czwartek, 24 kwietnia 2014

Żywienie kota cz. V - lista karm wysokiej jakości

Poniżej znajduje się lista karm, które uznaję za godne polecenia. Przy wyborze kierowałam się takimi czynnikami jak:
-czy zawartość białka, tłuszczu, węglowodanów odpowiada zawartości w naturalnych kocich posiłkach
-jakiego pochodzenia i jak dobrze przyswajalne są białka i tłuszcze
-czy karma zawiera produkty uboczne
-ile jest w karmie wypełniaczy typu zboża, ziemniaki
-czy w karmie jet właściwa ilość i dobry wzajemny stosunek wapnia do fosforu oraz omega -3 do -6
-czy karma zawiera wszystkie potrzebne suplementy i w jakiej są one formie
-czy składniki użyte do produkcji pochodzą z ekologicznych hodowli i upraw
-ile jest w karmie źródeł białka zwierzęcego
-czy karma zawiera szkodliwe dodatki (typu konserwanty, barwniki, polepszacze smaku)

Lu oblizuje się

KARMY SUCHE

Najlepsze:
-Power of Nature, smak Meadowland Mix (seria Natural Cat)
-WildCat Etosha
-Power of Nature, smak Fee's Favorite (seria Natural Cat)

Bardzo dobre:
-Applaws Kitten
-WildCat Karoo, Cheetah i Andhra
-Farmina Natural&Delicious
-ZiwiPeak

Dobre:
-Orijen
-Purizon
-Taste of the Wild, smak Rocky Mountain
-Acana
-Porta21, smak Finest Sensible
-Earthborn
-WildCat Bhadra i Rani

KARMY MOKRE

Najlepsze:
-Catz Finefood
-GranataPet
-Lily's Kitchen

Bardzo dobre:
-Grau
-Feringa
-Herrmanns Menu
-ZiwiPeak
-Power of Nature
-Terra Faelis
-Moonlight w puszkach 200g (małe, 80g to filetówki)

Dobre:
-Defu Bio
-Animonda Carny
-O'Canis

Mokre uzupełniające (filetowe):
-Almo Nature
-Animonda Ocean
-Animonda Select
-Cosma
-Thrive
-Renske
-Applaws
-Miamor Feline Filets
-Schesir
-Porta21
-Monge
-ShinyCat (Gimpet)
-Sushicat
-Brit
-Evangers
-Princess Premium
-Leonardo Finest Selection
-Moonlight

Lu
 
Układając tą listę brałam pod uwagę karmy dostępne w Polsce.
Być może jest więcej godnych polecenia karm, a ja po prostu o nich nie wiem. W razie wątpliwości proszę pytać w komentarzach :)

sobota, 19 kwietnia 2014

Żywienie kota cz. IV - jaką karmę wybrać

W poprzednim "żywieniu kota" opisywałam co znaczą poszczególne składniki. W tym poście będzie o wykorzystaniu tego przy wyborze diety dla kota: czy tylko ilość % mięsa jest wyznacznikiem jakości, ile czego powinno być w karmie, co znaczą napisy "holistyczne", "ekologiczne" i czy karma musi być dobrej jakości żeby nazywać się "premium".

karma mokra ZiwiPeak - kota mówi że smaczna

Zacznę od najbardziej podstawowej kwestii. Kot bezsprzecznie jest mięsożerny (o czym pisałam już tutaj), nie znaczy to jednak że będzie zdrowy jedząc wyłącznie fileciki z kurczaka. W naturalnym menu kota znajdują się przecież - oprócz mięśni gryzoni, bogatych w taurynę - również wnętrzności, tłuszcz, mózg, oczy, skóra, kości. Taka mieszanka bardzo różni się od mięsa (mięśni) tuńczyka, dlatego karmy filetowe typu "100% mięsa, bez podrobów, bez tłuszczu" mogą być co najwyżej dodatkiem raz w tygodniu.

Większość pożywienia kota powinno stanowić mięso (zaliczam do niego także serca, szyjki), jedynie ok. 15% podroby. Do tego tłuszcz zwierzęcy - ile to już zależy od użytego mięsa. Wybierając karmę zwróć na to uwagę.

Ważne jest też, aby kot miał zapewnione różnorodne źródła białka. Czyli z różnych zwierząt, nie tylko sam kurczaczek ;). Obecnie jest tyle wysokiej jakości karm, że nie stanowi problemu podanie od czasu do czasu np. dziczyzny albo łososia.

Nie można zapominać o suplementach - taurynie, oleju z łososia, algach, hemoglobinie, witaminach i minerałach. Wprawdzie "w naturze" kot części z nich nie je, ale za to je inne źródła potrzebnych mu składników, których nie ma w karmach (np. mózg, mięso z myszy, krew).

A produkty roślinne - ile powinno być ich w diecie kota?
Uważam, że nie więcej niż 10%. A może być i 1% albo wcale. Najpotrzebniejsze są jako "odkłaczacz" (do pozbycia się połkniętych włosów) i jako źródło niektórych witamin. Nic nie mam przeciw temu, żeby w karmie znalazła się żurawina, lucerna czy algi. Ale ziemniaki, groch, soczewica, zboża - im więcej, tym gorzej.

zdjęcie przedstawiające to, czego twój kot nie powinien robić ;)


W kociej karmie w suchej masie powinno być ok. 50-60% białka, 22-35% tłuszczu i jak najmniej węglowodanów (max. 8%). (W suchej masie, czyli po całkowitym wysuszeniu, bez wody - przeliczając na suchą masę można łatwo porównać karmy o różnej wilgotności.)

Niestety bardzo mało karm spełnia te standardy. A jak jeszcze weźmiemy pod uwagę to, w jakim stopniu kot przyswoi białko roślinne albo takie z piór, to już całkowita tragedia i nie da się ukryć, że np. Royal Canin to nie jest "średnia karma" (jest bardzo niezdrowa). O Whiskasie nawet nie wspominając.

Karmy suche zbożowo-odpadowe ("zbożówki" - RC, Hill's, Sanabelle, Josera, Smilla, i wszelkie "marketówki" - Whiskas, Kitekat, Purina, Kitty, Perfect Fit) mogą mieć nawet ponad 40% węglowodanów! W przypadku karm bezzbożowych i bez produktów ubocznych jest lepiej - niektóre mają ok. 20% węglowodanów, inne poniżej 10%.

Przy mokrych karmach sytuacja z węglowodanami wygląda lepiej (łatwiej znaleźć zbilansowaną wysokomięsną karmę mokrą), jednak należy uważać na ilość tłuszczu. Często jest bardzo mało, nawet ponad 10x mniej niż białka!

A teraz coś o napisach typu "premium", "naturalne".

Nikt nie kontroluje, nie sprawdza i nie nadaje pozwoleń na nazwanie karmy "superpremium". Karma nie musi spełniać żadnych standardów, nie musi się niczym różnić od typowej marketówki, żeby producent ją tak opisał. Czyli - "premium" nic nie znaczy.



A "holistyczne", "naturalne"? Podobnie. Też nie musi to znaczyć że karma faktycznie jest w jakiś sposób lepsza. Czasem ta "lepsiejszość" wyraża się w dodatku 0,5% ekologicznej marchewki, czasem tylko w napisie na opakowaniu typu "nature", "eko".

Zupełnie co innego, jeśli składniki użyte do produkcji pochodzą z ekologicznych hodowli/upraw i jest na to certyfikat. Ekologiczne składniki są wyższej jakości, dotyczy to zwłaszcza produktów zwierzęcych. Moim zdaniem różnica między marchewką ekologiczną a marchewką nieekologiczną jest dużo, naprawdę dużo mniejsza, niż różnica między mięsem ekologicznym a mięsem z przemysłowej hodowli.
"Ekologiczność" karmy to duży plus. Należy jedynie pamiętać, że nie każda bio-karma to dobra karma. Coś przecież trzeba robić z odpadami z eko-hodowli ;).

W powszechnej opinii panuje przekonanie, że karmy "kitten" zawierają więcej składników odżywczych, niż te "adult", a podawanie "kittena" dorosłemu kotu skończy się otyłością. No cóż, nie mogę się z tym zgodzić. W przeważającej większości przypadków "kitteny" i "adulty" różnią się minimalnie (co nie znaczy, że karmy dla kociąt są minimalnie lepsze dla kociąt, niż karmy dla dorosłych kotów ;)). I największą różnicą jest kształt chrupek, opakowanie, no i użyte polepszacze smakowe.
Dobra karma będzie dobra i dla dwumiesięcznego kociątka, i dla dwudziestoletniego kociątka. Wprawdzie kocięta mają większe zapotrzebowanie na wapń i fosfor, jednak problemem jest zwykle ich nadmiar. A białka i tłuszczu zwierzęcego w dobrej karmie jest tyle, że zaspokoi potrzeby malucha, a u starszego kota mała ilość węglowodanów zapobiegnie otyłości. Jest to wygodne przy większej ilości kotów w różnym wieku. I zdrowe :).

Przyznam, że śmieszą mnie karmy dla poszczególnych ras - np. inna dla ragdolla, inna dla norwega. Dziwi mnie, że ludzie naprawdę myślą, że poszczególne rasy mają inne układy pokarmowe i np. pers musi jeść karmę dla persów, a łysy kot dla sfinksów, bo jak to tak że karma jest niedostosowana ;). Nawet niektórzy hodowcy myślą, że jak kot bezwłosy zje karmę z "formułą odkłaczającą" (czyli np. siemię lniane, lucerna) to mu to zaszkodzi.

Ludzie to kupują w cenie dobrej mięsnej karmy i bardzo się cieszą, że nabyli "specjalistyczny produkt" i że "nareszcie jest karma specjalna dla kotek" :D. he he


A osobnej karmy dla kotek, i osobnej dla kocurków - pozwólcie, że już nie skomentuję...

Jak widać ludziom różne dziwne pomysły przychodzą do głowy jak chcą żeby klient poczuł się wyróżniony.

W następnym odcinku planuję zrobić listę dobrych karm suchych i mokrych. Na blogu będą też pojawiały się bardziej szczegółowe wpisy o poszczególnych karmach, a kiedy zrobię taki wpis, to w liście karm pojawi się do niego odnośnik :).

Pozostałe "wpisy żywieniowe":
cz. I - podstawy 
cz. II - karma czy "domowe" jedzenie? 
cz. III - jak czytać skład karmy 

piątek, 18 kwietnia 2014

Sztuczka "Czołgaj się"

To jedna z trudniejszych sztuczek. Wymaga dużo chęci ze strony właściciela i dobrych relacji z kotem.

Przed nauką czołgania kot musi dobrze znać komendę "na miejsce".

Weź do ręki ulubione przysmaczki twojego kota. Rękę z przysmaczkami połóż na podłodze, a drugą na grzbiecie kota, nad przednimi łapkami. Zacznij od "położenia" kota - weź obydwie przednie łapki i połóż na podłodze. Kiedy kot zbliży pyszczek do ręki z jedzeniem dawaj mu przysmaczki. Drugą ręką delikatnie przytrzymuj go przy podłodze i pomagaj się poruszać do przodu. Przesuwaj rękę z jedzeniem i zachęcaj kota do podążania za nią nagradzając każdy postęp, dalsze wyciągniecie głowy.

Dla kota czołganie się nie jest łatwym zadaniem, kot musi się tego dopiero nauczyć, i od ciebie zależy czy będzie chciał. Nie zniechęcaj się brakiem efektów - ja na nie czekałam ponad dwa tygodnie, a ćwiczyłyśmy codziennie, nawet kilka razy. Przez ten czas większość sesji treningowych polegała na tym, że ciągnęłam Lu po podłodze, a ona tylko czasem pomachała łapkami ;). Wyglądało to tak, jakby nie było nawet najmniejszego postępu. Ale pewnego razu nagle nastąpił przełom, i kota bez żadnej pomocy czołgała się tak szybko, że ledwo nadążałam. Znalazła wtedy optymalny dla siebie sposób takiego poruszania i wtedy ta trudna sztuczka stała się dla niej wręcz za łatwa jak na nagrody które za nią dostawała.

Wiem, że tym razem opis nie jest taki prosty i czytelny, jak przy innych sztuczkach. Jednak trudno ogólnie opisać proces nauki komend, których każdy kot uczy się inaczej. Najważniejsze jest dobre zrozumienie swojego pupila.

Powodzenia :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Dlaczego kot załatwia się poza kuwetą?

W dzisiejszym poście o jednym z najczęstszych powodów oddania kota do schroniska (lub co gorsza wywiezienia do lasu lub wyrzucenia z domu). Opiszę jakie mogą być przyczyny, i co robić kiedy kotu zdarzy się taka "wpadka", oraz czego absolutnie nie robić.

Jakie mogą być przyczyny?
-problem zdrowotny
-stres
-niewłaściwa kuweta, jej miejsce ustawienia lub zawartość
-zbyt rzadko czyszczona kuweta
-kot po prostu nigdy nie był nauczony załatwiać się w kuwecie
-znaczenie terenu

Zauważcie, że w przyczynach nie napisałam "złośliwość" albo "bo ten kot jest wredny", "nie lubi właściciela". Kot nigdy nie załatwia się poza kuwetą ze złośliwości.

W pierwszej kolejności należy wykluczyć problem zdrowotny, ponieważ gdy kot odczuwa ból przy korzystaniu z kuwety nie chce w niej przebywać. Dlatego jeśli twój kot załatwia się poza kuwetą, wchodzi do niej i nic nie robi, sika po kilka kropelek lub nagle nie chce przebywać w pobliżu kuwety, zrób mu badania moczu i krwi! Może być poważnie chory, a im szybciej zaczniesz leczenie tym będzie tańsze i mniej kłopotliwe dla ciebie i pupila.

A co w przypadku, kiedy kot ma już zrobione badania - okaz zdrowia, nerki w porządku, żadnych kamieni ani zapalenia pęcherza? Należy zastanowić się, czy kot w ogóle wie, po co jest kuweta. O nauce kuwetkowania będzie w którymś z następnych postów.

Jeśli jednak potrafi korzystać z kuwety, a tego nie robi, bardzo prawdopodobne, że nie odpowiada mu kuweta. Większość kotów preferuje kuwety odkryte, średniej lub dużej wielkości. Żwirek drobny, bentonitowy, najlepiej bezzapachowy (chociaż dla niektórych kotów nie ma to znaczenia; takie żwirki to np. Golden Grey i Tigerino Canada, nieco droższe od innych bentonitowych, ale za to wydajne). Drewnianego i silikonowego część kotów bardzo nie lubi, i jeśli nawet przez jakiś czas toleruje te dziwne granulki w kuwecie, to potem stwierdza, że dywan jednak jest wygodniejszy. Nie kłuje w łapki i nie śmierdzi dziwnie, nie chrzęści przy chodzeniu. I świetnie wsiąka mocz.

Czasem kotu nie odpowiada ustawienie kuwety. Powinna ona być w cichym, spokojnym miejscu. Jeśli kot aby się do niej dostać musi np. przejść przez pokój dziecka, którego się boi, albo kuweta stoi na korytarzu i chodzący ludzie stresują kota, to prawdopodobnie nie będzie chciał do niej chodzić.

Pisząc na kocich forach czasem znajduję naprawdę dziwne pytania. Szczególnie zapamiętałam post, w którym ktoś pytał się, czy warto kupić krytą kuwetę, bo kot kopiąc w żwirku rozrzuca kupy po pokoju. Kuweta była sprzątana co 2-3 dni. Możecie sobie wyobrazić moja minę ;). Dla mnie jest oczywiste, że kot jako czyste zwierzę nie chce przebywać w brudzie, i byłam w szoku że ten kot dalej korzystał z kuwety. Moja kotka ma dwie kuwety - jedną "główną" i drugą "awaryjną", mniejszą, do której się załatwia jeśli stwierdzi że większa kuweta nie spełnia standardów. Kuwety są czyszczone 3 razy dziennie, a żwirek wymieniam co ok 10 dni, przy okazji myję kuwety. (Tutaj muszę zaznaczyć, że Lu używa Tigerino Canada, który przy tak częstym wybieraniu grudek i dodatkowo wybierania drobną łopatką ziarenek zlepionych po kilka, pod koniec używania jest jeszcze w całkiem dobrym stanie. Wcześniej używałam Benka i po tygodniu już śmierdział wniebogłosy, tak więc trzeba wziąć pod uwagę rodzaj żwirku.)
Nie dziwcie się proszę kotu, że nie chce wchodzić do kuwety w której jest śmierdzący żwirek. W zakrytej kuwecie to jeszcze bardziej czuć. A co dopiero jak kuweta nie czyszczona cały dzień, i kot nie ma jak do niej wejść żeby nie spacerować po własnych odchodach.

Często ludzie nie rozróżniają znaczenia terenu moczem od zwykłego sikania poza kuwetą. Znaczyć mogą zarówno kocury jak i kotki, chociaż kotki głównie w rui. Nie znaczą kocięta i koty wcześnie wykastrowane. Koty wykastrowane jako dorosłe mogą znaczyć kiedy są zestresowane, niemniej jednak po kastracji bardzo rzadko się to zdarza.



Kot oznaczający teren moczem staje z wyprostowanym ogonem, czasem lekko drgającym, i obsikuje pionowe powierzchnie małą ilością moczu. Natomiast kiedy kot "normalnie" sika, to przykuca i załatwia się najczęściej na coś sypkiego, ew. dobrze wchłaniającego wilgoć, i zakopuje łapką. Kiedy sika np. na dywan albo trawnik, to drapie obok odchodów - to odruch niezależny od tego czy jest czym zakopać.


Kolejną przyczyną może być stres. Przyczyn stresu może być mnóstwo. Najlepiej spotkać się z behawiorystą, bo doradzanie na podstawie opisu to nie to samo co zobaczenie problemu "na żywo". Jeśli powód jest behawioralny, warto postępować z kotem jakby nie wiedział co to kuweta.

Czego NIE robić, kiedy kot załatwi się poza kuwetą:
-nie krzyczeć na niego, nie bić i nie karać w żaden sposób
Bo jeśli nawet przyczyną była nie taka jak trzeba kuweta albo zapalenie pęcherza, to po takich reakcjach ze strony człowieka kot się bardzo zestresuje, i nawet po rozwiązaniu problemu ze zdrowiem czy żwirkiem dalej będzie się załatwiał poza kuwetą.

-nie brudzić kota w odchodach
Brudzenie się gównem jeszcze nikogo żadnej pożytecznej umiejętności nie nauczyło. Skąd kot ma wiedzieć, że traktujesz go w taki chamski sposób z powodu załatwiania się na dywan? Dla kota sikanie na dywan i sikanie do żwirku to tak samo neutralne zachowanie, nie mające nic wspólnego ze złośliwością czy chęcią zemszczenia się. Kot sika żeby opróżnić pęcherz, a nie żeby zrobić komuś na złość.
Ludzie którzy bez zastanowienia stosują na swoim psie czy kocie takie metody w ogóle nie powinni mieć zwierząt.

-nie wsadzać za karę do kuwety i nie przetrzymywać w kuwecie siłą
To sprawi jedynie że kot będzie źle kojarzył kuwetę i będzie bał się do niej wchodzić. Nie o to chodzi, nieprawdaż?

O tym, jak sprawić by kot dobrze kojarzył kuwetę i jak nauczyć z niej korzystać kota, który nie wie do czego służy ten pojemnik ze żwirkiem - w następnym "kuwetowym" odcinku ;).

piątek, 4 kwietnia 2014

Żywienie kota cz. III - jak czytać skład karmy

Producenci kociej karmy stosują różne nazwy, często niezrozumiałe dla zwykłego człowieka. Niełatwo się domyślić, co oznaczają, i czy te produkty są zdrowe dla kota. W tym poście postaram się wam wyjaśnić, czym są poszczególne składniki które możemy znaleźć w składzie karmy dla naszego pupila.

Składniki karmy - mini encyklopedia:

-mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego
To może być wszystko. Pod ta nazwą kryją się min. kopyta, rogi, sierść i pióra, te części zwierząt, których nikt nie kupił (w najlepszym przypadku gałki oczne, wymiona), jelita wraz z zawartością (!), zwierzęta potrącone na drogach, a nawet psy i koty uśpione w schroniskach!
Nic dziwnego, że ten składnik jest na pierwszym lub drugim miejscu w marketowych karmach. To najtańsze odpady, najgorszej jakości. Nie muszę chyba tłumaczyć, że jedzenie tego nie wyjdzie kotu na zdrowie, i nie przyswoi z takiego pokarmu potrzebnych składników odżywczych. Skutkiem jest wiele chorób (np. nerek), nieprawidłowa waga, zły stan skóry i sierści (wypadanie włosów przez cały rok).

-produkty uboczne pochodzenia roślinnego
Czyli wszelkie odpadki roślinne z produkcji jedzenia dla ludzi. Często jest to białko roślinne, które dla kotów jest źle przyswajalne i przez to szkodzi im delikatnych nerkom. Producenci używają go, bo jest tanim sposobem na podniesienie zawartości białka w karmie.

-zboża, kukurydza, ryż
Oczywiście są gorszej jakości, niż te w ludzkim jedzeniu, służą jako tani wypełniacz.

-ziemniaki
Wypełniacz w wielu karmach, zwłaszcza bezzbożowych. Czy jest lepszy od zbóż to sprawa dyskusyjna, ja uważam że tak. Mimo to należy zdawać sobie sprawę, że to "mniejsze zło" i wybierać karmę z jak najmniejszą ilością tanich zapychaczy.

-hydrolizat białka (roślinnego, zwierzęcego), izolat białka
Mimo zapewnień producenta karm RC, nie jest to łatwiej przyswajalne białko, a polepszacz smaku. Większość kotów żywionych karmą zawierającym hydrolizat białka po pewnym czasie staje się wybredna i je coraz mniej rodzajów karmy, a w ogóle nie tyka zdrowszych karm czy surowego mięsa.

-BHA, BHT
Szkodliwe konserwanty uszkadzające narządy wewnętrzne. Oburza mnie fakt, że zawiera je karma RC dla kotów chorych, np. na niewydolność nerek.

-mączka z czegoś, suszone..., sproszkowane
Zwrot stosowany w karmach suchych. Oznacza produkt po wysuszeniu, czyli jego prawdziwą ilość w chrupkach. O jakości tego produktu mówi druga część zwrotu, o niej za chwilę.

-świeże
Czyli przed wysuszeniem. Zwróć uwagę na wysoką zawartość wody w mięsie - ok. 80%. Jeśli w karmie suchej jest 50% mięsa przed wysuszeniem, to co z tego mięsa zostanie po wysuszeniu i jaka to będzie część karmy?

-mięso i produkty uboczne (z kurczaka x%, wołowiny x%)
Jak wyżej, jednak wiemy, że część tych produktów pochodzi z konkretnego zwierzęcia. Nie znaczy to, że te produkty powiedzmy z kurczaka to mięso! To odpady z kurczaka. Często ludzie piszą, że karmy marketowe zawierają 4% mięsa. A w większości przypadków to nie żadne mięso, tylko odpady z konkretnego zwierza.

-kurczak, wołowina, łosoś itp.
To produkty z tego zwierzęcia po odkrojeniu mięsa (mięśni), jednak bez jelit z zawartością.

-mięso z ... (kurczaka, wieprzowiny)
Mięśnie, czyli to, co powinno być głównym składnikiem karmy, przed wysuszeniem.

-mięso i podroby z ...
Czyli różne mięśnie, narządy wewnętrzne, wymiona itp., ale bez sierści, ścieków z ubojni i innych odpadów. Wartościowy składnik, byleby nie stanowił zbyt dużej części karmy (wtedy zawierała by za dużo podrobów).

-mączka z mięsa ..., suszone mięso z ...
To, co powinno być w suchej karmie. (popatrz na "mączka z czegoś, suszone" i "mięso z...")

-gluten kukurydziany (i inne gluteny), ekstrakty białka roślinnego
Odpad roślinny o wysokiej zawartości białka, stosowany w paszach dla zwierząt. Niestety kot jako mięsożerca nie jest w stanie go dobrze wykorzystać. Częste spożywanie glutenu przyczynia się do niszczenia kocich nerek (podobnie jak inne źle przyswajalne białka, np. z piór).

-drożdże
Cenny suplement. Bardzo dobrze wpływają na kondycję sierści.

-olej z łososia
Źródło kwasów omega -3 i -6 oraz wielu witamin. Polecany przy wypadaniu sierści i jej złym wyglądzie.

-lucerna, siemię lniane
W karmach stosowane są jako "odkłaczacz" - pozwalają połkniętym włosom wydostać się z przewodu pokarmowego kota, zapobiegając zatkaniu jelit.

-wysłodki buraczane (pulpa buraczana), włókna celulozowe, celuloza
Źródło włókna.

-groszek, soczewica, soja
Tani sposób na podniesienie zawartości białka. Kot jako drapieżnik nie powinien mieć w swojej diecie takich produktów.

-algi, spirulina, hemoglobina
Naturalne źródło wielu cennych witamin.

-tauryna
Aminokwas konieczny w kociej diecie - kot nie potrafi go sam wytworzyć. Bez tauryny kocięta karłowacieją, mają źle rozwinięty mózg, oczy i serce. U dorosłych kotów brak tauryny może powodować choroby serca i wzroku. Naturalnym źródłem tauryny jest mięso - najwięcej jest jej w mięśniach gryzoni. Aby uzyskać podobny poziom przy karmieniu innym mięsem taurynę należy suplementować.

-skwarki
Odpad po wytapianiu tłuszczu, zawiera głównie tkanki łączne i źle przyswajalne białka i tłuszcze.

-oleje i tłuszcze roślinne
Dla kota praktycznie bezwartościowe. Należy ich unikać - podobnie jak gluten obciążają nerki i wątrobę.

-tłuszcze zwierzęce
Ważny składnik kociej diety. Koty potrzebują ok. 2-3g tłuszczu na 1kg masy ciała.
Najlepiej gdy wymienione jest, z jakiego konkretnie pochodzą zwierzęcia (np. tłuszcz z kurczaka).

-białko zwierzęce
Powinno stanowić największą część kociej diety - ok. 5g na 1kg kota. Białko z mięśni i wnętrzności jest najlepiej przyswajalne. Należy unikać białek roślinnych i niskiej jakości (niewiadomego pochodzenia).

-węglowodany
Kot jako mięsożerca nie jest w stanie ich dobrze wykorzystać - może je jedynie przerobić na tkankę tłuszczową. Powinny stanowić max. 5-8% diety (w suchej masie), co nie znaczy że są kotu w jakikolwiek sposób potrzebne.

-popiół
Popiół oznacza to, co zostanie z karmy po jej spaleniu, czyli substancje mineralne.

-wilgotność
Zawartość wody w karmie. Kot potrzebuje ok. 60ml wody na 1kg masy ciała. Koty jedzące tylko suchą karmę wypijają przeciętnie tylko połowę normy! Dlatego tak ważne jest dostarczanie im płynów razem z mokrą karmą lub surowym mięsem.

-włókno
To roślinne włókna, których zwierzęta nie trawią. W małych ilościach usprawniają pracę przewodu pokarmowego, jednak w zbyt dużej ilości mogą powodować złe wchłanianie składników pokarmowych.



Jeśli zapomniałam o jakimś składniku, proszę pisać w komentarzach - postaram się wtedy uzupełnić listę :).

Pozostałe "wpisy żywieniowe"
cz. I - podstawy
cz. II - karma czy "domowe" jedzenie?
cz. IV - jaką karmę wybrać