wtorek, 28 stycznia 2014

Żywienie kota cz. I - podstawy

Kiedy do domu trafia kot jednym z najważniejszych pytań, jakie zadają sobie nowi właściciele, jest "czym go karmić?". Dieta ma przecież ogromny wpływ na organizm, może powodować choroby lub im zapobiegać, wpływa na długość życia. Ale jaka jest najlepsza dla mojego pupila? Kogo słuchać - weterynarza, pani ze sklepu zoologicznego, artykułów z internetu, hodowcy?


Po prostu trzeba przyjrzeć się układowi pokarmowemu naszego pupila i naukowym faktom.

Zacznijmy od tego, co możemy zobaczyć na własne oczy i co sami wiemy. Każdy przecież widział kocie zęby i pazurki, kota polującego na pluszowe myszki i piłeczki albo jedzącego prawdziwe małe zwierzęta (z braku myszy i ptaków chociażby owady). Natomiast nie słyszałam o kocie, który wykopywałby sobie ziemniaki, jadł ziarna zbóż albo surowe warzywa. Wprawdzie robią tak czasem koty domowe, których upodobania smakowe zależą w dużej mierze od żywienia ich matki w okresie ciąży i po prostu od tego, czym są karmione - lecz nigdy koty zdziczałe nie jedzą warzyw.

Należy pamiętać o tym, że jeszcze dość niedawno - z punktu widzenia ewolucji - koty żywiły się tym, co upolowały, i przez te parę lat ich przewody pokarmowe nie zmieniły się na tyle, by można było uznać je za zwierzęta wszystkożerne. Koty są w 100% mięsożercami. Świadczą o tym liczne przystosowania, o których napiszę poniżej.


Kocie zęby są świetnie przystosowane do rozrywania skóry, mięśni i narządów wewnętrznych swoich ofiar. Bez trudu mogą łamać małe kości i odgryzać kawałki mięśni. Nie potrafią natomiast żuć i rozcierać pokarmu na mniejsze kawałki, jak to robią zwierzęta roślinożerne.

Jelito cienkie kota jest krótkie, dużo krótsze od jelit wszystkożernych zwierząt (proporcjonalne do długości ciała), takie jak innych drapieżników. Krótkie jelita pozwalają trawić mięso, ale uniemożliwiają dobre przyswajanie węglowodanów (obecnych w dużej ilości w zbożach, ziemniakach, warzywach).

Koci organizm nie potrafi wytwarzać tauryny, lizyny i argininy, dlatego musi je dostarczać z pożywieniem.

Kocia wątroba nie potrafi obniżać produkcji enzymów wątrobowych, co oznacza, ze w przypadku niedostatecznej podaży białek egzogennych (tych, których kot nie potrafi sam wytworzyć, muszą być bezwzględnie dostarczone z pokarmem), enzymy te zaczną trawić białka z tkanek samego kota.

Kot przyswaja białko zwierzęce z mięśni i wnętrzności w ok. 80-95%. Dla porównania, białko z kukurydzy - w ok. 30%. Im gorzej przyswajalne białko, tym podczas trawienia wytwarza się więcej szkodliwych substancji, które uszkadzają wątrobę! Dlatego kot bezwzględnie musi jeść białko zwierzęce, i nigdy nie zrobimy z kota wegetarianina bez negatywnych skutków dla jego zdrowia.


Naturalna ofiara kota, mysz, ma w mięśniach bardzo dużo tauryny, wiec kot żywiony mięsem innych zwierząt musi mieć ją suplementowaną. Aby kocie pożywienie było jak najbliższe do naturalnego, powinno zawierać w suchej masie (czyli po całkowitym wysuszeniu, 0% wody) ok. 55-60% białka, 25-35% tłuszczu i max. 8% węglowodanów. Węglowodany nie są konieczne w kociej diecie i powinno być ich jak najmniej.

Bardzo popularny jest mit mówiący o tym, że kot potrzebuje w swojej diecie zbóż, bo znajdują się one w żołądku myszy. Jednak ile zboża zmieści się w mysim żołądku? Na pewno nie więcej, niż kilka % masy ciała tego zwierzęcia, a karmach dla kotów znaleźć można często ponad 50% zbóż. Ale czy na pewno, jak zapewniają producenci chrupek zbożowych, kot zaczyna posiłek od zawartości żołądka upolowanego zwierzęcia? Chyba koty im się pomyliły z Eskimosami. Kiedy miałam jeszcze koty swobodnie wychodzące i polujące często znajdywałam szczątki upolowanych zwierząt, i częściami których najczęściej koty nie zjadały były właśnie żołądki i jelita, czasem też ogony gryzoni, ptasie łapki i pióra.



A co z trawą? Koty przecież jedzą trawę, a niektóre również kwiaty doniczkowe. Te rośliny są przez koty spożywane jedynie w celu usunięcia z przewodu pokarmowego martwych włosów, połkniętych podczas wylizywania. Delikatne podrażnianie jelit lub spowodowanie wymiotów pozwala kotom pozbyć się "kłaczków". Właściwie żywiony kot utrzymuje niskie pH kwasu solnego w żołądku, w związku czym może trawić włosy, jednak podczas linienia lub u kotów długowłosych może to nie wystarczać. Aby zapobiec zakłaczeniu, które może skończyć się nawet zatkaniem jelit i śmiercią, należy kotu podawać pastę odkłaczającą lub wazelinę, albo po prostu zapewnić dostęp do trawy, zielistki, owsa czy innej bezpiecznej dla kota rośliny.

W następnych częściach opiszę jak wykorzystać te informacje przy wyborze diety dla kota, co jest lepsze - samodzielnie przygotowane posiłki czy gotowe karmy, oraz jak tanio a zdrowo żywić kota.

Pozostałe "wpisy żywieniowe":
cz. II - karma czy "domowe" jedzenie? 
cz. III - jak czytać skład karmy
cz. IV - jaką karmę wybrać 

niedziela, 26 stycznia 2014

Sztuczki "Przybij piątkę" i "Żółwik"

Jeżeli twój kociak potrafi już podawać łapkę, to te sztuczki nie powinny mu sprawiać żadnych trudności.


"Przybij piątkę"

Przypomnij kotu, jak się podaje łapkę - 2-3 razy przećwicz z nim tą sztuczkę. Następnie kiedy kot już podniesie łapkę przekręć dłoń, by była ustawiona do przybicia piątki. Większość zwierzaków dotyka wtedy boku ręki. Jeśli twój pupil się waha i nie wie, co zrobić, podawaj mu łapę jeszcze 2-3 razy, i dopiero wtedy spróbuj. Pamiętaj o odpowiedniej odległości ręki od kota. Kiedy kociak niepewnie pacnie łapką w bok twojej dłoni, kliknij i obficie go nagródź. Gdy już kilka razy to powtórzycie, możesz nagradzać tylko pacnięcia bliżej środka dłoni. Z czasem kot zacznie przybijać piątkę pewnej, a jeśli nie, to nagradzaj tylko mocniejsze dotknięcia. Pamiętaj, aby nie ćwiczyć za długo!

"Żółwik"

To łatwiejsza sztuczka i zwykle koty szybciej się jej uczą. Tak, jak przy przybijaniu piątki, na początku poćwicz podawanie łapy. I po prostu zamiast rozłożonej dłoni pokaz kotu zaciśniętą w pięść. Później tylko staraj się kota nakierować na dotykanie łapką twoich palców, a nie kładzenie łapki na dłoni, czyli nagradzaj tylko te zachowania, które są bliższe do celu.

Jak zrobić smycz spacerową

W tym poście opiszę, jak zrobić smycz świetnie nadającą się na spacery z pupilem. W sklepach najczęściej możemy znaleźć smycze zwykłe 1-1,4m oraz przepinane 2,2-3m. Krótsza smycz będzie dla kota za krótka - przecież nie po to spacerujemy z kotem, by chodził przy nodze. Natomiast dłuższe maja niepotrzebne kółka i karabińczyki do zmieniania długości, przez co jest cięższa. Smycz wykonana według mojej instrukcji jest lekka i wystarczająco długa, jednak nie na tyle długa, by nie można jej było wygodnie trzymać w rękach. Do tego jest tania i możemy dowolnie wybrać wzór oraz uszyć obróżkę i szelki do kompletu.

Na wizytę u weterynarza lub podróż lepsza będzie krótka smycz, jednak można wykorzystać również tą.



Do naszej smyczy potrzebne są:
-3m taśmy propylenowej o szerokości 10-15mm
-karabińczyk (tego typu co na zdjęciu; można kupić też cieńsze, jak np. w smyczach do kluczy albo breloczkach, których nie polecam, bo kot łatwo taki zerwie)
-plastykowy lub metalowy regulator (na zdjęciu poniżej)
-nitka w kolorze taśmy
-zapalniczka, igła, nożyczki
Można również użyć cienkiej tasiemki ozdobnej do naszycia na taśmę nośną.



Na początek trzeba przypalić końce taśmy, żeby się nie niszczyła. Jeśli chcesz zrobić smycz z ozdobną tasiemką, to naszyj ją teraz. Dużo wygodniej jest maszyną do szycia, jednak jeśli jej nie masz po prostu przyszyj ją cienkim ściegiem. Następnie przełóż ok. 2-3cm taśmy przez regulator i mocno zaszyj. Weź drugi koniec taśmy i znowu przełóż przez regulator, powinna powstać regulowana rączka do smyczy. Na koniec przyszyj karabińczyk na drugim końcu. Twoja smycz jest gotowa!

środa, 22 stycznia 2014

Sztuczka "Podaj łapę"

Chyba najpopularniejsza (obok "siad") sztuczka.


Na początku pisałam, że nie jest dobra jako pierwsza sztuczka. Nie jest dobra dlatego, że trudno kota nakłonić do dotknięcia ręki, i zwykle trzeba jakoś sprowokować go do odganiania się łapką. Takie początki tresury mogą zniechęcić kota do dalszej zabawy, a przecież najważniejsze, żeby kotu się podobało. Po kilku sztuczkach kot inaczej do tego podchodzi, bo wie, że dostaje nagrodę za to, co robi podczas ćwiczeń.

Najtrudniej w nauce tej komendy jest kota zachęcić do tego, żeby sam dotknął reki. Później już tylko utrwalamy to zachowanie. Można też przyzwyczaić kota do wzięcia jego łapki w dłoń i lekkiego poruszania nią, tak jakby się z nim witało.

Jest kilka sposobów nauki tej komendy. Opiszę ten, którym uczyłam Lu i moje poprzednie zwierzaki.

Zawsze kiedy kot podaje łapę powinien siedzieć, ewentualnie stać w pozycji "piesek preriowy" (patrz Sztuczka "Piesek preriowy" ). Kiedy kot stoi, zwykle nie chce podawać łapy.

Aby sprowokować kota do dotknięcia mojej ręki smyram ją dłużej po brodzie, dotykam jej nosa, ząbków. Większość kotów zareaguje na któreś z tych zachowań próbą odepchnięcia ręki za pomocą swojej łapki. Jeśli to "nie działa" na twojego kota, wymyśl coś innego. W momencie podniesienia łapki trzeba kliknąć i nagrodzić kota. Za pierwszym razem zdziwi się, bo nie będzie wiedział o co chodzi i za co został nagrodzony. Ale jeśli uda ci się jeszcze kilka razy nakłonić kota do podniesienia łapki, i za każdym razem dostanie kilka najlepszych przysmaczków, to najtrudniejszy krok za tobą. Teraz powtarzaj z kotem tą sztuczkę, a przed dotknięciem jego głowy (czy czymś innym, na co twój kot reaguje) pokazuj mu otwartą dłoń, jakbyś chciał się z nim przywitać. Dłoń musi być w odpowiedniej odległości, nie może być 2cm przed kotem, bo to za blisko, a już lepiej za daleko niż za blisko. No wiec tak: pokazujemy dłoń, za 2 sek. dotykamy kociej głowy, kot podnosi łapę, klik (albo pochwała) i przysmaczek. Po wielu powtórzeniach kot powinien podnosić łapę na sam widok ręki. Kiedy i to już sobie utrwali, nagradzaj go tylko za dotknięcie ręki, a nie za samo podniesienie łapy. Później możesz też wymagać od kota dotknięcia środkowej części dłoni, albo nauczyć go pozwalać sobie "uścisnąć dłoń". W tym celu w drugiej ręce przygotuj sobie kilka przysmaczków. Kiedy kot poda łapę delikatnie złap ją palcami i od razu zacznij dawać kotu po jednym przysmaczku, do czasu aż puścisz jego rączkę. Koty nie lubią, kiedy dotyka się ich łapki, ale jeśli swojego przekupisz, to jakoś wytrzyma, a nawet to polubi ;). Później podczas trzymania łapki delikatnie nią poruszaj. Jeżeli i do tego się przyzwyczai, dawaj mu nagródki w większych odstępach czasowych, a po puszczeniu jego łapki daj mu 2-3 dodatkowe. Stopniowo przyzwyczajaj go do tego, że nagrodę dostanie dopiero po skończeniu sztuczki.

wtorek, 21 stycznia 2014

Sztuczka "Hop na nogę"

Żeby kot w ogóle mógł tą sztuczkę zrobić, najpierw trzeba się odpowiednio ustawić. Najlepiej stanąć przy ścianie lub jakimś meblu. Jedna nogę podnosimy i uginamy w kolanie, a stopę opieramy o ścianę lub mebel (lub kolano w drugiej nodze). Udo powinno być równolegle do podłogi. Trzeba stać stabilnie, bo inaczej kot będzie się bał skakać.

Ustaw obok siebie krzesło. Zawołaj na nie kota (patrz Sztuczka "Na miejsce"), a potem na nogę. Po kilku powtórzeniach zawołaj kota od razu na nogę, nie zabieraj jednak krzesła. Kiedy widzisz, ze kot już jest na to gotowy, zabierz krzesło. Jeśli za każdym razem, kiedy tak ustawisz nogę, będziesz kotu kazać na nią wskoczyć, to w końcu zacznie na nią skakać od razu kiedy się odpowiednio ustawisz, bez dodatkowego znaku. Nastąpi to szybciej, jeśli w tym czasie nie będziesz z nim ćwiczyć innych sztuczek.

niedziela, 12 stycznia 2014

Sztuczka "Na miejsce"

Sztuczka ta polega na nauczeniu kota przychodzenia lub wskakiwania na wskazane miejsce. Przyda się do nauki innych komend.



Jak przy każdej sztuczce zaczynamy od ustalenia komendy. Ja używam położenia ręki na podłodze i szybkiego uderzania palcami. Większość kotów się tym interesuje. Kiedy kot podejdzie do twojej reki nagrodź go. Powtórz kilka razy w różnych odległościach. Później na różnych powierzchniach - na płytkach, dywanie, parkiecie. Kiedy kot już sobie to mniej więcej utrwali karz mu na coś wskoczyć. Najlepiej na coś niskiego, np. stopień od schodów. Jeśli nie masz w domu schodów, weź pudełko po butach. Następnym krokiem niech będzie krzesło, kanapa. Jeśli kot wskakuje na różne przedmioty o wysokości ok. 1m, możesz uznać ze twój pupil potrafi wykonać tą komendę.

Jaką kuwetę wybrać?

Obecnie mamy do wyboru bardzo dużo rozmaitych kocich toalet. Dużo osób zadaje sobie pytania - jaki kształt i rozmiar wybrać? Odkryta czy zakryta? A akcesoria do kuwet? Postaram się na nie odpowiedzieć.


Na początek - wielkość kuwety. Najczęściej kuwety są w rozmiarach ok. 27x37 - mala, 37x47 - średnia, i 54x45 - duża. Mala kuweta ma ta zaletę, ze nawet jeśli wsypiemy mało żwirku jego warstwa będzie grubsza, kot będzie mógł go więcej zużyć. Jest wiec ekonomiczniejsza. Ale dla dorosłego kota może się okazać za mala na wygodne załatwienie potrzeb. Większa kuweta jest tez przydatna, kiedy kot ma duże wymagania co do jej czystości, a właściciel nie może tak często wybierać zbrylonych grudek, jakby mruczek chciał - w większej kuwecie zmieści się więcej nieczystości. Dla takiego kota zwykle wystarcza średnia kuweta. Kuweta w największym rozmiarze przyda się przy kotach największych ras i przy kilku zwierzakach.


Kiedy już wiemy, jaka wielkość wybrać, trzeba zastanowić się nad typem. Najpopularniejsze i najtańsze są kuwety odkryte. Koty je łatwo akceptują i wygodnie się je sprząta. Ale maja tez wadę - kot kopiąc wysypuje żwirek. Natomiast kuwety zakryte są droższe, ale tez estetyczniej wyglądają. Kot nie rozsypuje tyle żwirku, ale w środku gromadzą się nieprzyjemne zapachy. Stworzono wprawdzie kuwety z wentylatorem, ale jest tańsze i wygodniejsze rozwiązanie. Jest nim kuweta z wysokim brzegiem. Łączy zalety obu kuwet i nadaje się nawet dla mruczków, które nie lubią drzwiczek albo boja się zamkniętej kuwety.


Bardzo estetycznym rozwiązaniem jest kuweta z wejściem od góry. Nie wygląda jak typowa kuweta i odchody nie są w niej widoczne. Kot z takiej kuwety praktycznie nie rozsypuje żwirku. Nie gromadzą się tez w niej nieprzyjemne zapachy dzięki lepszej wentylacji, niż w innych krytych kuwetach.


Kiedy mamy już kuwetę przydadzą nam się również odpowiednie akcesoria do utrzymania jej w porządku. najważniejszym jest łopatka. Łopatkę należy dobrać do grubości żwirku. Sa dostępne zarówno takie do żwirku niewiele grubszego od piasku, jak i łopatki o bardzo dużych oczkach.


Innym przydatnym gadżetem jest wycieraczka przed kuwetę. Zatrzymuje dużą część żwirku wysypywanego przez kota. Zamiast specjalnej kociej wycieraczki można użyć zwykłej gumowej, równie dobrze będzie zatrzymywać żwirek a jest tańsza.


Ułatwieniem w sprzątaniu kociej toalety będą tez specjalne worki. Wkłada się je do kuwety przed nasypaniem żwirku, a kiedy się on zużyje wystarczy wyciągnąć brudny żwirek razem z workiem. Kuweta pozostaje czysta.

czwartek, 9 stycznia 2014

Sztuczka "Hop do góry"

W dzisiejszym wpisie o skakaniu. Później będę opisywać tez inne sztuczki związane ze skakaniem, ale takie, których uczy się na inne sposoby (np. "hop" przez kółko i na człowieka). Przed zaczęciem nauki tej komendy kot musi umieć zrobić "pieska preriowego".


Tej sztuczki nie powinny robić koty, które mają problemy ze stawami, dysplazje, miały uszkodzoną miednicę, źle zrośnięte złamanie lub inne, podobne kontuzje i choroby.

Na nowa komendę wymyślamy nowy znak optyczny. Ale i tak kotu mogą się mylić te sztuczki, bo są dość podobne.

Przy tej sztuczce najłatwiej będzie uczyć kota stopniowo. Najpierw zachęcaj go do stanięcia na wyprostowanych tylnych łapkach. Później nieco podnieś rękę. Za każdy postęp obficie go nagradzaj, a jeśli nic nie zrobi lub tylko stanie, ale nie dotknie łapkami twojej reki, mów mu wybrany dźwięk oznaczający brak nagrody - np. a-a, nie-e; i przerywaj ćwiczenia na kilka sekund. Trzeba go wypowiadać odpowiednim głosem.

Na każdej sesji ćwiczeniowej podnoś kotu poprzeczkę. To, do jakiej wysokości uda się doskoczyć zależy od konkretnego kota. Grubaski zwykle nie skaczą tak wysoko, jak koty o prawidłowej wadze. Najwyżej skaczą koty aktywnych ras - bengalskie, mau, orientalne oraz młode koty, "podrostki" - od 6-7msc. do ok. 1,5 roku.

Tresura w praktyce - obcinanie pazurków

Dzisiaj o kocim manicure i pedicure. Pomogę także odpowiedzieć na pytanie, które koty powinny mieć obcinane pazurki, a które nie.


Na pewno muszą mieć obcinane pazurki wszystkie kot niewychodzące. Kot drapiąc tylko je zaostrza, wiec nieścierane mogą przerosnąć i wrastać w łapkę powodując duży ból i uniemożliwiając chodzenie.
Koty, które wychodzą tylko na smyczy, do woliery lub zabezpieczonego ogrodu (z ktorego nie może wyjść kot i do ktorego nie wejdą inne zwierzaki) również powinien mieć obcinane pazurki.
Natomiast w przypadku kotów wychodzących zwykle lepiej jest zostawić kotu jego naturalną broń nienaruszoną, bo może mu się przydać do obrony lub ucieczki na drzewo.

Zastanów się nad obcięciem kotu pazurków jeśli masz małe dzieci. Kot z nieobciętymi pazurkami może przypadkiem zranić dziecko, np. podczas zabawy.

Manicure przyda się także kotu, który atakuje inne zwierzaki. Bez nich ewentualne obrażenia nie będą takie duże.



Do obcinania konieczne będą odpowiednie nożyczki, o kształcie ostrza jak na zdjęciu powyżej. Te zwykłe, ludzkie obcinacze podczas obcinania miażdżą pazurek powodując jego pękanie i duży ból. Należy pamiętać, ze żywa część pazurka (ta różowa) jest bardzo wrażliwa. Obcinaczki dla kota kosztują 10-15zl.






Na zdjęciu widać prawidłowe miejsce cięcia. Za pierwszym razem trzeba obciąć nieco mniej, żeby nie uszkodzić żywej części i żeby od początku kot nie zraził się do tego zabiegu. Później będzie można obcinać nieco dalej - żywa część pazurka po jakimś czasie będzie się stopniowo cofać.


Zanim zaczniesz obcinać pazurki przyzwyczaj kota do dotykania łapek. Co jakiś czas delikatnie bierz kocią łapkę do reki i dawaj mu za to przysmaczki. Później wysuwaj mu przy tym pazurki.

Kiedy już masz odpowiednie nożyczki, a kot pozwala dotykać sobie łapki, możesz się zabrać za obcinanie. Przygotuj przysmaczki. Połóż kota na kolanach ogonem na zewnątrz. Daj mu nagródkę. Zacznij od tylnych łapek, bo pewnie kot będzie nimi kopać. Wysuń pazurek i obetnij troszkę. Daj kotu 2-3 przysmaczki. Dawaj mu nagrodę kiedy tylko zacznie się niepokoić. Przy kolejnych pazurkach uważaj na żywą część. Nie musisz obcinać wszystkiego na raz. Nawet jeśli obetniesz tylko jeden, to przecież i tak dobrze na początek, resztę zrobisz kiedy kot będzie spokojny.

To, ze wcześniej już obcinałeś kotu pazurki i bardzo tego nie lubi w niczym nie przeszkadza. Możesz go przekonać, ze ten prosty zabieg pielęgnacyjny nie musi być taki nieprzyjemny. Postępuj z nim tak, jakby nigdy nie miał manicure.

Pozdrawiam :)

wtorek, 7 stycznia 2014

Przysmaczki

We wpisie "Od czego zacząć?" pisałam już o nagródkach, jednak należy uzupełnić te informacje.

ciasteczka Feringa

W diecie tresowanego kota przysmaczki będą stanowić większy %, niż w diecie innych mruczków, wiec dobrze żeby były wysokiej jakości. Należy tez pamiętać, ze jeśli używamy tylko jednego rodzaju nagrody kotu się ona szybko przeje, a dodatkowo straci on motywacje bo wie, co dostanie. Inaczej jeśli używamy naprzemiennie kilku rodzajów snaków. Przed ćwiczeniami możemy sobie je otworzyć i położyć np. na blacie. Kiedy kot wykona sztuczkę chwalimy go i dajemy mu którąś z przygotowanych nagródek. Oprócz pysznego jedzonka dodatkową zachętą dla kota jest ciekawość sprawdzenia, czym zostanie nagrodzony.



Pamiętajmy, żeby uwzględnić przysmaczki przy ustalaniu dziennej dawki karmy dla pupila.


Najłatwiej kupić dobrej jakości snaki podczas zakupu karmy i żwirku w sklepie internetowym. Jeśli jednak z jakichś powodów nie korzystasz z takich sklepów albo chcesz zacząć tresurę już teraz, a nie planujesz zakupów, poszukaj w sklepach zoologicznych. Coraz częściej można w nich znaleźć nagródki PlanetPet. Występują w formie lekko wysuszonej oraz liofilizowanej w różnych smakach. Obydwa rodzaje z samego mięsa. Ich zaletą jest tez niewygórowana cena.

Natomiast jeśli chcesz się zaopatrzyć w przysmaczki w lepiej wyposażonym sklepie internetowym, to polecam: Cosma, Feringa, GranataPet, Dokas, Thrive, ZiwiPeak, Brit, Tigeria, Animonda cat snack, Kanabosy Premium, Almo Nature i Catz Finefood.

Sztuczka "Piesek preriowy"

Ta sztuczka również nie należy do trudnych. Jeśli kot ją umie można zacząć z nim naukę skakania wzwyż. Jest wiec jakby podstawa do bardziej złożonych komend. Będę opisywać tu więcej takich sztuczek.

Lu podczas treningu na spacerze
Nazwa wzięła się stąd, ze zwierzak robiący tą sztuczkę powinien stać tak, jak piesek preriowy.

A wiec zaczynajmy. Ćwiczenie rozpoczynamy kiedy kot siedzi. Ważne jest, aby od początku wykonywać gest, którym potem będziemy kotu oznajmiać ze ma stanąć na 2 łapkach. Moze to być np. pocieranie palcem wskazującym o kciuk nad kocią głową, nieco z tylu. Jeśli kot jest obojętny na twoje gesty i nie chce się podnieść ani o milimetr, to weź do reki przysmaczka i wtedy staraj się kota zachęcić do wstania. Jeśli się udało - gratulacje, nagródź kota kilkoma snakami. Tak, jak przy poprzedniej sztuczce, należy teraz przekonać kota aby zrobił tak bez przysmaczka w twojej ręce. Czyli powtórzyć kilkanaście razy z przysmaczkiem i potem takim samym gestem - już bez. Kiedy mruczek się domyśli o co ci chodzi obficie go nagrodź aby zachęcić do powtórzenia tej sztuczki.

W następnych wpisach będzie o sztuczce "hop" do góry, o obcinaniu pazurków i przysmaczkach.

niedziela, 5 stycznia 2014

Sztuczka "Siad"

To bardzo łatwa sztuczka, świetna na początek.


Zanim futrzak zacznie się uczyć, powinien znać dźwięk nagradzający (o tym pisałam w poprzednim poście).

Nie trenuj z kotem za długo, 5-10 minut raz dziennie w zupełności wystarczy. Zbyt długie "sesje treningowe" sprawiają, ze zwierzak się znudzi, zniechęci i sztuczki nie będą mu sprawiać przyjemności.

Bierzemy do reki przysmaczek i przesuwamy rękę z nim nad stojącym kotem. Trzeba to tak zrobić, żeby kot musiał się troszkę cofnąć, wtedy najczęściej siada. Jeśli nie usiadł możecie ćwiczyć przy ścianie, czasem pomaga. Natomiast kiedy kot usiądzie, albo chociaż obniży zadek radośnie go pochwal i daj 3-4 przysmaczki. Powtórz to jeszcze kilka razy, dając kotu 1-2 przysmaczki za każde poprawne wykonanie albo chociaż przybliżenie się do celu.
Następnego dnia powtórz sztuczkę 4-5 razy, a potem wykonaj taki sam ruch ręką, ale już bez przysmaczka. Jeśli się nie uda, nie przejmuj się - przecież to ma być zabawa. Powtórz jeszcze parę razy z przysmaczkiem i dopiero wtedy bez. Gdy kotu zrozumie i usiądzie na sam gest pochwal go i daj mu więcej przysmaczków.

Jeśli chcesz, możesz nauczyć kota siadania na samo słowo, bez gestu. Po 4-5 sesjach treningowych kot powinien w miarę dobrze opanować siadanie na sam gest. Wtedy do gestu dodaj komendę głosową - np. "siad". Wypowiadaj to słowo równocześnie z gestem, nie wcześniej ani nie później. Może to potrwać nieco dłużej, niż nauka reagowania na gest, wiec spróbuj z samym słowem dopiero po 3-4 dniach ćwiczenia ze słowem i gestem równocześnie. Tak jak wcześniej, na początku kilka razy powtórz to co kot już umie  - czyli gest - a potem sprawdź, czy siądzie na słowo "siad". Jeśli nie siądzie, poczekaj z tym dzień czy dwa. Koty uczą się w różnym tempie, ale im więcej sztuczek potrafią, tym szybciej opanowują następne, wiec - cierpliwości.

Powodzenia :). W następnym wpisie o sztuczce "piesek preriowy".

Od czego zacząć?

Do tresowania kota potrzebny jest oczywiście kot. Rasa nie ma znaczenia. Tresować można również nieśmiałe i strachliwe koty - wspólna zabawa pogłębia więź z właścicielem. A jeśli chodzi o wiek - wprawdzie dzieci szybciej się uczą, ale nawet koci senior może robić sztuczki. Zanim jednak będziesz czegoś wymagać od swojego kota upewnij się, ze jego stan zdrowia na to pozwala.

Do nagradzania potrzebne są przysmaczki. Można wykorzystać kawałki wędliny lub surowe mięso, jednak pierwsza opcja jest dla kota niezdrowa ze względu na dużą zawartość szkodliwych przypraw, a druga niezbyt wygodna w użyciu. Dlatego polecam kocie przysmaczki. Są różne rodzaje:
-Dostępne w marketach chrupki i kabanosiki - są bardzo niskiej jakości, a smak zawdzięczają sztucznym polepszaczom. Np. Dreamies, Whiskas, Felix, Winston i inne. Są najtańsze, ale tez najgorsze. Nie polecam.
-Chrupki z dużą zawartością mięsa, ale tez ze zbożami lub ziemniakami, np. Feringa, GranataPet. Są dość tanie i nie takie złe, jako przekąska nie zaszkodzą; bardzo smakują kotom z powodu użycia mięsa i tłuszczu, a nie polepszaczy.
-Przysmaczki z samego mięsa (snacki i kabanosiki) - to bardzo zdrowe i smaczne rozwiązanie. Zwykle występują w formie lekko wysuszonych kawałeczków mięsa. W podobnej cenie co powyższe, czasem droższe. PlanetPet, Dokas, ZiwiPeak.
-Liofilizowane mięso - to najdroższy rodzaj przysmaczków. Są bardzo lekkie, długo zachowują wartości odżywcze i zapach. Kosztują tyle, bo do wyprodukowania takiej samej ilości tych snaków potrzeba więcej mięsa, niż do snaków z większa ilością wody. Cosma, Thrive, PlanetPet.

Można używać klikera, ale nie jest to konieczne. Zamiast kliknięcia można używać wybranego słowa wypowiadanego radosnym głosem, np. "super!", "brawo", "dobra kicia".

Kiedy już mamy wszystko co potrzebne, możemy zabrać się do nauki. Kot nie powinien być zaraz po posiłku, ale tez nie bardzo głodny, bo jeśli będzie zbyt głodny jedzenie będzie go rozpraszać. Do ćwiczeń wybieramy spokojne pomieszczenie, z wystarczającą ilością miejsca. Wołamy kota. Jeśli przyjdzie, dajemy mu przysmaczek. A jak nie, to jakoś go przywabiamy, ew. przynosimy. Pierwszym, co trzeba zrobić jest nauczenie kota dźwięku nagradzającego (kliknięcia lub wybranego słowa). Słowo musi być - przynajmniej na początku - zawsze to samo, i zawsze - nie tylko na początku - wypowiadane entuzjastycznym, miłym głosem. Po kliknięciu (powiedzeniu słowa) od razu dajemy kotu przysmaczek. Czekamy kilka sekund, i znowu - klik i od razu jedzonko. Tak kilka razy. Za parę godzin lub następnego dnia to samo. Po niedługim czasie kot będzie się cieszył na sam dźwięk poprzedzający przysmaczek, i o to właśnie chodziło. Pozwala to precyzyjniej nagradzać mruczka, bo czasem nie można podać przysmaczka zaraz po wykonaniu ćwiczenia, a np. parę sekund później, i kot nie wiedziałby za co jest nagradzany.

Kiedy już kot opanował ten pierwszy krok, może się zabrać do nauki sztuczek. O sztuczkach w następnych postach. Teraz powiem tylko, żeby na początek wybrać coś łatwego, np. siad. Natomiast nie polecam na początek sztuczki "podaj łapę". Dlaczego? - o tym we wpisie o tej sztuczce.

sobota, 4 stycznia 2014

Po co tresować kota, i co w ogóle oznacza tresura?

Wiele osób uważa, ze kota da się nauczyć conajwyżej załatwiania się w kuwecie, a szczytem dobrego wychowania kota jest nauczenie go, żeby nie chodził po blacie. Nic bardziej mylnego. Koty można uczyć również sztuczek takich jak "podaj łapę", "siad", "hop", "zastrzelony kot" i wielu innych. Podstawowy warunek tego, żeby kot się czegokolwiek nauczył to używanie metod tresury pozytywnej. Kot - w przeciwieństwie do psa - nigdy nie nauczy się żadnej komendy, jeśli nauka nie będzie mu sprawiać przyjemności. Od razu należy wykluczyć wszelkie kary i narzędzia zadające ból typu łańcuszek zaciskowy, obroża elektryczna. Karanie kota powoduje u niego agresję, zwykle wyładowywaną nie na osobie, która kotu zadaje ból, tylko na kimś słabszym - dziecku lub innym kocie, psie.

Jak więc uczyć kota? Stosując nagrody. Nagroda to nie tylko jedzenie. Nagrodą może być zabawa, głaskanie, zwracanie na kota uwagi, otwarcie drzwi - wszystko to, co sprawia kotu przyjemność. Najważniejsza zasada tresury pozytywnej to przekazywanie pupilowi które czynności przyniosą mu korzyść. Zamiast myśleć co zrobić, aby twój kot czegoś nie robił, myśl jak przekonać go do zastąpienia tego innym zachowaniem. To taka różnica, jak między zdaniami "nie trzaskaj drzwiami", a "zamykaj drzwi cicho". Kot nie wie, jakich zachowań od niego oczekujesz do czasu aż mu tego nie przekażesz. To jeden z powodów, dla których karanie za niepożądane zachowania nie przynosi efektów. Bo kot po prostu nie wie, czym ma zastąpić to zachowanie. Za przykład może posłużyć sikanie poza kuwetą. Jeśli to nie wynika z problemów zdrowotnych, łatwo przekonasz kota do kuwety nagradzając przysmaczkami najpierw samo przebywanie w niej, a potem - gdy kot się na to zdecyduje - użycie kuwety. A jeśli będziesz razić prądem kota sikającego na kanapę? Jeśli zrozumie twoje intencje zacznie sikać gdzie indziej, np. na dywan, a dodatkowo z powodu stresu będzie znaczyć lub stanie się agresywny.

A czy uczenie sztuczek ma jakieś zalety oprócz możliwości pochwalenia się tym przed znajomymi? Oczywiście, że tak! Wspólna zabawa wzmacnia więź z opiekunem. Kot kojarzy człowieka z nagrodami, które od niego otrzymuje, co pomaga przy kotach nieśmiałych i "po przejściach". Wykonywanie sztuczek wymaga dobrej komunikacji człowieka z kotem - trenując lepiej się poznajecie. Zrozumienie, co człowiek ma na myśli nie jest takie łatwe, więc dla kota to wysiłek intelektualny (którego wielu kotom zdecydowanie brakuje). Biorąc to pod uwagę otrzymane efekty (czyli sztuczki, które potrafi wykonać kot) to tylko dodatek, mało ważny szczegół, "efekt uboczny". Gdy zaczniesz tak na to patrzeć, a najważniejsze dla ciebie stanie się, aby nauka była przyjemna dla kota, razem będziecie mogli osiągnąć niesamowite efekty.

W następnych wpisach opowiem wam, jak wykorzystać te informacje. Będę pisać nie tylko o sztuczkach typu skakanie przez kółko, ale też o wykorzystaniu tresury w praktyce - o tym jak nauczyć kota korzystania z kuwety i drapaka, chodzenia na smyczy i grzecznego zachowania podczas obcinania pazurków. Do tego trochę ciekawostek i informacji o żywieniu mruczków.

Pozdrawiam :)

Witam

Witajcie :)

Mam 16 lat. Na moim blogu będę pisać o kotach - głównie o ich tresowaniu, ale także o tym jak radzić sobie z najczęstszymi "kocimi problemami", o żywieniu, pielęgnacji i zdrowiu tych niesamowitych zwierzaków. Sama mam jednego - kotkę Lunę. Oto ona:


To tyle o mnie, pozdrawiam :)