poniedziałek, 24 lutego 2014

Tersura w praktyce - oduczanie chodzenia po stole

Witam po krótkiej przerwie. W tym wpisie o jednym z najczęstszych kocich "problemów wychowawczych" - chodzeniu po stole. Mało który właściciel to toleruje, a spośród tych, którzy tego nie tolerują, mało któremu udaje się kota przekonać, ze stół to nie jest miejsce do chodzenia.



Zawsze kiedy chcesz sprawić, ze twój pupil przestanie coś robić zastanów się, dlaczego to robi. W tym przypadku odpowiedź jest prosta - żeby dostać się do jedzenia umieszczonego na stole. Poniżej opiszę, jak kota przekonać, że są lepsze sposoby na proszenie, a chodzenie po blacie po prostu się nie opłaca.

Większość ludzi kiedy ich kot wejdzie na stół krzyczy na niego i zrzuca. Nie jest to skuteczne, bo kot pozbawiony innej możliwości dostania się do ludzkiego jedzenia wejdzie ponownie.

Zamiast krzyczeć naucz kota, jak może prosić o jedzenie. Natomiast jeśli mimo to dalej będzie chodzić po stole (na 80% tak będzie) za każdym razem ściągaj go i nie dopuszczaj do sytuacji, kiedy coś ukradnie. Jeśli twój kot jest pewny siebie, nie jest "po przejściach" ani nie jest u ciebie od niedawna, ewentualnie możesz po jego wejściu na stół spryskać go po pyszczku wodą. Jednak nie polecam tego sposobu, jeśli nie ma konieczności, nie należy tak robić. Pamiętaj, żeby wtedy na niego nie krzyczeć, woda na pyszczku jest wystarczająco straszna. Nie stosuj tego sposobu, jeśli twój kot jest agresywny i rzuca się na ludzi - wszelkie kary pogarszają sytuację.

Kiedy widzisz, że twój pupil ma zamiar wskoczyć na blat, albo że wyjątkowo interesuje się tym, co tam leży, zachęć go za pomocą przysmaczków do postawienia przednich łapek na nodze od stołu lub drzwiczkach szafki znajdującej się pod blatem. Nie wiesz, jak to zrobić? Po prostu weź jego ulubione przysmaczki do ręki i przybliż rękę do szafki. Daj kotu przysmaczka i podnoś rękę, kiedy kot za nią podąża nagradzaj go.Wprowadź komendę - może to być pukanie palcami kawałek nad miejscem, gdzie kot ma położyć łapki. Jeżeli twój kot zna już sztuczkę "na miejsce", to bez problemu zrozumie, o co chodzi.

Teraz po prostu za każdym razem, kiedy kot przygotowywuje się do skoku na stół zachęcaj go do tej prostej komendy i nagradzaj kawałkiem jedzenia znajdującego się na blacie lub jego przysmaczkami. Po pewnej ilości powtórzeń zwierzak sam będzie tak robił. Nie musisz nagradzać go za każdym razem, ale przynajmniej na początku lepiej nagradzaj w większości przypadków. Później coraz rzadziej, ale jednak co jakiś czas niech coś dostanie, żeby wiedział, że to nadal dobry sposób proszenia.

Możesz też nauczyć kota prosić w inny sposób. Ja jednak wybrałam ten, bo kotu stojącemu w ten sposób łatwo podać jedzenie bez schylania się ;).

48 komentarzy:

  1. Dzięki za poradę! Świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moj kot wie, ze jedzenie dla niego jest w szafce w kuchni. Rano drapie w drzwi w sypialni I glosno miauczy, wrecz placze jak dziecko. A mimo to, ciagle wchodzi na stol I probuje krasc jedzenie. Ma 6 mcy I zachowuje sie jak wiecznie glodny. Nawet okruchy z calego dywanu zjada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym czytał opis zachowania mojej Julki....Ten sam wiek i takie samo zachowanie.

      Usuń
    2. Moje dwa male lobuzy tak samo, brzuszki juz pelne a one wesza i wylizuja co sie da z podlogi...

      Usuń
    3. Mam pytanie, mój kot wchodzi na stoły tylko jak nas nie ma w domu (rozpoznajemy to po jego widocznych łapach lub ściągniętej serwecie) juz ma zamkniety pokój komputerowy,(zepsul mi klawiature chodzac po niej) jak zamkniemy jeszcze ten pokoj to bedzie miał malo miejsca do dyspozycji, ale nie wiem jak go tego oduczyc, bo mamy bardzo drogie meble (podarowane, tym bardzuej nam wstyd przed ludzmi, ktorzy nam je dali)a on wskakuje na stół i mamy juz porysowany :(

      Usuń
  3. A co jeśli moje koty nie wchodzą po jedzenie? One po prostu lubią leżeć na stole. Powoli je oduczam od wchodzenia mi do talerza :) , ale wobec leżenia na stole i włażenia na blaty w kuchni (oraz bicia się w zlewie na przykład) jestem bezradna. Na stole mamy szklany blat i ciągle są na nim łapki. Czy jest sposób, żeby stoł i blaty w kuchni były miejscem, na które nie wolno wchodzić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry wieczór, konsekwentnie należy zdejmować koty ze stołu czy blatu i za karę np. zamknąć w łazience. Musi być przy tym stanowczy głos: NIE WOLNO i pogrozić kotu palcem przed nosem. Koty bardzo nie lubią i szybko zapamiętują. Jeśli nie łazienka, to inne miejsce, gdzie stoi kuweta. Koty nie lubią przebywać w pobliżu kuwety, gdy nie mają potrzeby wypróżnienia się. Z drugiej strony trzeba też dać jakiś margines "wolności" na szafkach w kuchni. U mnie jest to szafka przy oknie. Niewidzialną granicą jest zlew. Po co wolność na szafce - koty lubią obserwować kuchenną krzątaninę. Jak oduczyć od zaglądania do talerza - poprostu dać na kocim talerzyku popróbować różne ludzkie jedzenie. Zaspokoi to ciekawość. Warunek bezwzględny NIGDY NIE PODAWAĆ KOTU JEDZENIA PODCZAS WŁASNEGO POSIŁKU - w przeciwnym razie będzie żebrać, tak jak robią to psy. Zanim usiądziesz karmicielu do własnego posiłku - daj najpierw kotu próbki własnego jedzenia na talerzyku w miejscu, gdzie stoją kota miski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, świetny sposób aby zrazić kota do kuwety, i żeby kojarzył kuwetę z karą i zezłoszczonym człowiekiem.

      Usuń
    2. O tym samym pomyślałam... Z karaniem kota trzeba uważać, a jeśli koś chce mieć kocie odchody i mocz wszędzie tylko nie w kuwecie to Anonim powyżej ma na to sposób.

      Usuń
    3. "będzie żebrać tak jak to robią psy"? Mój pies nawet nie spojrzy w moją strone kiedy jem i szczerze mowiac łatwo przyszlo mu zrozumiec,ze jego jedzenie znajduje sie wylacznie w misce. Za to kotek nie przyswaja wiedzy i nie ustannie pcha sie na stol mimo najrozniejszych sposobów zniechecania go do tego. Nie znam sie na kotach, ale wiem jedno - hierarchia w stadzie u nich nie istnieje i są pepkami swiata.

      Usuń
  5. Witam :)
    Mój kot (ok, 6 m-cy) i wskakuje na wszytkie możliwe blaty i szafki, a nawet lodówkę ale nie w poszukiwaniu jedzenia. Strąca wtedy wszystko co tylko zdoła, wszytkim szura. Wyciąga reklamówki, zrzuca ściereczki. Wchodzi do kwiatków i roznosi ziemię. Strasznie przy tym wszytkim hałasuje. Cała ta jego nadaktywność zaczyna się ok. godziny 23. Potem powtarza akcję rano, ok. 6. Czasem doprawia jeszcze jednym nocnym szaleństwem. Jak temu zaradzić? Nie dawno przeczytałam Twój blog i staramy się stosować do porad ale "Nie wolno" nie bardzo działa, zamykanie w łazience też nie. Kot raczy nas taką rozrywką co noc i ledwo już ciagniemy... Ratuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie kocie życie, musicie się przyzwyczaić, zrezygnować z kwiatków, nikt Wam nie powiedział czym grozi kot w domu? W optymistyczmych warunkach pozostaje się cieszyć, ze zasłony i firany są jeszcze całe. Kot jest niezależny i jeżeli coś zrzuca to znaczy że to tam nie powinno być. Reklamówki, woreczki, sznurki nitki pochować bo przypłaci swoje zainteresowanie zdrowiem, największym niebezpieczeństwem dla kota jest jego kocia ciekawość.

      Usuń
    2. To przecież kociątko, czego się spodziewaliście? Jak nie jest się gotowym na kota robiącego sobie huśtawkę z firanek, to trzeba przygarnąć dorosłego, spokojnego kota.

      Usuń
  6. Witam :) U mnie jest tak, że kot przy nas nie wejdzie ani na stół ani na blat. Tak jak pisałaś, przy blacie wyciąga łapki - nawet nie wiem kiedy się tego nauczyła, a przy stole, podchodzi do nas i kładzie łapki na nogach lub siada na krześle obok i się patrzy - co czasami mnie całkowicie rozbraja :P Staramy się jej nie karmić podczas naszego posiłku, bo zauważyłam, że zaczyna za bardzo żebrać i staje się uporczywa. Resztki z obiadu (jeżeli się coś nadaje) dostaje dopiero jak skończymy jeść lub jak już nie mogę patrzeć na jej maślane oczka :D to daje jej smaczka lub coś z posiłku, ale nie przy stole tylko do miseczki, w wyznaczonym miejscu.
    Raczej nie zostawiam jedzenia na blacie i stole, ale i tak od czasu do czasu słyszę zeskok - czyli kot buszował w kuchni.
    Raz mi się zdarzyło, że na blacie w miseczce zostawiłam torebkę ugotowanego ryżu. Po powrocie do domu, tą torebkę znalazłam w sypialni na piętrze, otwartą i częściowo zjedzoną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też zgadzam się z powyższą wypowiedzią, że koty czasami wchodzą na blat, bo np chcą sobie popatrzeć przez okno - ciekawość :P

      Usuń
  7. Hej��
    Mam dwa kotki ok.6 mies. też cały czas wchodzą mi na stół bo lubią na nim spać. A gdy wchodzą na blat to z ciekawości. Nic nie pomagało to teraz wzięłam rozłożyłam taśmę klejąca (kiedyś bym tego nie zrobiła) ale raz dwa się przykleily to już nie wchodzą na meble. Czasem się zapomna ale jak tylko poczują tasme to zaraz uciekaja i jest spokuj znowu na dłuższy czas.
    Ale teraz mam inny problem-moje kitunki nie lubią jeździć autem cały czas mialcza������

    OdpowiedzUsuń
  8. tasma klejąca to genialny sposób na oduczenie kota gryzienia kabli i mebli. Ochraniacz na kable to 10zł za metr a i tak przegryzie. A jak cos sie lepi to raz dotknie i potem omija z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Swojego kota oduczyłam wchodzenia na blat i stół podobnie jak uczy się psa. Konsekwentnie zdejmując go i mówiąc "nie". Nie dzieliłam sytuacji na tę "przy jedzeniu" i "bez jedzenia". Kot nawet z całą swoją inteligencją nie rozróżnia kiedy może a kiedy nie, tylko czy może w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, a to ciekawe. A nie pomyślałaś, że po prostu kot doskonale zdaje sobie sprawę z tego, w których sytuacjach pozwalasz mu wchodzić na blat, ale uznaje że skoro czasem się udaje to należy zachowywać się tak, aby przyzwyczaić człowieka że kot jest na blacie wtedy kiedy chce? Koty nie są za głupie na tresurę, często są właśnie za inteligentne ;)

      Usuń
    2. Przecież napisała, że w ogóle nie pozwala. Czytaj ze zrozumieniem.

      Usuń
    3. Mój komentarz odnosil się do ostatniego zdania.

      Usuń
  10. Ja mam swój sposób, kładę na stole skórki po świeżo obranej mandarynce i kot tam nie będzie chciał wejść :P Oczywiście trafią się pewnie też koty które będą niewrażliwe na tego typu aromaty ale mój na szczęście ich unika ;)

    Ps. Pryskanie wodą to najlepsza droga do tego żeby kot stracił do nas zaufanie, nie polecam nawet w ostateczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kot ma Ci ufac jak nie ma przed Tobą respektu? Nie za bardzo potrafię to sobie wyobrazić. Przeciez to proste stworzenie i tak na logikę jeśli kot nie czuje przed toba respektu to zwyczajnie ma cie w czterech literach a co dopiero zaufanie. Swojego kota nauczyłem, na początku próbowałem po dobroci a później dwa razy po łbie dostał i poskutkowało. I dopiero kot nabrał respektu. Przychodzi, łasi się, normalnie jak nie to stworzenie. Poczuł że nie może sobie na dużo pozwolić. Tylko wy tego milosnicy koteczkow nie potraficie, tej prawdziwj kociej wojowniczej natury. I dlatego jestescie tresowani przez kotów :)

      Usuń
    2. A myślisz, że pies Cię nie tresuje ? Zwierzak jak dziecko próbuje ile mu wolno od małego. Zgadzam się z tym, że trzeba być konsekwentnym w postępowaniu od samego początku ale nie trzeba bić ani krzyczeć bo to ludzka metoda ustalania kto kim rządzi. A to jak zwierzęta postępują między sobą to jeszcze inna bajka. Mówisz, że „dwa razy po łbie dostał i poskutkowało” ... Ciekawa jestem ile razy narobił Ci na przysłowiowe łóżko w podzięce : ) Albo Cię ugryzł czy podrapał ...

      Usuń
    3. Słuchaj jeżeli twoja konsekwencja w byciu miłym dla kotka, mówienie do niego bardzo grzecznie, głaskanie go w nagrodę itp. nie skutkuje to co mi na to powiesz? Dalej być konsekwentnym? Można marchewką i można i kijem. Kot to twarde stworzenie i patrząc jak koty między sobą żyją można wyciągnąć wniosek że czasem twarda ręka mu nie zaszkodzi a wręcz przyniesie bardzo oczekiwany efekt. Ugryzł? A ni razu mnie nie ugryzł ze złośliwości, może tylko mnie podgryza jak mi mruczy na kolanach kiedy go głaskam. Taka kocia miłość. Raz mi się na poduszkę wysikał. Wystarczyło mu pyszczek w tym wytarzać i do dzisiaj spokój. Nawet mi mieszkania nie opsikuje. Bo wie co go czeka. Prosta i zdrowa relacja między nami a nie widzę aby kot cierpiał. Wręcz przeciwnie. Chodzi za mną jak piesek. Wręcz się słucha. Ja go oczywiście rozpieszczam ile mogę. I myślę, że kot to zrozumiał. I tyle na temat pseudo-psychologii 'głaskania dobrego koteczka'. No ale życzę szczęścia. Tutaj jak ulał pasuje przysłowie, że kto ma miękkie serce musi mieć twardą d..ę. A koty to idealnie potrafią wykorzystać :)

      Usuń
    4. A jak kot mialby mi ufać, gdyby się mnie bał? Koty ze sobą walczą, kiedy rywalizują, wiele domowych kotów sie ze sobą "bije" tylko dla zabawy. Poza tym nie mam kota po to, żeby z nim rywalizować. Ja ze swoją kotą współpracuję. Do tego nie musi się mnie bać. I jestem pewna, że mi ufa. To nie jest żadna "pseudo-psychologia", to działa. Twój kot "wręcz się słucha", mój słucha się nawet kiedy jest bardzo zmęczony albo zestresowany, nawet jeśli nic za to nie dostanie, chociaż wie że nie będzie żadnej kary za nie wykonywanie poleceń.

      Usuń
  11. Tak czytam co tuudzie wypisują i wypisz wymaluj wygląda to tak jest tresura człowieka przez kota. Paranoja. Zero pomyślunku. Tylko nie daj Boże aby na kotka nie nakrzyczec. A wystarczy spojrzeć jak koty same siebie wychowują żyjąc w grupie. U mnie w pracy za oknem żyją takie koty, zrzyte ze sobą bardzo. Ale tam jak coś nie gra to walki idą takie ze ciarki na plecach idą. Kłaki latają wszędzie a wrzask taki że wytrzymać nie można. Ludzie opamietajcie się trochę bo tu paranoję podchodzi. Najlepiej to tylko głaskać biednego koteczka a koteczek taki że to pieknie potrafi wykorzystać. Jeśli wchodzi na blat a nie rozumie (a podejrzewam z całą stanowczością że rozumie) że mu nie wolno to raz drugi dac po łbie i się na uczy. Na wsi jak by każdy tak litosciwie z kotaki postępował to masakra. Tak koty jakoś żyją i mają się dobrze i nikt nie patrzy że biedny koteczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziczałe koty żyją, ale wcale nie mają się tak dobrze jak ci się wydaje. Dla kota nie jest naturalne żeby żyć na tym samym terenie co kilkanaście innych kotów, więc często walczą ze sobą. Po co masz kota, żeby z nim walczyć o dominację? Bo ja po to, żeby się cieszyć jego towarzystwem, zapewnić mu dobry dom i godne warunki.

      Usuń
    2. Nie wiem, sama walczę żeby koty przestały wskakiwać na blaty i stoły i wiem, że to ogarniają kiedy jestem blisko ale zgodnie z regułą "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" buszują tam po nocach i kiedy mnie nie ma. Blaty i stół stoją puste, nie ma widoku z okna bo nie ma okien, nie sypiają tam ale sprawdzić zawsze trzeba...
      Mam zastrzeżenie do stwierdzenia, że dla kotów nie jest naturalne aby żyć na tym samym terenie co inne koty... Kiedy rozważałam wzięcie kota nr 2 ze wszystkich stron sypały się argumenty o stadnej naturze kotów... Pierwszy ogarnął, że wskakiwać nie wolno ale po pojawieniu się numeru dwa zapomniał. Nie może być tak, że ja mieszkam z kotem a nie kot ze mną, są to zwierzęta inteligentne i potrafią się nauczyć żyć w "stadzie" z człowiekiem. Takie moje zdanie.

      Usuń
  12. Ja swojego kota karce, a moja druga połówka pozwala mu włazić. I za każdym razem jak jemy to kot próbuje wejść na stół, dostaje po pyszczku i idzie patrzeć przez okno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...to może najpierw ustalicie między sobą na co kotu pozwalać a na co nie

      Usuń
    2. dokładnie! To mój 7letni syn wie, że jeżeli któryś sierściuszek zostanie ukarany to nie wolno go głaskać, dawać 'na osłodę' przysmak czy rozczulonym nosić na rękach i tulić. Jak mój mąż 'na pocieszenie' po karze chciał dać kotu saszetkę to wylądował na nim worek śmieci i nie był zawiązany.... :>

      Usuń
  13. czy ktos mi powie jak oduczyc kota wskakiwaia a blat jesli mnie widzi ucieka i sie chowa psikaie woda ie pomaga mam 2 pupile ale tylko jede wskakuje potem sie chowa i ic ie daje rady nawet cebula rozkladana po blacie czy na zlewie cytrusy tez prosze pomozcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro na twój widok ucieka, to wie ze nie chcesz żeby tam wchodził. Niektóre koty tak robią jak chcą zwrócić na siebie uwagę ludzi.

      Usuń
  14. ...o matko, no tragedia bić kota ''po łbie'' lub ''po pyszczku''... jakbym spotkała was ''ludzie'' to też bym natrzaskała po ryju i po łbie, żeby wam się objawiło jak należy traktować słabsze od siebie stworzenie... tacy jak wy to zakała tego padołu i dlatego jest na nim jak jest........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym, że NIE WOLNO uderzyć kota w pyszczek czy głowę, bo tego nie zrozumie, w kocim świecie nie ma takich zachowań! Odczuje to jedynie jako agresję wobec siebie.

      Usuń
  15. Czy ten sposób działa też na biurko? Bo ja mam problem tylko z biurkiem kto pomoże? Każdego rana mi wchodzi (biurka ma dużo rzeczy) i wszystko rozwala, ja się budzę a tam wszystko przewalone, tylko klatka od chomika zostaje, a jeśli chodzi o. Chomika to mój kot nie wchodzi wyłącznie z jego powodu ale z ciekawości, raz wszedł jak nie było chomika i wszystko przewalił na ziemię, a nawet mi jedną rzecz zepsuł, i to było też przed chwilą, mam tego dość, dałam mu dużo klapsów bo mu już odkąd go dostałam wypominam jedno i to samo, mam mały przed pokój i go tam zamknęłam, dorzuciłam kuwetę ale nie wiem czy to pomoże, PROSZĘ O POMOC BO Z NIM NIE WYTRZYMUJĘ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Przeczytałem kilka porad. Wydaje mi się, że nie wszystko zadziała. Z kotami, psami... podobnie jak z ludźmi, to indywidualne charaktery. Na część zadziała na część nie. Zawsze miałem psy, obecnie mam kota, który zachowuje się wg. mnie jak pies :) Kot ma około 3 mies. i poradzić sobie z nim nie mogę, a z psami nigdy nie miałem problemu. Zauważyłem, że koty podobnie jak psy reagują na feromony człowieka mimo, że psy są zwierzętami stadnymi, a koty raczej indywidualistami to podobnie ustalają sobie hierarchie otoczenia.

      Mój czarny ( kot ) jest dość wredny, mimo młodego wieku ale nie podejdzie do miski, gdy ja stoję obok niej. Gdy go zawołam i dam mu wyraźne znaki, aby podszedł jeść, w tym czasie podchodzi, ale tak niepewnie. Podobnie było z psami, które miałem. Wydaje mi się właśnie, że wiele zależy właśnie od tego " kto rządzi " w domu, a bynajmniej jak to postrzega kot.

      Oczywiście to są moje krótkie obserwacje na moim dość dziwnym kocie, który zamiast bawić się piłką to nisi ją w pysku i chowa pod moim fotelem.

      Pozdrawiam

      Usuń
  16. Kot chce wskoczyć na blat bo coś robię, miauczy, domaga się bo czuje mięso? Podsuwam mu pod pyszczek cebule, czosnek, pora, selera... cuchnie mu na kilometr i już ma głęboko gdzieś błagania o te "smakołyki" z blatu z czasem ogarnął że moje ludzkie jedzenie jest fuu i ble. A blat kuchenny zawsze dobrze wyczyścić, nie trzymać niewymytych garów co by nie nęciło zapaszkiem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja ma już 5msc dostałam ją jak miała 3msc i wie gdzie może wejść a gdzie nie ma miseczki z jedzeniem na parapecie w kuchni więc tam pozwalamy jej siedzieć oraz przy stole siedzi i patrzy co się dzieje czasem potrafi postawić łapy na brzegu jak nie widzi dobrze ale po chwili zabiera nawet na blat nie wchodzi a na początku z parapetu próbowała przechodzić ale lekko dostawała po łapkach syknełam i powiedziałam nie wolno i wtedy sama się cofała to samo było że stołem tylko po łapkach dostawała jak tamte rzeczy nie skutwowały zawsze chciała wejsc jak sie cos tam robiło teraz siedzi z boku i sie przygląda :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak sobie czytam Wasze wszystkie wypowiedzi i dochodzę do wniosku, że tak na prawdę NIKT tu nie ma odpowiedniej wiedzy... Ten trochę poczytał, tamten trochę podsłuchał, a ogólnie to kropla w morzu :D Oczywiście, sama omnibusem w temacie nie jestem, uczę się razem ze swoimi zwierzakami metodą prób i błędów, aczkolwiek po dziś dzień mam spokój ze starszymi - mam malucha w trakcie przyuczania. Kary i nagrody w większości przypadków stosuję "po kociemu", np. gdy właziła mi na parapety niejednokrotnie zrzucając przy tym kwiaty, ściągałam ją za skórę na karku lekko potrząsając, przykładałam w tej pozycji nos do połamanych kwiatów i głośno huknęłam "NIE WOLNO!" - musiałam to zrobić 2 razy, po dziś dzień kota na parapecie nie było :) Koty też na siebie krzyczą wyrażając dezaprobatę, niestety nie jesteśmy w stanie dokładnie tak samo zaintonować jej. Jak któreś wlezie mi na stół to po prostu syczę lub fukam, głośno i mocno oddychając przy tym przez nos (aż mi nozdrza chodzą :)) i momentalnie złażą. Jest nas w domu 4 osoby, w tym 7-letnie dziecko - jestem jedyną osobą przed którą czują respekt - 2 koty i pies. Jak rozrabiają np. przy mojej mamie, wystarczy że przywoła moje imię a nastaje spokój :D to mnie rozbraja! Ale faktycznie się dzieje! Był czas, że mój obecnie 4 letni kocur chciał mnie zdominować, przeprowadziłam z nim po prostu walkę: ja na czworaka krążyłam z nim po pokoju, wyginając grzbiety, sycząc, pomiałkując, a kiedy skoczył do mnie to go spacyfikowałam biorąc pod siebie, unieruchamiając i podgryzając po szyi. Śmieszne?? Może dla osób trzecich, ale po jednym takim razie od 3 lat nie mam z nim ŻADNEGO problemu. Reagują na powiedzmy 'komendy' jak idealnie wyszkolony pies. Czy oprócz respektu i bądźmy szczerzy strachu odczuwa wobec mnie coś jeszcze? Oczywiście! Wciąż mnie zaskakuje! Zaprasza mnie do zabawy 'w chowanego', 'ganianego' czy 'kto głośniej zamiałczy' - po takiej zabawie ZAWSZE dostaję od niego buziaka w twarz: z głośnym mruczeniem liże mnie po policzku lub nosie, ociera się łebkiem o moją twarz, wtula głowę w szyję i zasypia. Czasami uziemi mnie tak na godzinę :)Jak wracam do domu to wita mnie w drzwiach plącząc się pod nogami i przemawia, nawet nie przeszkadza mu 37 kg pies-rywal. Poczytajcie dokładnie o zachowaniach w hierarchii kotów nawet na przykładzie lwów czy rysiów. Jest tam zawarte bardzo wiele wskazówek, których możemy użyć my ludzie, a wtedy staniemy się dla naszych kotów bardziej koci. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Do swojej wypowiedzi wyżej: nagrodą nie musi być przysmak, aczkolwiek również się przydaje, ale pieszczota czy zabawa. Nasze pieszczoty czy zabawy nie polegają tylko na głaskaniu czy ruszaniu piórkiem, sznurkiem czy rzuceniem papierka po cukierku. Ocieramy się o siebie, mruczymy, podgryzamy, ganiamy. Nawet z psem bawię się w "psie zapasy" :D A są również sytuacje, gdy po ludzku trzeba wisusowi sprać tyłek i nikt mi nie wmówi, że zwierzę tego nie zrozumie jako naszego niezadowolenia! Moje tak czasami dostaną, kiedy zrobią coś bardzo złego i do tego niebezpiecznego dla siebie. Znajoma miała problem z młodym kotem, którego za diabła nie mogła oduczyć gryzienia jej po rękach i to z napastliwością. Stosowała te śmieszne zasady "nie karć fizycznie, nagradzaj" i g... osiągnęła. Jak jej powiedziałam, by sama go pogryzła i to dosłownie, jeżeli nie zareaguje na lekkie potrząsanie za skórę na karku, to szybko zaczął się hamować w swoich zapędach. Pamiętajcie, że zwierzęta nie potrafią być perfidne jak ludzie! Nie analizują swoich zachowań, reagują instynktownie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cześć, przy okazji tematu z wchodzeniem na blaty. Moje koty ( samiec i samiczka) mają 6mies po każdym posiłku mają pełne brzuszki, wyglądają jakby byly otyłe ... Jak tylko zostawię coś na blacie w kuchni to wskakują i skutecznie cicho wszystko zjadają. Czy ten apetyt w ich wieku jest normalny? Czy to minie?

    ***
    Wasze koty również wchodzą w wszelkie garnki( puste), miski od prania i duże wazony.? Przyznam że wygląda to ogromnie słodziutko ale czasem jak ich wyciągam to się denerwują ze ich obudziłam... :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Moim zdaniem wychowanie kota musi byc na zasadzie "kija i marchewki". Zrobił cos dobrze nagroda, zle to dostanie po uszach. Tylko kara musi byc w momencie przewinienia, a nie za jakis czas, czy tez kara w odosobnieniu. Mam pierwszego kota, kilka razy dostał po uszach za wchodzenie na stol i spokoj.
    Zastanawiam sie tez nad użyciem obrozy elektrycznej. Kot nie wiaze nas besposrednio z nia, a kara jest wymierzana w odpowiednim momencie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam.
    Tak czytam Wasze wpisy i naszła mnie jedna refleksja. Wielu z Was chwali się, że po takiej czy innej metodzie wychowawczej kot przestał wchodzić na stół, blat itp. A jesteście tego absolutnie pewni? A może nie wchodzi tylko przy Was, a kiedy zostanie sam (a jestem pewien, że takie sytuacje zdarzają się każdemu i to może nawet codziennie) to wtedy korzysta z wolności (!) i sprawdza wszystkie powierzchnie, na które przy Was nawet nie spojrzy? I nie ważne co i czy wogóle coś na tym stole jest.
    Moja ok. 8-miesięczna kotka tak właśnie robi: przy nas na stół nie wchodzi (nie zależnie od tego, co przy nim robimy), ale gdy nas nie ma w pobliżu (jesteśmy w innym pokoju - dodam, że przez dłuższy czas, nie ma nas wogóle w domu albo w nocy), wtedy - żeby być sprawiedliwym dodam, że ostatnio coraz rzadziej - zwiedza sobie stoły, blat w kuchni, deskę do prasowania, biurko, parapety... Jak jej coś przeszkadza przejść to zostanie to przepchnięte (a że spadnie i rozbije się ... kogo to obchodzi). Nawet nieopacznie zostawiony na stole długopis czy gumka do mazania zmienia wtedy miejsce pobytu włącznie z np. wniesieniem na piętro domu.
    Kara w momencie przewinienia wydaje się sensowna i logiczna (podobają mi się pomysły z taśmą klejącą i obrożą elektryczną, aczkolwiek wydają się nieco uciążliwe na codzień: np. codzienne zbieranie i rozkładanie taśm, dopóki kot się nie nauczy...).
    Jest jeszcze jedno, co mnie do furrrrii doprowadza: okna i drapanie pazurami po szybach np. o 5-ej rano. Wystarczy poruszyć się na łóżku - cisza, koteczek odchodzi od okna, sprawdza co się dzieje, pokręci się po pomieszczeniu i za chwilę powtórka. A ma drapak.
    I to jest prawdziwe wyzwanie: jak oduczyć kota wchodzenia na stół (także innych niepożądanych zachowań) na zawsze, a nie tylko wtedy gdy go widzimy. I w tej sprawie również ja prosiłbym o sensowne porady.

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja wszystkie koty naparzałem ścierą i każdy się nauczył, że po blatach kuchennych nie chodzi się wcale, a na stół (jest przy oknie) można wskoczyć tylko jak nie ma przy nim biesiadników.

    OdpowiedzUsuń
  24. Naparzanie ścierą było moim największym odkryciem w układaniu kota.

    OdpowiedzUsuń