poniedziałek, 24 marca 2014

Poradnik spacerowy cz. IV - miauczenie pod drzwiami

Wielu kociarzy rezygnuje z wyprowadzania swojego pupilka obawiając się, że gdy pozna świat zewnętrzny całymi dniami zacznie przesiadywać pod drzwiami i płakać o wypuszczenie. Szkoda z takiego powodu pozbawiać kota możliwości spacerowania. W tej części o tym, jak temu zapobiec, i co robić kiedy kot już miauczy pod drzwiami.


Zacznijmy od przyczyny. Kot płacze przy drzwiach, bo chce się za nie wydostać. Nie wie, kiedy wyjdzie na spacer i chce przekonać człowieka, ze teraz jest dobra pora.

Przede wszystkim musimy więc wychodzić na spacer regularnie. Najlepiej codziennie - jeśli będziesz wychodzić z kotem raz w tygodniu to nic nie da, bo przecież kot nie wie jaki jest dzień tygodnia. Spaceruj w miarę możliwości o tej samej godzinie.

Zaraz przed założeniem szelek i spacerem możesz ustawić jakiś budzik (tylko ważne żeby miał inny dźwięk, niż ten którego używasz rano). To dodatkowo sprawi, że kot zrozumie, ze jego prośby nie przynoszą skutku, bo czy miauczy czy nie, budzik dzwoni o tej samej godzinie.

A gdy kociak stoi pod drzwiami i wyje, to co robić? Przede wszystkim nie wzmacniać (nagradzać) tego zachowania. Nagrodą będzie tu zwracanie na kota uwagi, mówienie do niego, próby zajęcia go zabawkami czy jedzeniem. Po prostu nie zwracaj uwagi na miauczącego kota, zachowuj się tak jakby go nie było.

Na koniec fotka spacerowa mojej koty


lubię robić głupie miny - Lu

 Udanych spacerków, kociarze :)

sobota, 15 marca 2014

Jak zrobić i używać - kilkumetrowa linka

Jeśli chcesz dać kotu nieco więcej swobody, niż 3m smyczy, to dobrym rozwiązaniem będzie długa linka. Każdy potrafi ja samodzielnie zrobić. Jest dużo tańsza, niż smycz automatyczna. Możemy dowolnie wybrać długość, nawet 15m spokojnie zmieści się w kieszeni (czego nie można powiedzieć o smyczy automatycznej połowę krótszej). Można na niej uwiązać kota w ogrodzie albo po prostu wychodzić na spacery w bardziej odludne miejsca, gdzie kot nie musi być przy nodze.

Mam dwie linki - spacerową i do uwiązywania. Pierwsza ma 5m, druga 15.

Linka ogrodowa jest zrobiona z 3mm linki kupionej w Castoramie. Razem z karabińczykiem zapłaciłam 24zł. Wykonanie jest banalnie proste - polega na przywiązaniu karabińczyka z jednej strony, a z drugiej zrobienia zaciskowej pętelki. Tą linkę przywiązuję do palika wbijanego w ziemię lub ogrodzenia.

Linkę spacerowa zrobiłam ze wstążki 5mm i karabińczyka - kosztowało to 8zł. Wykonanie jak wyżej, tylko na drugim końcu jest rączka. Nie przypuszczam żeby jakiś kot mógł zerwać taka linkę - prędzej już karabińczyk pęknie.

Niektórzy pewnie teraz myślą, że to musi być takie niewygodne trzymać w rękach 5m linki, i co by było gdyby trzeba było kota zatrzymać? Jak obsługiwać taką długą smycz? Aby to wyjaśnić wykonałam obrazek w profesjonalnym programie graficznym Paint ;)


Do obsługi linki potrzebne są dwie ręce. Jak widać na załączonym obrazku, z linki tworzymy pętle. Kiedy chcesz skrócić smycz oddalaj od siebie ręce aż pętle się napną, wtedy tą ręką przy której kończy się linka (na rysunku prawa) przytrzymaj linkę, zbliż ręce, załóż na lewy kciuk kolejną pętlę i oddal ręce. I powtarzaj do skutku. A kiedy chcesz poluzować smycz zrzucaj z ręki pętelki.
Brzmi trochę skomplikowanie, ale bardzo łatwo można utrzymać smycz luźną, ale nie ciągnącą się po ziemi i zatrzymać kota. Przed spacerem trochę to przećwicz na lince przypiętej np. do krzesła.

W taki sposób można trzymać dowolnej długości smycz, 2, 5 albo 20m. Przy smyczy 3-5m to nie sprawia żadnych problemów. Powyżej 10m może trochę się plątać. A czy będzie - to zależy od obsługującego.

poniedziałek, 10 marca 2014

Poradnik spacerowy cz. III - idziemy na spacer!

Oto trzecia i najważniejsza część poradnika spacerowego. W niej przeczytacie o przyzwyczajaniu do szelek, nauce chodzenia na smyczy i o tym, jak się zachowywać na spacerze.


W poprzedniej części pisałam o akcesoriach spacerowych, min. szelkach. Jeśli masz już odpowiednie szelki i smycz, to możecie iść na spacer. Ale chwila, chwila, nie tak szybko :)! Najpierw dobrze dopasuj szelki i przyzwyczaj do nich kota.

Szelki nie mogą być założone zbyt luźno. Przecież nie po to je zakładamy, żeby kot się wywinął i biegał bez smyczy. Najlepiej je dopasować kiedy kot jest rozluźniony, śpi lub odpoczywa. Powinny wtedy przylegać, ale nie "wciskać się" w kota. Aby kot nie uciekł kiedy pierwszy raz zakładasz mu szelki uspokajaj go przysmaczkami - za pomocą jedzenia przetrzymuj go w takiej pozycji, aby było ci wygodnie założyć "uprząż".

Kiedy już dopasujesz szelki należy jeszcze w domu przyzwyczaić do nich kota. Załóż szelki zaraz przed podaniem miski z jedzeniem i ściągnij od razu po posiłku. Zakładaj szelki kiedy kot chce się bawić i staraj się zwrócić jego uwagę na ulubioną zabawkę, a nie szelki. To normalne, że na początku chce się ich pozbyć - tarza się, czołga, chodzi tyłem, albo nie chce się ruszyć. Nie ma w tym nic dziwnego, przecież jeszcze nie wie, co go czeka na spacerku. Teraz twoim zadaniem jest go przekonać, że po założeniu szelek dzieją się same przyjemne rzeczy.

Po kilku dniach takiej nauki większość kotów już jako-tako akceptuje szelki. Wtedy możesz zacząć naukę spacerowania - i wyjść na pierwszy spacer.

Bardzo duże znaczenie ma, czy kot kiedyś wychodził lub był kotem wolnożyjącym. Jeśli tak - to powinno pójść dużo łatwiej. Jeśli nie, kot całe życie spędził w mieszkaniu, to wymaga stopniowego przyzwyczajenia. Co nie oznacza, że nie polubi spacerków.

Załóż kotu szelki i dopnij do nich smycz (najlepiej zwykłą ok. 3m). Otwórz drzwi i pozwól pupilowi badać otoczenie. Rzuć przysmaczek za próg. Czasem kot jest tak zestresowany, że nie chce nawet jeść - jeśli twój tak reaguje widocznie potrzebuje nieco więcej czasu.

Prawie każdy kot stresuje się pierwszym spacerem. Nie nalegaj więc i pozwól swojemu zwierzakowi siedzieć w jednym miejscu przez cały spacer. Na następnych na pewno się ośmieli i zrobi kilka kroków. A jak już zrobi pierwsze kroki na smyczy to pierwszy sukces za wami, i będzie tylko lepiej. Stopniowo kot coraz śmielej zacznie zwiedzać nowe terytorium i coraz bardziej polubi przebywanie na świeżym powietrzu.

A teraz coś o właściwym zachowaniu drugiego końca smyczy :), czyli kilka ważnych zasad, które sprawią, że spacery będą przyjemne i bezpieczne:

-Na pierwsze spacery wybierz spokojne miejsce, najlepiej bez ludzi, psów i kotów, gdzie nie ma dużego ruchu drogowego. Później dopiero wybieraj miejsca z większa ilością rozproszeń i strasznych dźwięków.

-Pamiętaj, że spacer jest dla kota. Mało któremu mruczkowi sprawia przyjemność chodzenie przy nodze, staraj się je ograniczać. Dużo przyjemniejsze jest chodzenie po trawniku, ocieranie się o słupki i drapanie drzew.



-Z tego samego powodu (że spacer jest dla kota) zwracaj na niego uwagę. Nie na otoczenie i wypatrywanie zagrożeń (to najlepszy sposób na wychowanie strachliwego kota czy psa!), a już tym bardziej na pisanie sms-ów, podziwianie widoków czy cokolwiek innego, co zajmuje twoją uwagę. Na spacerze patrzy się na kota.

-Patrzenie na kota zapobiegnie też jego ucieczce. Kiedy widzisz, że twój kot cofa się lub tarza na napiętej smyczy i stara się pozbyć szelek, podejdź do niego, zluzuj smycz (na luźnej nie wywinie się z szelek!) i popraw szelki.

-Nigdy nie szarp smyczy. Jeżeli kot idzie w niebezpieczne miejsce, przytrzymaj smycz. Kiedy tylko odwróci się w inną stronę od razu ją zluzuj (nawet jeśli to niewłaściwa strona). Przyda się dobry refleks ;). Jak odwróci się we właściwym kierunku - spacerujecie dalej, jeśli w niewłaściwym - znowu przytrzymaj smycz, poluzuj kiedy kot zmieni kierunek. To go nauczy, że może swobodnie spacerować, ale czasem trzeba wybrać inną trasę. Jeśli kot wyjątkowo uparcie chce iść w wybranym kierunku weź go na ręce i postaw na ziemi w bezpiecznym miejscu. Tak samo postępuj kiedy pupil chce przejść pod siatką, wejść tam, gdzie ty się nie zmieścisz albo w krzaki, a tym nie możesz wtedy puścić smyczy.

-Masz dwie ręce, więc obydwu używaj do trzymania smyczy. Nie owijaj smyczy wokół ręki, niech będzie luźna, ale nie musi się ciągnąć po ziemi. (Wtedy łatwiej będzie ci lekko napiąć smycz aby zatrzymać kota idącego w niewłaściwe miejsce.)

-A co jak wejdzie w krzaki? Przykucnij przy krzaku i puść smycz, ale bądź gotowy ją złapać w razie potrzeby (wtedy przydatna jest dłuższa). Obserwuj którędy kot zamierza wyjść. Jeśli wychodzi z drugiej strony, podejdź z tej strony i przeciągnij smycz na właściwą stronę krzaka.



-Nie pozwalaj kotu wchodzić na drzewa wyżej, niż na wysokość twojej głowy, aby w razie potrzeby móc go ściągnąć rękami, a nie szarpaniem za smycz.


Powodzenia w nauce chodzenia na smyczy! :)

piątek, 7 marca 2014

Sztuczka "Kółko" (wersja 1)

Dokładniej chodzenie w kółko. Są dwie wersje tej sztuczki: kot może po prostu chodzić w kółko, albo naokoło jednej nogi (czy tam jakiegoś kijka). W dzisiejszym wpisie będzie o tym pierwszym sposobie.

Najłatwiej nauczyć kota tej sztuczki zachęcając go do podążania za ręką (wykonującą wybrany gest; najlepiej taki sam jak przy slalomie między nogami i ósemką, wtedy przy uczeniu kolejnej, którejś z tych sztuczek kot szybciej zrozumie o co ci chodzi). Na początku nagradzamy samo zainteresowanie ręką, podchodzenie do niej (niekoniecznie po okręgu). Staramy się zainteresować kota ręką, żeby przeszedł za nią kilka kroków (na początku mogą być w linii prostej) i nagradzamy każdy postęp. Zwracaj uwagę na odległość kota od ręki - najlepsza to koci nos zaraz przy dłoni (dlatego staraj się to osiągnąć nagradzając kota kiedy zbliża głowę do twojej ręki). Teraz zaczyna się właściwa część sztuczki, czyli chodzenie w kółko. Za pomocą gestu zachęcaj kota do chodzenia w kółko (nie wymagaj od niego pierwszego dnia kręcenia się w miejscu, wygodniej chodzi się po większym okręgu). Stopniowo zwiększaj ilość kółek (na początku może być pół). Dostosuj szybkość podnoszenia poprzeczki do swojego kota, nie wymagaj za wiele. Niech to będzie dla was rozrywka i dobra zabawa.

czwartek, 6 marca 2014

Poradnik spacerowy cz. II - wybieramy akcesoria spacerowe

W pierwszej części pisałam, dlaczego warto zastanowić się nad wyprowadzaniem swojego pupila na smyczy. W tym wpisie będzie o szelkach, smyczach i innych akcesoria - które warto wybrać i w ogóle co jest potrzebne na spacer. W trzeciej części planuję napisać o przyzwyczajaniu kota do szelek i o tym, jak powinny wyglądać spacerki, aby były dla kota przyjemne.



Smycz

To niewątpliwie najbardziej podstawowa i konieczna rzecz, jeśli chcemy wyprowadzać pupila. Smycze dzielą się na zwykłe i automatyczne.

smycz zwykła parciana
Smycze zwykłe są częściej używane. Zwykle jednak są za krótkie na to, aby kot mógł w pełni korzystać ze spacerku. Optymalna długość smyczy to ok. 3m. Można ją wygodnie trzymać w rękach, a kot ma dużo swobody. Najczęściej jednak w sklepach znajdziemy smycze o długości 1 -1,5m albo dłuższe, ale przepinane - czyli z niepotrzebnymi kółeczkami i dodatkowym karabińczykiem.

smycz przepinana

Niedawno pisałam jak zrobić wygodną i lekką smycz spacerową (kliknij).

A jeśli chcemy, aby nasz pupil miał jeszcze więcej swobody i mógł korzystać z dłuższej smyczy? Wtedy są dwa rozwiązania: smycz automatyczna lub długa linka.

Linka jest to cienka i długa smycz (od 5 do ponad 20m; dla kota w zupełności wystarczy 5-10m), jak sama nazwa wskazuje, najczęściej wykonana z linki. O wykonaniu i używaniu takiej linki niedługo napiszę oddzielną notatkę.

linka treningowa dla psa

Najlepiej zdecydować się na smycz automatyczną dopiero wtedy, gdy kot nauczy się spacerować na zwykłej.

Najpopularniejszą firmą smyczy automatycznych jest Flexi. Smycze Flexi są wprawdzie droższe od innych smyczy automatycznych, jednak są bardzo dobrej jakości - wytrzymałe, mechanizm nie zacina się, przy odpowiednio dobranym rozmiarze praktycznie nie ma możliwości zerwania się zwierzaka ze smyczy (co jest częste przy podróbkach za 15zł).

smycz Flexi 8m

Smycze automatyczne są dostępne z linką lub taśmą. Ja wolę linkę, jest wygodniejsza w użyciu, a smycz jest mniejsza. Myślę, że nie ma dużej różnicy w wytrzymałości taśmy i linki, bo użyte do produkcji Flexi linki są bardzo wytrzymałe i wytrzymują "zrywy" psa z górnej granicy wagowej dla danej smyczy. Nie ma się co obawiać, że taką smycz zepsuje kotek wyrywający się do ptaków. (Mimo to najlepiej nie dopuszczać do ciągnięcia smyczy i szarpania się.)

Kiedy już zdecydujemy się - linka czy taśma, pozostaje długość. 3m smycz możemy mieć zwykłą, nie widzę sensu kupowania automatycznej o takiej długości. Dłuższe mają 5, 7 i 8m. Oczywiście im dłuższa, tym wygodniejsza dla kota, ale z tym wiąże się też wyższa cena.

Szelki

Szelki to kolejna rzecz niezbędna do spacerowania z kotem. A dlaczego nie obroża? Ponieważ (zwłaszcza na początku nauki) kot może mocno szarpnąć smyczą lub się wyrywać, a to przy smyczy zapiętej do obroży może się skończyć nawet uszkodzeniem kręgosłupa! Szelki powinny rozkładać siłę szarpnięcia równomiernie na klatce piersiowej.

Są różne rodzaje szelek:

-typowe szelki "kocie"

szelki dla kota

Składają się z dwóch obręczy (na szyję i za łapkami) oraz łączącego je paska. Najczęściej używane u kotów. Są lepsze niż obroża, jednak nie chronią delikatnego kociego kręgosłupa. Mocniejsze szarpnięcie (np. kiedy kot zeskakuje z czegoś i skończy się smycz) pupil poczuje na szyi.

-szelki zapinane od góry

szelki zapinane od góry

To drugi co do popularności rodzaj kocich szelek. Dużo lepiej od poprzednich rozkładają siłę przy pociągnięciu smyczy, jednak mają poważną wadę. Nawet z dobrze dopasowanych kot potrafi się łatwo i szybko uwolnić.

-szelki typu guard

szelki guardy


Podobne do szelek kocich, ale mają dolny pasek łączący obręcz na szyję z tą za łapkami. Dzięki temu siła rozkłada się zupełnie inaczej, bo na klatce piersiowej. Takie szelki nie dotykają szyi, co sprawia że można je bezpiecznie używać nawet u kotów, które szarpią się i wyrywają (np. na wizytach u weta). Można przerobić kocie szelki na guardy, ważne tylko aby pasek na szyję był wystarczająco długi. Do przeróbki potrzebne będzie kółeczko metalowe i trochę taśmy parcianej na dolny pasek (można wykorzystać smycz, zwykle dołączaną do kocich szelek - i tak jest mało przydatna, bo króciutka).

-szelki norweskie

Lu w szelkach norweskich

Szelki tego typu są bardzo wygodne. Trzeba tylko pamiętać, aby przedni pasek był wystarczająco długi, inaczej szelki będą obcierać kota pod pachami. Z dobrze dopasowanych szelek norweskich bardzo trudno się uwolnić. Takie szelki trudno kupić w sklepie zoologicznym, najłatwiej na zamówienie albo uszyć samodzielnie. Czasem są w sklepach internetowych, ale zwykle przedni pasek jest za krótki (dla mojej koty o obwodzie za łapkami ok. 32-34cm optymalna długość przedniego paska to 31cm).

Adresówka




adresówki



Nie jest niezbędna, ale warto ją założyć zwierzakowi. Adresówka to mała, plastikowa lub metalowa zawieszka, na której jest wygrawerowany numer telefonu do właściciela i imię zwierzaka, czasem adres lub inne dane. W razie zgubienia kota (lub gdy trafi on do schroniska) znalazca może łatwo skontaktować się z właścicielem. Warto więc zainwestować kilka złotych (adresówka na allegro kosztuje ok. 5-8zł + wysyłka; bardziej opłaca się kupić od razu 2-3).

Moja kota ma cały czas założoną obrożę z adresówką (już kilka razy udało jej się uciec z mieszkania - raz wyskoczyła przez okno, dwa razy zanim powiedziałam gościom że Lu nie wychodzi sama kota już biegała po podwórku, innym razem prześlizgnęła się między nogami kiedy wchodziłam do domu itd.). Kiedy wychodzi na spacer zakładam jej szelki, ale nie ściągam obróżki. Gdyby jakimś cudem wywinęła się z szelek i uciekła, zostanie jej obróżka. A gdybym przyczepiła adresówkę do szelek - no cóż, nie byłaby bardzo przydatna.

Obroża

Można jej używać do noszenia adresówki lub przypiąć do niej smycz.

Lu w plecionej obroży z adresówką

Do noszenia adresówki obroża musi być wystarczająco luźno założona, żeby w razie zaczepienia o coś kot mógł ją ściągnąć (w końcu lepszy kot żywy, ale bez adresówki, niż kot z adresówką, ale uduszony).

Odwrotnie w przypadku obroży do której przypinamy smycz. Przed wyjściem na spacer należy sprawdzić, czy obroża jest wystarczająco ciasno, aby kot nie mógł jej ściągnąć. Należy pamiętać, że nie każdy kot może wychodzić w obroży. Obroża nie nadaje się dla kota, który lubi chodzić po drzewach - gdyby podczas zeskakiwania z drzewa zaczepiłaby mu się smycz mógłby nawet złamać kręgosłup i umrzeć. Nie jest też odpowiednia dla kotów, które dopiero uczą się spacerować i tych bardzo aktywnych oraz którym zdarza się wyrywać i ciągnąć smycz.

O ile przy obroży do adresówki szerokość nie ma znaczenia, o tyle przy obroży spacerowej należy na nią zwrócić uwagę. Powinna być szeroka, 1,5- 2cm. Zbyt wąska będzie po prostu niewygodna, bo przy napięciu smyczy będzie wbijać się w szyję.

Ubranko

Większość kotów kiedy zaczyna robić się zimno po prostu przestaje wychodzić na spacer. Niektóre jednak nie chcą siedzieć w mieszkaniu, a na zewnątrz jest im zimno. W końcu nie tylko ludzie marzną.

Lu w polarowym ubranku

Wtedy przyda się ubranko. Na jesień wystarczy sweterek lub prosta derka. W zimie (jeśli w ogóle jaki kot zechce spacerować w śniegu) konieczny jest wodoodporny kombinezonik, który ochroni kota przed zimnem i przyczepianiem się śniegu do sierści.

Zdecydowana większość kotów nie lubi ubranek, dlatego zakładanie letnich bluzeczek, kapelusików i i sukieneczek to moim zdaniem bardzo głupi pomysł. Takie ubranka nie mają żadnej funkcji oprócz (wątpliwego) upiększania zwierzaka, a często mu przeszkadzają.

Ochrona przed pasożytami i chorobami

Kot spacerujący na smyczy musi być odrobaczany tak samo często, jak wychodzący. Pamiętaj też o szczepieniach.

W następnej części o tym, jak wykorzystać te informacje w praktyce, czyli nauka chodzenia na smyczy.

środa, 5 marca 2014

Poradnik spacerowy cz. I - kot niewychodzący, wychodzący sam czy na smyczy?

Idzie wiosna, robi się coraz cieplej. To świetny czas do nauczenia kota spacerowania na smyczy. Ale po co tak w ogóle wyprowadzać kota? Nie lepiej, żeby sam się wyprowadził? A może lepiej, żeby w ogóle nie wychodził z domu? Te pytania zadaje sobie wielu kociarzy. Postaram się w dzisiejszym wpisie pomóc w dokonaniu wyboru.

Lu na spacerze

Coraz więcej osób nie wypuszcza swoich kotów samopas. Nic dziwnego, w końcu wychodzące koty zwykle bardzo krótko żyją. Czeka na nie wiele zagrożeń, min:

-samochody

Wyobraź sobie, ze to twój kotek


Naturalną, instynktowną reakcją kota widzącego jadący w jego stronę samochód jest skulenie się i czekanie, aż zagrożenie minie. W przypadku psów i dzikich zwierząt to zachowanie się sprawdza, często ratuje życie schowanemu kotu, ale kiedy "drapieżnikiem" jest samochód...
Niektórzy kierowcy specjalnie wjeżdżają w koty. Nie wiem, co w takim zachowaniu sprawia im przyjemność, jednak należy ich wziać pod uwagę.

-psy i dzikie zwierzęta
W walce z większym psem lub lisem kot praktycznie nie ma szans. Wypuszczając kota skazujesz go na walki o terytorium. Kot nie ma wyboru, musi bronić swojego terenu - nie tylko przed innymi kotami.

-złośliwi ludzie
Niektórym ludziom bardzo przeszkadzają koty. Tak bardzo przeszkadzają, że starają się ich pozbyć za pomocą trutek, pułapek i strzelania do nich. Nie jest to wcale rzadkie "zjawisko".

-choroby i pasożyty
Wychodzące koty spotykają się z bezdomnymi, często chorymi i zarobaczonymi psami i kotami, dzikimi zwierzętami. To sprawia, że właściciel może się od takiego pupilka nieświadomie zarazić pasożytami. Nawet regularne odrobaczanie nie pomoże, jeśli twój kot ma stały kontakt z zarobaczonymi zwierzętami. Do tego jest wiele nieuleczalnych chorób, które łatwo się przenoszą z kota na kota.

Z powyższych powodów wielu ludzi woli mieć kota niewychodzącego, ale za to zdrowego i żywego. Jednak trzymanie kota wyłącznie w mieszkaniu też ma swoje wady:

-nuda
Czasem mimo zabawek i starań ze strony opiekuna kot po prostu nie ma co robić. Z powodu frustracji może nawet stać się agresywny. Chwila zabawy z opiekunem nie wynagrodzi wielu godzin spędzonych samotnie.

-mała aktywność
U dużej części niewychodzących kotów aktywność ogranicza się do chodzenia od miski na legowisko. To z kolei przyczynia się do otyłości i pogarszającej się sprawności. Na spacerze nawet mało aktywny kot trochę pochodzi, trochę pobiega, zapoluje na owada, pacnie po głowie jakiegoś psa.

-strach przed zmianą miejsca
Kot, który całe życie spędził w mieszkaniu, gdzie wszystko jest stabilne i odbywa się regularnie przy zmianie domu przeżyje ogromny szok. Nieco inaczej ma się sprawa z kotem, który często odwiedza nowe miejsca, przyzwyczajony jest do zmian i nowości. Nie będzie się tak stresował w nowym domu.

Więc co wybrać? To trudny wybór. Ale przecież można mieć wszystko na raz: kota bezpiecznego, ale równocześnie cieszącego się "swiatem zewnętrznym". Jest kilka rozwiązań, które to umożliwiają:

-osiatkowane okno
Kot może bezpiecznie oglądać otoczenie i oddychać świerzym powietrzem. Jednak niewiele ponad to.

-zabezpieczony balkon



Oprócz zalet osiatkowanego okna, balkon ma większą powierzchnię, można na nim ustawić drapak, kwiaty w doniczkach, zamontować półeczki.

-woliera
Trochę jak balkon, ale jest więcej możliwości. Dla kota to podobne miejsca.

-zabezpieczony ogród
Czyli taki, którego ogrodzenia kot nie jest w stanie pokonać. To świetne rozwiązanie, wymaga jednak trochę pieniędzy, a czasem okazuje się, że kot jednak znalazł jakąś drogę ucieczki i wszystkie starania na nic.

-ogrodzenie elektryczne
Polega na tym, że kot, który zbliży się do ogrodzenia zostanie porażony prądem. Nigdy nie zdecydowałabym się na takie okrutne rozwiązanie, już wolałabym, żeby kot wychodził poza podwórko.

-uwiązywanie na lince
Po prostu kota przypina się w szelkach na kilkunastometrowej lince do ogrodzenia lub palika wbitego w ziemię i chodzi on sobie po ogrodzie. Co jakiś czas trzeba sprawdzić, czy pupil się o coś nie zaplątał. Dla właściciela to bardzo wygodne rozwiązanie, sama je stosuję gdy kot chce spacerować dłużej, niż ja, albo gdy nie mam czasu na spacer. Jednak dla kota to nieco mniej wygodne, a nie każdy ma ogródek.

-spacer na smyczy


Lu na smyczy

O tym właśnie będzie poradnik spacerowy. Spacer na smyczy umożliwia kotu wszystko to, co mógłby robić bez smyczy, ale w bezpieczny sposób. Czyli codzienne obejście terytorium, zostawienie śladów zapachowych i korzystną dla zdrowia aktywność na świeżym powietrzu. Jednocześnie kot nie wpadnie pod samochód, nie zostanie zagryziony, nie musi walczyć o terytorium. A gdyby spotkał walecznie nastawionego psa czy kota, to ma przecież wsparcie w postaci człowieka.

Jeśli nie jesteś przekonany co do tego, czy spacer na smyczy będzie dobrym rozwiązaniem dla twojego pupila, to co szkodzi spróbować?

W następnych częściach "poradnika spacerowego" opiszę jak nauczyć kota chodzić na smyczy i co zrobić, żeby nie przeraził się wyjściem z domu.

poniedziałek, 3 marca 2014

Sztuczka "Wstań"

Ta prosta sztuczka polega na tym, że kot wstaje z siadu. Najłatwiej jej nauczyć z pomocą klikera (zwykle szybciej idzie, niż z użyciem wybranego "słowa nagradzającego").




Najpierw każ kotu usiąść. Teraz weź do ręki przysmaczki i wybierz sobie jakiś gest, ja kieruję w stronę kota otwartą dłoń i zginam palce (taki gest przywoływania :)). Kot najprawdopodobniej będzie twoją rękę pacać łapką. Możesz to zignorować albo powiedzieć mu dźwięk braku nagrody. Pokaż mu, że masz w ręce przysmaczki. Jak tylko wstanie kliknij i nagródź go. Odczekaj chwilkę i znowu "usiądź" kota. Wykonaj ten sam gest z przysmaczkami w ręce. Kot wstanie -> klik i nagroda. Po paru powtórzeniach skojarzy, że po takim geście trzeba wstać, wtedy już nie bierz jedzenia do ręki wykonywującej gest. Jeżeli kociak wstaje na sam gest, to jest już nauczony. Chcesz go lepiej nauczyć? To ćwicz z nim sztuczki przy coraz większych rozproszeniach, dzięki temu nie będzie problemu z pokazaniem jego umiejętności znajomym :).

niedziela, 2 marca 2014

Żywienie kota cz. II - karma czy "domowe" jedzenie?

W drugiej części o podstawowym wyborze dotyczącym żywienia naszego mruczka, czyli - samodzielnie przygotowywać mu posiłki czy kupować karmę.



Tutaj opiszę krótko najczęściej stosowane sposoby żywienia wraz z ich wadami i zaletami. W trzeciej części szczegółowo napiszę o karmach.

"Domowe" jedzenie

Pod tym pojęciem mogą się kryć różne diety. Jakie?

- resztki z ludzkiego stołu



Czyli wszelkie zupy, pieczywo, ziemniaki, pieczone/smażone mięso - po prostu to, czego nie dojedzą właściciele kota. To najtańszy sposób żywienia, ale jednocześnie jeden z najgorszych. W takiej diecie jest dużo szkodliwych dla kota przypraw. Prawie nie ma mięsa i przez to białka i tłuszczu zwierzęcego, a mięso które się tam znajduje jest po obróbce termicznej, a więc gorzej przyswajalne, utraciło już dużo wartości odżywczych. Za to jest bardzo dużo zbędnych "zapychaczy" - skrobi i węglowodanów, których w diecie drapieżnika wcale nie powinno być.
Podsumowując - nikomu, komu zależy na zdrowiu pupila nie polecam takiego sposobu karmienia.

-mięso/podroby z ryżem (/innym źródłem węglowodanów)



Czyli gotowane mięso z jakimś "zapychaczem". Na pewno jest to zdrowsze od poprzedniego, ale czy na pewno takie dobre dla kota? Gotowane mięso traci dużo wartości odżywczych. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę, że większość osób stosujących takie karmienie nie bierze pod uwagę ilości tłuszczu, białka ani poszczególnych witamin i minerałów. Często używa się samych podrobów albo samego chudego mięsa, bez tłuszczu i suplementów, co prowadzi do niedoborów i niewłaściwego stosunku wapnia do fosforu. A "zapychacz" - jak sama nazwa wskazuje, nie jest niczym dobrym. Im go więcej, tym gorzej. A czasem jest go bardzo dużo.
Podsumowując - to rozwiązanie, choć lepsze od poprzedniego, nie jest warte polecenia.

-dieta B.A.R.F.



Ta dieta to surowe mięso, podroby i tłuszcz z suplementami (witaminy, minerały, tauryna, olej z łososia, żółtko, algi, zmielone skorupki z jaj). Często jednak dietą barf określa się chude mięso z gotowym suplementem, lub, co gorsza, bez żadnej suplementacji. Nie na tym przecież polega barf! W mieszance mięsnej musi znaleźć się duża ilość mięsa, tłuszcz zwierzęcy, trochę podrobów i odpowiednie suplementy, aby uzyskać odpowiednią ilość białka, tłuszczu i poszczególnych witamin i minerałów, dobry stosunek wapnia do fosforu i kwasów omega 3 do -6. Brzmi skomplikowanie, ale nie jest to takie trudne (dla ułatwienia powstały specjalne programy do obliczania tych wartości). Wymaga jednak trochę czasu i chodzenia po sklepach mięsnych aby kupić potrzebne składniki. Jednak warto, bo surowa, zbilansowana dieta służy kotu, co widać po odporności, kondycji i wyglądzie futra.  
Podsumowując - dieta barf jest zdrowsza, niż inne sposoby karmienia, wymaga jednak trochę czasu i wiedzy.

Zainteresowałeś się barfem? Jeśli tak, polecam stronę barfny świat (kliknij)

A co, jeśli nie mamy zbyt dużo czasu na przygotowywanie kotu mieszanek barfowych?

Gotowe karmy

- tzw. "marketówki" (mokre i suche)


karma Whiskas

Zaliczają się do nich wszelkie karmy ze składem typu "produkty uboczne, zboża i chemia", czyli: Whiskas, Kitekat, Felix, Kitty, Darling, Purina, Sheba, Gourmet, Catessy, Winston i wiele innych. Te karmy to po prostu sposób na pozbycie się odpadów z produkcji jedzenia dla ludzi i przy okazji zarobienia na tym. Aby taka karma była zjadliwa (celowo nie piszę "jadalna", bo jadalne to to nie jest) dodaje się do niej mnóstwo polepszaczy. Do tego trochę konserwantów, barwników i gotowe! Tania i kolorowa karma. Szkoda tylko, że zawiera śladowe ilości potrzebnych kotu składników odżywczych, a dużo szkodliwych substancji.
Podsumowując - gotowy odpowiednik resztek z ludzkiego stołu, a w przypadku suchych karm marketowych - jeszcze gorszy!

(Więcej o takich karmach oraz czy napis "w 100% zbilansowana" coś znaczy w kolejnych częściach.)

Chcesz wiedzieć, co może się znaleźć w kociej karmie? Zobacz tutaj (kliknij)

Jednak nie wszystkie karmy są takiej samej jakości. Jakie jeszcze są rodzaje?

- suche karmy zbożowe

karma Animonda


To karmy Sanabelle, Royal Canin, Hill's, Josera, Eukanuba, Smilla, Bozita, Iams, Animonda, 1st choice, Brit i wiele, wiele innych. W standardowym składzie takiej karmy znajduje się dużo zboża, produkty uboczne i trochę mięsa. Mięsa jednak jest zdecydowanie za mało, a nie zawsze "mięso" to mięśnie. Czasem to jedynie "mięso i prod. poch. zwierzęcego" albo niezidentyfikowana część zwierzęcia. Co to są te produkty uboczne - w linku powyżej. Z powodu takiego składu w karmie zbożowej jest zbyt mało cennego białka i tłuszczu, a do tego część to białko i tłuszcz roślinny, dla kota bezwartościowy. Jest za to mnóstwo węglowodanów. Do tego w prawie każdej zbożowce możemy znaleźć szkodliwe konserwanty uszkadzające narządy wewnętrzne naszego pupila - BHA i BHT. Dotyczy to również zachwalanej pod niebiosa Royal Canin. O RC planuję osobną notkę, bo między większością opinii o tej kamie a jej faktyczną jakością jest ogromna przepaść. Należy też pamiętać, że koty jedzące tylko suchą karmę za mało piją. Prowadzi to do odwodnienia i przyczynia się do wyjątkowo groźnych dla kotów chorób układu moczowego. Warto więc dawać też mokrą karmę rozmieszaną z wodą, albo przynajmniej zafundować kotu "fontannę", czyli automatyczne poidełko.
Podsumowując - to lepsza dieta od poprzednich, ale nie można jej uznać za zdrową. Nie jest bardzo droga, jednak w podobnej cenie można żywić kota karmą bezzbożową.

- suche karmy bezzbożowe

karma Power of Nature


Do karm bezzbożowych zaliczamy: Orijen, Acana, Taste of the Wild, Applaws, ZiwiPeak, Power of Nature, WildCat, Natural&Delicious, Porta21 (niektóre rodzaje), po jednym rodzaju Sanabelle i Pronature Holistic. Główna cecha tych karm to brak zboża w składzie. Nie zawsze jednak znaczy to dobrą jakość. Czasem w karmie bezzbozowej znajduje się mnóstwo innego wypełniacza, najczęściej ziemniaków. Są jednak i takie karmy, w których wypełniacz jest w małej ilości lub nawet nie ma go wcale. Większość karm bezzbożowych zawiera dużo białka, 40-54%, i ok. 20% tłuszczu, a mało węglowodanów (nawet poniżej 10%, co w suchej kamie rzadko spotykane; nie widziałam karmy zbożowej z tak małą ilością węglowodanów), co sprawia że są dużo zdrowsze od tradycyjnych karm z dodatkiem zbóż. Zdarza się jednak, że taka karma ma skład nie lepszy, niż przeciętna zbożowa, jak jest w przypadku Sanabelle No Grain. Nie wszystko złoto, co się świeci!
Karmy bezzbożowe (te lepsze) dzięki wysokiej zawartosci mięsa, a co za tym idzie dobrej strwaności są badzo ekonomiczne. Dorosły kot (ok. 4kg) takiej karmy potrzebuje 1,2 - 1,5 kg miesięcznie (w zależności od karmy). Dla porównania, karmy zbożowej/marketowej 3-4 kg!!! Warto więc kupić nieco droższą karmę, bo i tak za żywienie mruczka zapłacimy mniej.
Podsumowując - karma bezzbożowa może być zdrowym sposobem żywienia (jeśli tylko pamiętamy o wodzie). Jednak nie wszystkie są godne polecenia, trzeba uważnie czytać skład.

- mokre karmy filetowe

karma Applaws


To karmy w formie kawałeczków mięsa w sosie/galaretce/rosołku. Jest ich bardzo dużo, np. Applaws, Cosma, Porta21, Miamor Feine Filets, Animonda Select, Animonda Ocean, Almo Nature, Shesir, Suschicat, Moonlight, Thrive, Gimpet, Princess (niektóre rodzaje). Z powodu braku dodatku podrobów, tłuszczu i suplementów (witamin i minerałów, które wyrównują różnicę między mięsem np. krowy czy kury a naturalnymi ofiarami kota, zjadanymi razem z wnętrznościami) karmy filetowe należy traktować jako przysmak. Takie karmy są zwykle bardzo lubiane, jednak podawane częściej, niż raz czy dwa w tygodniu, mogą powodować niedobory. W rozsądnych ilościach na pewno nie zaszkodzą, a jeśli dodatkowo są z jakiegoś "egzotycznego" mięsa, jak kangur albo owoce morza, będą zdrowym urozmaiceniem źródła białka.
Podsumowując - karmy filetowe to pokarm uzupełniający, nie należy ich podawać zbyt często. Raz w tygodniu mała puszka to odpowiednia ilość i zdrowe urozmaicenie.

- mokre karmy podstawowe

karma Feringa


Do karm podstawowych zaliczają się: Grau, Catz Finefood, Feringa, GranataPet, Herrmanns menu, Lily's kitchen, ZiwiPeak, Terra faelis, mieszanka Animonda carny i Defu Bio (pół na pół). Karma podstawowa oprócz mięsa ma w składzie podroby i tłuszcz zwierzęcy, oraz wszystkie potrzebne suplementy. Czasem można znaleźć mały dodatek warzyw (kilka %). Karma podstawowa musi być w formie mielonki, pasztetu, ewentualnie kawałków w sosie czy galaretce, ale zawsze będzie zmielona. Nigdy karmą podstawowa nie będą piękne fileciki, bo po prostu kot potrzebuje tłuszczu i podrobów, niemożliwych do "przemycenia" w fileciku. Zapewnienia producentów nie mają nic do rzeczy - trzeba samemu czytać skład i analizę. Dobra karma podstawowa zawiera co najmniej 10% białka i 5% tłuszczu. W filetowych norma to 15-20% białka i tylko 0,5 -2% tłuszczu! Tłuszcz jest w diecie drapieżnika konieczny w dużej ilości bez względu na to, czy to drapieżnik udomowiony i jaka jest jego aktywność.
Do karmy w formie mielonki łatwo dodać ciepłej wody, tworząc smaczną "zupę mięsną", co sprawia że nasz pupil ma zapewnioną w diecie odpowiednią ilość wody.
Podsumowując, dobra puszka to najzdrowszy z gotowych karm sposób żywienia mruczka. Jest dostępnych kilka firm produkujących puszki wysokomięsne, bez zbędnych dodatków i zapychaczy - w dość korzystnej cenie (puszkę CFF 200g można kupić za ok. 4,5zł; dorosły kot 4kg potrzebuje takiej karmy 150g dziennie (ok. 3,4zł dziennie), dla porównania whiskasa - całą puszkę 400g za 3,6zł). Aby było nieco taniej część diety może stanowić bardziej ekonomiczna karma sucha.

Nie każdą karmę łatwo przyporządkować do którejś z kategorii, jednak większość zalicza się do jednego z powyższych rodzajów.

W następnym wpisie "żywieniowym" o kocich karmach. Podpowiem, którą warto wybrać, na co patrzeć i zwracać uwagę. Napiszę też, co je moja kotka i ile to kosztuje. Będą też wpisy o konkretnych karmach oraz specjalny wpis dla tych, dla których koszty są najważniejszym aspektem przy wyborze diety dla zwierzaka.

Pozostałe "wpisy żywieniowe":
cz. I - podstawy
cz. III - jak czytać skład karmy 
cz. IV - jaką karmę wybrać 

sobota, 1 marca 2014

Kilka zdjęć z dzisiejszego spacerku

Idzie wiosna, warto trochę pospacerować. Z kotem? Czemu nie! Na blogu pojawi się mały poradnik spacerowy, a na razie na zachętę trochę fotek z Lu.


Sztuczka "slalom między nogami"

Ta sztuczka była wykorzystana w reklamie karmy Sheba, pamiętacie? Polega to na tym, że człowiek idzie, a kot traktuje nogi jak słupki w slalomie agility.

Zdjęcie zupełnie nie pasuje, ale co tam - ważne, że z kotem ;). I to moim.


Łatwiej będzie się jej nauczyć kotu, który potrafi już wykonać kilka innych i wie, że za zainteresowanie się rękami będą przysmaczki. Bo właśnie tak uczę tej sztuczki - naprowadzając ręką.

Najpierw stajemy w lekkim rozkroku, z jedną noga z przodu, drugą z tyłu. Zachęcamy kota gestami (pstrykanie palcami, pocieranie, różne dziwne ruchy dłoni ;)) do podążania za ręką. Nagradzamy przysmaczkami każde postępy, nawet najmniejsze. Jak kot przejdzie pomiędzy nogami "tylną" nogę stawiamy z przodu i znowu zachęcamy kota do przejścia. To bardzo proste, chociaż wymaga przećwiczenia. Nie wymagaj od kota, że za pierwszym podejściem przejdziecie tak przez kilka metrów. Chociaż potem jak najbardziej. W późniejszym etapie staraj się ograniczać ilość naprowadzających gestów.

Mojej kotce Lu obecnie wystarcza pstryknięcie placami po odpowiedniej stronie za każdym przejściem między nogami. Przechodzimy tak ok. 5m. Nie mam ogromnych ambicji i nie ćwiczę po to, żeby kot umiał daną sztuczkę perfekcyjnie. To po prostu dobra zabawa, a dodatkowo trochę myślenia dla kota.

Powodzenia!