą kotką świat poza domem jej nie przerażał. Szybko nauczyła się ładnego spacerowania.

Później zaczęłam ją uczyć sztuczek. Szło jej to dużo gorzej niż Pelkowi. Z czasem, kiedy nasze relacje były coraz lepsze szybciej się uczyła i robiła coraz bardziej skomplikowane komendy.

Lu 26 kwietnia
Teraz Lu jest zupełnie innym kotem :). Miziasta, na powitanie wywraca się kołami do góry albo barankuje, ale nie zawsze ma ochotę na głaskanie. Brzuszek i łapki można miziać tylko późnym wieczorem, chyba że zrobi wyjątek. Czasem przychodzi spać na moją (tfu, tzn. jej) poduszkę, wtedy oczekuje że wezmę ją z poduszki, położę obok siebie i zacznę miziać :). Tak mnie nauczyła - ludzi też można tresować ;). Kiedy Duzi siedzą przed telewizorem zaszczyca któregoś usadzeniem swojej dupinki na kolanach.

W stosunku do obcych ludzi jest nieco nieufna, ale po kilku godzinach przyzwyczaja się do nich. Natomiast na obce psy i koty reaguje napuszeniem się, syczeniem i prychaniem. Czasem goni intruza, a czasem siedzi przykucnięta i kiedy tylko zwierz się zbliży solidnie paca go łapką po oczach. Na szczęście ma obcinane pazurki ;).
Dużym sukcesem jest dla mnie to, że kilka dni temu spokojnie przeszła obok psa, którego zna praktycznie od początku jej pobytu u mnie. Wprawdzie nie chciała się do niego zbliżać, ale dała się namówić żeby przejść niecały metr od niego, i nawet się nie napuszyła (ani troszkę!), i ani razu nie syknęła.


Kota bardzo lubi chodzić po ogródku. Ale nie pogardzi też spacerkiem w innym miejscu. Wtedy jest nieco zestresowana, ale za to dużo bardziej ciekawa :). Lu bardzo ładnie chodzi na długiej i krótkiej smyczy i przy nodze. Oczywiście w granicach kotowatości ;) - większość spaceru spędza obwąchując krzaczki i podgryzając trawę, a nie człapiąc przy nodze.

w nowych miejscach jest bardziej czujna, ale równie chętnie co na własnym ogródku wszystko obwąchuje, podgryza i paca łapką :)
Kota bardzo lubi spędzać czas z ludźmi. Lubi też jedzenie, zabawę sznurkiem lub piłeczką (koniecznie gumową albo z sierści), uczenie się i spacerki.

mniam

Z jedzenia najbardziej lubi suchą karmę wszelkiego rodzaju, od whiskasa (który dostawała w DT) po PoN. Lu je też mokrą karmę. Ma kilka ulubionych smaków, a pozostałe karmy je niezbyt chętnie albo tylko ciamka żeby nie być głodna. Dostaje też przysmaczki (głównie przy treningach). Niektóre lubi wyjątkowo, inne mniej, ale jeszcze nie trafiłam na takie których by nie zjadła.

Całkiem bym zapomniała! Kota uwielbia się tarzać. Na mrumru mówią na nią tarzanica ;D.

video 

Skoro piszę o tym co lubi, wypadałoby też wspomnieć o tym czego nie lubi. Kota nie lubi:
-wody
-weterynarza
-obcych psów i kotów
-małych dzieci

Weterynarza na szczęście nie widzi zbyt często. Na początku miała w uszkach gronkowca, ale po wyleczeniu nie było już dużych problemów zdrowotnych. Kiedyś zjadła woreczek foliowy (jak ja się wtedy nadenerwowałam! na szczęście po podaniu wazeliny wyszedł tyłem kota), ale poza tym Lóna jest denerowana przez weta tylko na szczepieniach i odrobaczaniu.


Dzięki zmianie diety Lósia w kilka miesięcy po adopcji znowu była szczuplutka, i taka pozostała do teraz. Więcej o jej żywieniu będzie w oddzielnym poście.

1 czerwca będą jej trzecie urodzinki. Planuję na tą okazję przygotować jej coś pysznego, ale na razie nie zdradzę szczegółów. Pojawią się na blogu w swoim czasie :).

11 komentarzy:

  1. Asiu swietna historia Lu i z takim szczesliwym zakonczeniem Udalo sie Lu,ze ma taka cudowna pania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lu jest przecudowną kotką, bardzo dobrze, że znalazła na świecie swój kąt i kochającą właścicielkę! ♥ :)
    Czekam na więcej postów takich jak ten! :D
    Pozdrawiam!
    http://stylstynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Lu jest cudowna ^^ Pięknie też się prezentuje w obroży, moja to jest przeciwna czemuś takiemu. Skąd ja znam to tarzanie? Często mnie tym wkurza, czasem muszę ją otrzepywać i czyścić z piachu.
    Najlepszym lekarstwem po stracie kota jest właśnie adopcja nowego. Lu znalazła świetny i kochający dom. Fajny ma charakterek, kochana koteczka ^^
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kota wytarza się w ziemi nie ma problemu, gorzej jeśli w popiele ;). Niedawno tak zrobiła i musiałam ją wykąpać. Jeśli opanieruje się w suchej ziemi to po prostu się otrzepuje, potem czyści i już nie widać ani nie czuć na niej "zanieczyszczeń".

      Miło mi że Wam się podoba :)

      Usuń
  4. Śliczna koteczka :) Niedawno u znajomych pojawiła się całkiem obca kotka i okociła się, ma 4 małe trójkolorowe kociaczki - co zabawne okociła się w szopie tuż pod nosem psa - który nic nie zauważył, ani nie wyczuł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Uwielbiam trójkolorowe kotki, na pewno są śliczne. Co się stało z kotką i małymi, przygarnęli je?

      Usuń
  5. Chyba za dużo musi nosić na szyji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie. Dwie parciane obróżki (z czego jedna cieniutka, na adresówkę) to nie jest ciężar nie do uniesienia dla kota.

      Usuń
  6. Hej, również mam kotkę o imieniu Luna (jeśli dobrze zrozumiałam ze Twoja Kucia tez tak ma na imię) . Rasa= Ragdoll. W domu staram się ją powoli uczyć chodzenia na smyczy (+szelki) ale Ona od razu przewala się na ziemię i nie chce wstać i do tego zaczyna gryźć smycz... Co mam zrobić?
    Pozdrawiam i z góry dziękuje za odpowiedź.
    Ps. Cudna kotka z Lu *.* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładać szelki podczas zabawy albo posiłków. Dopiero później w innych sytuacjach.

      Usuń
  7. Słodka ta kotka! Świetnie prowadzisz bloga , pozdrawiam Cię i Lu ;)

    OdpowiedzUsuń