sobota, 31 maja 2014

Jak policzyć ilość węglowodanów w karmie

Zawartość węglowodanów bardzo dużo nam mówi o jakości karmy. Kot, jako zwierzę mięsożerne, powinien jeść pokarm zawierający do 8% skrobi w suchej masie.


Wiedząc, jaka jest zawartość węglowodanów w karmie, możemy oszacować ile jest w niej wypełniaczy takich jak ziemniaki, pszenica, ryż czy kukurydza.

"W suchej masie" oznacza po całkowitym wysuszeniu - 0% wody. Dzięki przeliczaniu na suchą masę możemy łatwo porównać karmy o różnej wilgotności (np. suche i mokre).

Aby policzyć zawartość węglowodanów, potrzebne są nam ilości procentowe:
-białka
-tłuszczy
-włókna
-popiołu
-wilgotności (wody)

Jako przykładowa karma, w której chcemy policzyć węglowodany posłuży Taste of the Wild rocky mountanin.
-białko 42%
-tłuszcz 18%
-włókno 3%
-popioł 8,9%
-wilgotność 10%

Aby policzyć węglowodany "w mokrej masie" dodajemy wszystkie te wartości, a ich sumę odejmujemy od 100%:

 42% + 18% + 3% + 8,9% + 10% = 81,9%
100% - 81,9% = 18,1%

Aby policzyć węglowodany "w suchej masie" ilość węglowodanów w "mokrej masie" dzielimy przez tyle, ile jest w karmie "niewody" (przykładowo jeśli karma zawiera 80% wody, dzielimy przez 20%).

18,1 : 90% = 20,1%

Mam nadzieję, że opisałam to w miarę zrozumiały sposób :).

czwartek, 29 maja 2014

Czy tresura to robienie z kota psa?

Wielu ludzi uważa, ze tak, i jest to ich zdaniem argument za tym, żeby kota niczego nie uczyć. A co ja sądzę na ten temat?


Najlepiej zaczynać od początku, czyli od tego dlaczego w ogóle tresura kojarzy się najczęściej z psem.

Psom, jako zwierzętom z wyjątkowo silnym instynktem stadnym bardzo zależy na kontakcie z innymi psami lub ludźmi. Do tego stopnia, że nawet tolerują używanie wobec nich przemocy i nagrodą jest dla nich samo przebywanie z człowiekiem. Biorąc to pod uwagę nic dziwnego, że w przypadku wielu psów tresura awersyjna ("tradycyjna" - używanie kar i narzędzi zadających ból) przynosi efekty. W przypadku kotów jest inaczej. Jeśli kot nie chce czegoś zrobić, to nie zrobi tego nawet jeśli miałbyś go udusić albo przez godzinę razić prądem. Dlatego właśnie osoby, które znają tylko tresurę "tradycyjną" twierdzą, że kota nie da się szkolić. Kot szkolony takimi metodami nie ma żadnej motywacji do nauki, może też stać się agresywny, a na pewno będzie zestresowany. Taką tresurę stanowczo odradzam!

Tresura kojarzy się też z dzikimi zwierzętami w cyrku. Jest to nie ma nic wspólnego z uczeniem domowego pupilka.

Dzikie zwierzęta "pracujące" w cyrku muszą swoje sztuczki wykonywać perfekcyjnie, przed publicznością a więc w stresujących warunkach. Po pokazie trafiają do klatki lub są uwiązywane. Nie sądzę, żeby cyrk jeżdżący z miasta do miasta mógł zapewnić zwierzętom odpowiednio duże wybiegi przez większość ich życia. A tak w ogóle to co to są wystarczająco duże wybiegi? Dla lwa czy słonia to ogromny teren, w którym zoo mają to zapewnione choćby w połowie?
Natomiast kot szkolony "na własny użytek" nie musi występować na pokazach. Co najwyżej można się pochwalić sztuczkami przed znajomymi. Nic też nie stanie się, jeśli tego dnia mruk nie będzie miał ochoty na naukę lub zapomni co oznacza któraś komenda. Uczy się kilka minut dziennie, a poza tym leży na kanapie, bawi się, jest miziany przez właściciela. Ma normalne dla swojego gatunku, szczęśliwe życie. Tresura jest dla niego formą rozrywki i kontaktu z opiekunem, a nie koniecznością i obowiązkiem. To zupełnie co innego, niż cyrkowe pokazy, którym jestem przeciwna.

Czy więc można powiedzieć, że nauka sztuczek to rzecz "psia"?

Moim zdaniem nie. Nie tylko psy mogą przywiązywać się do opiekuna, nie tylko psy się uczą, i nie tylko psy są inteligentne. Uczyć można też konie, delfiny, świnie, szczury, króliki, papugi, kruki i bardzo dużo innych zwierząt. Dlaczego więc tresowanie kota miałoby być "robieniem z niego psa"? Przecież (chyba...) nikt nie wymaga od kota, żeby ukazywał radość machając ogonem i liżąc właściciela po twarzy, szczekał i biegał przy nodze przez dwie godziny. W drugą stronę też się nie da ;) (tzn. żeby pies zachowywał się jak kot).
Jeśli tylko używamy odpowiednich metod (tresura pozytywna) w odpowiednim momencie, a kot jest zdrowy to szkolenie będzie dla niego świetną zabawą, nie mającą nic wspólnego z psami ;).

sobota, 24 maja 2014

Moja kotka Lu

Ten wpis przygotowałam z okazji umownych urodzin Lósi, które są 1 czerwca. Poniżej opiszę skąd mam Lu, jaki charakter ma kota i co lubi :).

Lu 18 maja 2014

Kiedy zmarł mój kocurek Pelek, do którego byłam bardzo przywiązana brakowało mi kota w domu. Zaczęłam przeglądać ogłoszenia z kotami do adopcji. Na forum miau znalazłam wątek z szylkretkami do adopcji. Jako że podoba mi się to umaszczenie zaczęłam przeglądać "oferty". I wtedy zobaczyłam ogłoszenie o młodej trikolorce, kilka kilometrów ode mnie. Tak wtedy wyglądała:

Lu w 2012

Rozmowa z rodziną, kilka e-maili z DT i po 3 dniach kota była już u mnie :).

Lu (wtedy jeszcze jako bezimienna kotka) została znaleziona na działkach z czwórką małych kociąt. Miała wtedy ok. roku. Kotka jest w 100% domowa, więc przypuszczam że ktoś ją wyrzucił. W DT spędziła 4 msc.

a to już aktualne :)
Kiedy przyjechałam po kotę moja Ló właśnie chodziła po stole. Okazało się, że jest nieco bardziej "puszysta" niż na zdjęciach ;). W mieszkaniu było kilka innych kotów. Chwilę porozmawiałam z tymczasowymi właścicielami, dostałam kocyk i mały zapas jedzenia, zapakowałam kota do transporterka i pojechałam do domu. Przez całą drogę kota miauczała.

Gdy dotarłyśmy na miejsce otworzyłam transporterek i postawiłam go na podłodze. Kotka na początku była nieco wystraszona, ale jeszcze tego samego dnia zwiedziła pół domu i pobawiła się wędką z piórkami :).

Przez pierwsze tygodnie Luna na wszystkie gwałtowne ruchy i głośne dźwięki reagowała poderwaniem się i odskoczeniem. Ale z czasem było coraz lepiej.

Kota od razu polubiła nową karmę (suche Porta grain free i mokre Grau), nawet nie miała po niej sensacji żołądkowych, więc whiskasy mogłam oddać bezdomnym kotom.

Kiedy już nieco się zaaklimatyzowała zaczęłyśmy chodzić koło domu na smyczy. Lósiak od razu zaakceptowała szelki, a że wcześniej była wolnożyjącą kotką świat poza domem jej nie przerażał. Szybko nauczyła się ładnego spacerowania.

Później zaczęłam ją uczyć sztuczek. Szło jej to dużo gorzej niż Pelkowi. Z czasem, kiedy nasze relacje były coraz lepsze szybciej się uczyła i robiła coraz bardziej skomplikowane komendy.

Lu 26 kwietnia
Teraz Lu jest zupełnie innym kotem :). Miziasta, na powitanie wywraca się kołami do góry albo barankuje, ale nie zawsze ma ochotę na głaskanie. Brzuszek i łapki można miziać tylko późnym wieczorem, chyba że zrobi wyjątek. Czasem przychodzi spać na moją (tfu, tzn. jej) poduszkę, wtedy oczekuje że wezmę ją z poduszki, położę obok siebie i zacznę miziać :). Tak mnie nauczyła - ludzi też można tresować ;). Kiedy Duzi siedzą przed telewizorem zaszczyca któregoś usadzeniem swojej dupinki na kolanach.

W stosunku do obcych ludzi jest nieco nieufna, ale po kilku godzinach przyzwyczaja się do nich. Natomiast na obce psy i koty reaguje napuszeniem się, syczeniem i prychaniem. Czasem goni intruza, a czasem siedzi przykucnięta i kiedy tylko zwierz się zbliży solidnie paca go łapką po oczach. Na szczęście ma obcinane pazurki ;).
Dużym sukcesem jest dla mnie to, że kilka dni temu spokojnie przeszła obok psa, którego zna praktycznie od początku jej pobytu u mnie. Wprawdzie nie chciała się do niego zbliżać, ale dała się namówić żeby przejść niecały metr od niego, i nawet się nie napuszyła (ani troszkę!), i ani razu nie syknęła.


Kota bardzo lubi chodzić po ogródku. Ale nie pogardzi też spacerkiem w innym miejscu. Wtedy jest nieco zestresowana, ale za to dużo bardziej ciekawa :). Lu bardzo ładnie chodzi na długiej i krótkiej smyczy i przy nodze. Oczywiście w granicach kotowatości ;) - większość spaceru spędza obwąchując krzaczki i podgryzając trawę, a nie człapiąc przy nodze.

w nowych miejscach jest bardziej czujna, ale równie chętnie co na własnym ogródku wszystko obwąchuje, podgryza i paca łapką :)
Kota bardzo lubi spędzać czas z ludźmi. Lubi też jedzenie, zabawę sznurkiem lub piłeczką (koniecznie gumową albo z sierści), uczenie się i spacerki.

mniam

Z jedzenia najbardziej lubi suchą karmę wszelkiego rodzaju, od whiskasa (który dostawała w DT) po PoN. Lu je też mokrą karmę. Ma kilka ulubionych smaków, a pozostałe karmy je niezbyt chętnie albo tylko ciamka żeby nie być głodna. Dostaje też przysmaczki (głównie przy treningach). Niektóre lubi wyjątkowo, inne mniej, ale jeszcze nie trafiłam na takie których by nie zjadła.

Całkiem bym zapomniała! Kota uwielbia się tarzać. Na mrumru mówią na nią tarzanica ;D.

video 

Skoro piszę o tym co lubi, wypadałoby też wspomnieć o tym czego nie lubi. Kota nie lubi:
-wody
-weterynarza
-obcych psów i kotów
-małych dzieci

Weterynarza na szczęście nie widzi zbyt często. Na początku miała w uszkach gronkowca, ale po wyleczeniu nie było już dużych problemów zdrowotnych. Kiedyś zjadła woreczek foliowy (jak ja się wtedy nadenerwowałam! na szczęście po podaniu wazeliny wyszedł tyłem kota), ale poza tym Lóna jest denerowana przez weta tylko na szczepieniach i odrobaczaniu.


Dzięki zmianie diety Lósia w kilka miesięcy po adopcji znowu była szczuplutka, i taka pozostała do teraz. Więcej o jej żywieniu będzie w oddzielnym poście.

1 czerwca będą jej trzecie urodzinki. Planuję na tą okazję przygotować jej coś pysznego, ale na razie nie zdradzę szczegółów. Pojawią się na blogu w swoim czasie :).

czwartek, 22 maja 2014

Żywienie kociąt, opieka nad porzuconym kociakiem

W tym poście znajdziecie odpowiedź na pytania - czym karmić znalezione kilkudniowe kocię, jak potrzeby żywieniowe kociąt różnią się od potrzeb dorosłych kotów, czy kociątko powinno jeść karmę "junior", kiedy zacząć wprowadzać mokrą i suchą karmę oraz czy kot powinien pić mleko.


Zacznę od początku, czyli kociego noworodka.

Czasem zdarza się, że matka kociąt umrze albo znajdziemy kocie maluchy. Wtedy ważne jest zapewnienie im:
- ciepła
- odpowiedniego pokarmu
- masowania brzuszka
- bliskości człowieka


Jako legowisko kocich maluszków świetnie sprawdzi się tekturowe pudełko z wyższymi brzegami, wyłożone miękkim kocykiem. Do legowiska włóż termofor albo butelkę z ciepłą wodą owiniętą ręcznikiem.

Kocie maluchy do conajmniej 6 tygodnia życia powinny pić preparat mlekozastepczy - specjalny dla kociąt lub taki dla ludzkich dzieci. Kocięta do 3 tyg. należy karmić co 2-3 godziny, w nocy ewentualnie co 4. Później stopniowo coraz rzadziej, aż do 5-6 razy dziennie w wieku 6 tyg.

Po każdym posiłku należy przez kilka minut masować kotkowi brzuszek, ponieważ jeśli tego nie zrobimy kociak będzie mieć problemy z trawieniem i wypróżnianiem, co może nawet doprowadzić do śmierci.

Dla malucha ważny jest kontakt z matką, a jeśli jej nie ma - z człowiekiem. Noś kociątko na rękach, kiedy siedzisz kładź je na kolanach, głaszcz je i mów do niego.

A mleko krowie?


Wbrew powszechnej opinii koty nie powinny pić krowiego mleka. Koci maluch na nim nie przeżyje, a starszy kot ma problemy z trawieniem laktozy. Przez to podawanie mleka może się skończyć biegunką.


Zamiast tego zapewnij kotu dostęp do świeżej wody. Aby zachęcić kota do częstszego picia można kupić mu tzw. "fontannę", poustawiać miski w różnych miejscach i dobrać odpowiednie miski. Większość kotów lubi duże miski, najlepsze są ceramiczne.


Kiedy kociak ma już 6 tygodni można zacząć wprowadzać mu mokrą karmę. Na początek najlepiej zacząć od dobrej jakości mielonki lub pasztetu z dobrej jakości mięsa i prostym składem. Np. Catz Finefood jagnięcina z królikiem albo dziczyzną, GranataPet czarniak z indykiem.
Powoli wprowadzaj nowe smaki karmy. Przy zbyt szybkim kociak będzie mieć problemy żołądkowe.

W wieku ok. 3 msc. kociątko może już jeść suchą karmę. Jako pierwsza sucha karma dobry jest Applaws kitten - ma malutkie chrupki, można je rozmoczyć w wodzie.
W tym wieku kociak może już jeść pozostałe mokre karmy z listy polecanych.

Kociak 6 tyg. powinien jeść co najmniej 5 razy dziennie. Od 3 msc 4 razy, a powyżej 7msc 3 razy dziennie, i tak właściwie do końca życia.


Czy kociak ma inne potrzeby żywieniowe od dorosłego kota?

Tak, ale niewiele się one różnią. Kociak potrzebuje więcej wapnia i fosforu, tauryny i tłuszczu. Jednak dobrej jakości karma zawiera wystarczająco dużo tych skladników, aby maluch nie miał żadnych niedoborów. Karmy "kitten" występują zwykle w liniach karm niskiej jakości, to po prostu chwyt marketingowy. Wyjątkiem jest Applaws, który ma też chrupki "kitten". Jednak nie różnią się one od "adult" składem, jedynie wielkością.
Aby zwiększyć w diecie kociaka ilość tłuszczu jedną z karm mokrych lub uzupełnieniem suchej karmy może być jakaś tłustsza puszka, np. CFF śledź z krabami, Power of Nature, Herrmanns Menu.

środa, 21 maja 2014

Co można opisać w "tresurze w praktyce"?

Na pewno napiszę o używaniu drapaka. Myślałam też o przyzwyczajaniu kota do transportowania w transporterku. Ale to trochę mało.
Nie wiem czy to się nadaje, ale wpadłam na pomysł żeby opisać jak przyzwyczajać kota do dotykania różnych części kota - żeby np. kot pozwalał wziąć swoją łapkę, otworzyć pyszczek, zaglądnąć do uszu. Tylko ... jak to nazwać?
Co jeszcze może znaleźć się w tym dziale? Macie jakieś pomysły? Czy może już nic więcej tam się nie nadaje?

Niedzielny obchód terytorium - cz. II :)


Lu skierowała się w stronę ogrodzenia, podeptała kwiatki


i zainteresowała się murkiem.


Rzadko się jej zdarza wskakiwać na murek, a jeśli już to w innym miejscu. Na ten wskoczyła chyba po raz pierwszy.


Potem stanęła na tylnych łapkach i objęła rączkami ogrodzenie. Szkoda, że nie zdążyłam tego obfocić.


Ló zauważyła, że stąd gdzie stoi może przeskoczyć do sąsiadów.


Ale ja na to nie pozwoliłam i za pomocą smyczy mówiłam jej żeby się cofnęła.


Kota mnie posłuchała aż za bardzo...


I takim sposobem znalazła się po drugiej stronie ogrodzenia.


Trochę się zdziwiła ;). Wzięłam ją na ręce i wypuściłam kilka metrów dalej, wystarczy mi takich atrakcji ;). (ten szary pasek to ruchliwa droga, jest jakieś 2 m od Ló)


Na koniec trochę kwiatuszków :).


Zostały mi jeszcze zdjęcia, chyba będzie trzecia część :).

poniedziałek, 19 maja 2014

Niedzielny obchód terytorium :)

Ló jako władczyni musi regularnie sprawdzać co zmieniło się na jej posiadłościach ;).

Zaczyna od sprawdzenia, czy leżenie na chodniku jest nadal tak samo wygodne.


Następnie rozgląda się, czy przypadkiem nie ma w pobliżu nielubianych przez nią zwierzy


... na przykład niego


Potem robi jakąś głupią minę


i idzie na trawnik.


Kota bardzo lubi przebywać wśród zieleni


i kwiatuszków, np.






Lu wszystko obwąchuje,



obgryza,


a na to czego nie chce lub nie może obgryźć i obwąchać wytrzeszcza oczy :).


I idzie dalej.


Ciąg dalszy nastąpi i mam nadzieję że wam się spodoba :)

sobota, 17 maja 2014

Karma sucha Royal Canin

Karmy Royal Canin przez wielu kociarzy są uważane za produkty wysokiej jakości. Są nawet polecane przez weterynarzy. Ale czy słusznie? Czy naprawdę są takie zdrowe?


RC produkuje około 50 rodzajów kocich karm, trudno byłoby więc opisać wszystkie. W tym poście opiszę jedną z najczęściej stosowanych, czyli Sterilised 37. Inne rodzaje RC są podobnej jakości.

RC Sterilised w dużych workach kosztuje od 18zł/kg.

Skład:
suszone białko drobiowe, kukurydza, izolat białek roślinnych, gluten kukurydziany, tłuszcze zwierzęce, hydrolizowane białka zwierzęce, pulpa buraczana, minerały, drożdże, fruktooligosacharydy (FOS), olej sojowy, lignoceluloza, tran.

Analiza:
białko: 37% (w suchej masie 39%)
tłuszcz: 12% (w suchej masie 12,7%)
włókno surowe: 6,1%
włókna roślinne: 14,6%
popiół: 8,1%
skrobia: 22,8% (w suchej masie 24%)
omega 3: 0,49%
omega 6: 2,95%
wilgotność: 5,5%

Na pierwszym miejscu w składzie znajduje się "suszone białko drobiowe". Nie jest jednak określone, z jakiej części "drobiu" jest to białko ani nawet z jakiego gatunku zwierzęcia. A skoro producent się czymś nie chwali, to znaczy że nie ma czym. To białko najprawdopodobniej pochodzi z piór. Jest bardzo tanie, i bardzo złej jakości. Na drugim miejscu - kukurydza. Dalej białko roślinne i gluten kukurydziany. Kukurydza jest rozbita na dwa składniki aby znaleźć się dalej w składzie. Jednak gdyby zsumować roślinne białka to pewnie byłoby ich więcej, niż zwierzęcego! W połączeniu z tym, że te zwierzęce są niskiej jakości, a białka w suchej masie jest zaledwie 39% (gdzie prawidłowa wartość to 50-60%) okazuje się, że kot z tej karmy przyswoi śladowe ilości tak przecież potrzebnego mu białka. Dalej w składzie znajdują się "tłuszcze zwierzęce" - nie wiadomo, z jakiego zwierzęcia. Tak nazywa się tłuszcz wytapiany z odpadów zwierzęcych. Przecież nic nie może się zmarnować, prawda? W składzie znajduje się też olej sojowy. Wprawdzie podwyższa zawartość procentową tłuszczu, ale co z tego, skoro kot go nie przyswoi? Im gorzej przyswajalne są białka i tłuszcze, tym gorzej dla kociej wątroby i nerek. W połączeniu z odwodnieniem spowodowanym karmieniem tylko suchą karmą powodują one choroby układu moczowego. Doświadczeni kociarze wiedzą, ile kotów umiera na choroby związane z układem moczowym. W wielu przypadkach można by im zapobiec. A przecież to jest karma "sterilised"! W opisie producent się chwali, że ten produkt ochroni kocie drogi moczowe, zapobiegnie chorobom. Teoretycznie. W praktyce sprawi, że klient kupi droższą wersję, dla kota chorego. Wróćmy do składu. 12,7% tłuszczu to bardzo mało, powinno być 22-35%! "Hydrolizowane białka zwierzęce" to polepszacz smaku. Koty przyzwyczajone do jedzenia go w każdym posiłku stają się coraz bardziej wybredne i nie chcą nawet jeść ich naturalnego pokarmu - mięsa, ani zdrowszych karm mokrych (tych wysokiej jakości). Następnie widzimy składnik o nazwie "pulpa buraczana". To odpad z przetwarzania buraków cukrowych, zawierający dużo włókna. Karma zawiera zdecydowanie za dużo włókien, co podrażnia jelita. Za dużo jest też skrobi - 24% - podczas gdy powinno być max. 8%! No cóż, czego można się spodziewać po karmie, której głównym składnikiem jest kukurydza? W innych RC skrobi jest nawet ok. 40%! Warto też zwrócić uwagę na omega-3 i -6. Jeszcze nie widziałam karmy, która miałaby je w tak złych proporcjach jak RC. Omega 6 jest 6 razy więcej, niż omega 3!

Podsumowując, ta karma w większości składa się z różnego rodzaju odpadów. Ma za niski poziom białek i tłuszczy, a do tego są one słabo przyswajalne. Podawanie takiej karmy bardzo szkodzi kociemu układowi moczowemu. Jedną czwartą tej karmy stanowią węglowodany, co jest dla kota bardzo złą ilością i sprzyja otyłości. Zdecydowanie za dużo włókna i tragiczny stosunek omega-3 do -6. Te chrupki zawierają też polepszacze smaku, konserwanty i przeciwutleniacze. Nie widzę żadnego powodu do podawania kotu tak niezdrowego i szkodliwego jedzenia.

piątek, 16 maja 2014

Kolejna porcja fotek :)

Który kot nie lubi słonecznej pogody? Moja Lu uwielbia. Po zimowych mrozach i moczeniu łapek topniejącym śniegiem (przez co spacery mimo założenia ubranka trwają max. 15 minut) fajnie jest położyć się na trawie i powygrzewać w słoneczku. Przy ponad 20'C kota spędza na podwórku nawet kilka godzin dziennie. Co wtedy robi? Popatrzcie na zdjęcia :)

Lu - tarzanica
Lu podczas pasienia się
;)
takie mam duże uszka :)
kwiatuszki
i znowu koci pysiol
a tu inne kwiatuszki
nikt nie patrzy?
no to można się tarzać ;)
i na koniec portrecik