środa, 13 sierpnia 2014

Porównanie żwirków Golden Grey i Tigerino Canada

Witam po małej przerwie. Tym razem będzie o żwirkach bentonitowych, konkretnie o GG Master i TC o zapachu cynamonu. Obydwu z nich używałyśmy razem z Lu.


Cena

TC - 2,66-3zł/kg
GG - 3,21-4zł/kg

Granulki

W obydwu żwirkach granulki są dość drobne, większe w GG. GG zawiera trochę drobnych kryształków żwirku silikonowego, co ma dłużej utrzymywać świeżość. TC jest drobniejszy, granulki - w przeciwieństwie do GG - są bardzo przyjemne w dotyku, dają wrażenie miękkich.

Zbrylanie

Obydwa żwirki dość dobrze się zbrylają, ale lepszy pod tym względem jest GG.

Roznoszenie

U mnie dużo bardziej roznosił się Tigerino, ale może to dlatego, że kota bardzo lubi w nim kopać ;).

Wydajność

W obydwu wydajnośc jest bardzo dobra, o wiele lepsza niż popularnego Benka. Tigerino jest nieco wydajniejszy.

Utrzymywanie świeżości

Zarówno TC, jak i GG dobrze sobie radzą z zapobieganiem "zaśmierdzania się" żwirku. GG pierwszego dnia wydaje się pod tym względem lepszy, jednak po kilku dniach dużo mniej czuć z kuwety z Tigerino.
GG ma intensywniejszy zapach. TC, mimo że teoretycznie jest cynamonowy, to w zapachu w ogóle nie przypomina cynamonu. Ma przyjemny, trudny do określenia zapach.

Opinia Lu

Są fajne, dużo lepsze od tego Benka co kiedyś miałam! Ale kupuj mi Tigerino, tak fajnie się w nim kopie! Golden Grey nie jest taki przyjemny dla łapek. Ale i tak wole sikać do niego, niż na dywan :).


Sami wybierzcie, który wam bardziej odpowiada. Ja zdecydowanie wolę Tigerino :). Głównie z powodu opinii Koty oraz niższej ceny. Zamierzam wypróbować też inne zapachy, zwłaszcza jabłkowy.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Filmiki z Lu!

Dzisiaj Lusiakowi bardzo się nudziło i biegała po całym domu. Czyli miała świetny nastrój do skakania :). I o tym właśnie będzie pierwszy filmik - Lu robiąca sztuczkę "na rączki".

video

Nagrałam kilka skoków, i Lu wyglądała na nich świetnie, no ale ja... no ten ;). Dlatego tylko jeden filmik.

Na drugim jest Lu czołgająca się. To nie wyszło najlepiej (czasem się dużo ładniej czołga), ale chciałam pokazać jak mniej więcej wygląda ta sztuczka.

video


Mam też trochę zdjęć. Wcześniej pisałam, że jak zakwitną pozostałe lilie to zrobię im fotki. I zrobiłam kilka dni temu, ale ledwo co zdążyłam, bo niektóre już prawie całkiem przekwitły. Zapraszam do oglądania.

Najpierw moje ulubione :).


Teraz czerwone. Już mało ich zostało, bo przekwitły.


Na te mówię "waniliowe" ;).


I na koniec pomarańczowe. Mam ich cały "krzaczek".

niedziela, 13 lipca 2014

Sztuczka "Na rączki"

Sztuczka polega na tym, że kot skacze w kierunku klatki piersiowej człowieka, a człowiek kotka łapie. W wykonaniu mojej Lu kot skacze z krzesła, i zwykle tak ląduje, że obłapia mi szyję przednimi łapkami :3.

Aby nauczyć tego kota, trzeba:
-zdobyć zaufanie kota
-mieć dobre wyczucie (jak nie złapiesz kota za którymś razem, to zapomnij o dalszej nauce)

Kot musi znać sztuczkę "na miejsce", dobrze jest gdy zna również "hop na kolano" albo "hop na człowieka".

Najtrudniejsze jest tutaj przekonanie kota, żeby skoczył. Aby kot musiał skoczyć, a nie tylko oparł łapki o człowieka, odległość od krzesła musi być większa. Na początku kot prawie na pewno będzie się trochę bał. Dlatego należy zacząć wtedy, kiedy kot ma nastrój do skakania.

Pokaż kotu żeby skoczył na krzesło, po wskoczeniu nagródź go przysmaczkiem. Jeśli będzie chciał zeskoczyć, to go zatrzymaj. Używaj takiej samej komendy jak przy sztuczce "na miejsce", tylko że zamiast kierować kota na wybrany fragment podłogi każ mu skoczyć na swój obojczyk. Zachęcaj go głosem do zwracania na ciebie uwagi, upewnij się że kot widzi, że gestem "wołasz go" do skoku. Jeśli twój kot przymierza się do skoku, ale rezygnuje, to znaczy że wie o co chodzi ale trochę się boi. Na początku może to zająć kilka minut, albo kot za pierwszym razem w ogóle nie skoczy.
Jeśli kot skoczy, złap go i od razu daj mu dużą nagrodę, czyli większą i lepszą niż kiedykolwiek porcję smakołyków (u Lu to jest np. cały kabanosik i kilka "rybek" z CFF). Na tym jednym skoku zakończ ćwiczenie. Nie trenuj tego za długo, 2-3 skoki dziennie wystarczą.
Potem powinno pójść łatwiej. Po kilku udanych próbach kot na pewno się ośmieli. Kiedy widzisz, że skacze już pewniej i bez strachu, możesz stopniowo zwiększać odległość między tobą a kotem. Potem możesz zamiast krzesła używać np. oparcia od kanapy.
Jednak nie sądzę, żeby udało się kotu tak skoczyć z podłogi. Przynajmniej przy mojej (zdecydowanie nie jest wysokopiennym kotem) na pewno to się nie uda.

Powodzenia :)

środa, 9 lipca 2014

Ważki i pewnien burasek (fotki)

Czyli kontynuacja zdjęć z mojej ostatniej wycieczki i trochę o znajomym kociaku :).


W Ogrodzie Japońskim udało mi się obfocić trzy ważki, każda inna :). Oto one:


Z ostatnią miałam problemy ze złapaniem ostrości. Ogólnie to nie bardzo sobie radzę z foceniem tak małych obiektów.
Zrobiłam też trochę zdjęć roślinkom, to moje ulubione:


I jeszcze motylek :)


No dobra, to już tyle ;). Tytułowy burasek to ok. 9msc kocurek. (fotki takie tragiczne bo robione kalkulatorem, tzn moim telefonem)


Jak go poznałam to zachciało mi się drugiego kota ;).
Mimo, że poprzednio widział mnie ok. pół roku temu, to już po drugiej wizycie podszedł do mnie i obtarł mi się pysiem o twarz <3. Pchał główkę pod moją rękę, a nawet 3 razy zaszczycił mnie krótkim siedzeniem na kolanach. Jak to koci podrostek jest bardzo energiczny i długo nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, a do tego jest bardzo gadatliwy.


Na fotce wyżej miaukał podczas głaskania. Właściwie to cały czas miaukał i odpowiadał kiedy się do niego mówiło :).
Tutaj uchwyciłam jedyny moment w którym się nie ruszał ;)


Lubi być w centrum uwagi ;)


Wspaniały kociak, chciałabym takiego :(. Niestety na razie mogę sobie tylko pomarzyć, no i Lu i tak by go zasyczała i zapacała łapką.

wtorek, 8 lipca 2014

Żywienie kota sterylizowanego (kastrowanego)

Coraz więcej ludzi sterylizuje swoje koty. Ten zabieg pozytywnie wpływa na zdrowie i psychikę mruka, a do tego zapobiega rodzeniu kolejnych kociąt, a tym samym - zmniejsza ilość bezdomnych kotów. Powszechnie uważa się, że kot wysterylizowany wymaga specjalnego pożywienia. Czy to prawda? Czy kot po kastracji ma większe skłonności do nadwagi? Czy kastracja wpływa na choroby nerek? Czy karmy "sterylised" nadają się dla kota sterylizowanego lepiej, niż "zwykłe"?


Kastracja to usunięcie jajników (i zwykle macicy) u kotek, oraz jąder w przypadku kocurów. U kotek kastrację zwykle nazywa się sterylizacją. Jest to poprawne określenie, bo sterylizacja to chirurgiczne ubezpłodnienie. Może ona również polegać na podwiązaniu jajowodów (u kotki) lub nasieniowodów (u kocura). Zabieg ten jest bardzo prosty, kocury już na drugi dzień po nim zachowują się normalnie, a kotki po kilku dniach.

Zacznę od nadwagi. Hormony wprawdzie mają wpływ na skłonności do tycia, jednak nie tak duży, aby kastracja tu coś zmieniała. Koty kastruje się zwykle kiedy osiągają dojrzałość płciową. Naturalne jest, że kot po przejściu tego okresu będzie potrzebował mniej pożywienia, bo po prostu już tak szybko nie rośnie i nie jest tak aktywny. Dlatego zarówno kot wykastrowany, jak i niewykastrowany kiedy stanie się dorosły, ma dobry apetyt, a właściciel nie ograniczy mu ilości jedzenia - może przytyć. U kotów tycie powoduje zbyt duża ilość pokarmu albo zbyt wysoka zawartość węglowodanów w diecie. Jeśli zapewnisz kotu właściwy pokarm (barf albo karmy z listy polecanych) w odpowiednich ilościach, a do tego codzienną porcję ruchu (zabawa, spacery, podawanie jedzenia w sposób wymagający wysiłku ze strony kota), to nie musisz się martwić, że utyje :). Wszystkie znane mi wykastrowane koty, którymi właściciele opiekowali się w ww. sposób, mają prawidłową wagę. Mój kocurek Pelek [*] po zabiegu (w wieku 7msc.) wcale się nie zmienił, dalej był tak samo aktywny, jadł to samo i miał taką samą szczuplutką sylwetkę :). Lu w DT po kastracji (w wieku ok. roku, po urodzeniu kociąt) została utuczona marketówkami, ale u mnie na zdrowej diecie odzyskała prawidłową wagę. Teraz waży 3,7kg i nie ma żadnej zbędnej fałdki tłuszczu :).

Druga często poruszana kwestia to sterylizacja a choroby układu moczowego. Z najnowszych badań wynika, że SUK, i inne podobne choroby nie są związane z kastracją, bo jest taki sam odsetek chorujących na nie kotów wśród kastratów, jak i "niekastratów". Myślę, że takie opinie (jakoby kastracja miała związek z tymi chorbami) wzięły się stąd, że koty wykastrowane to w większości koty domowe, żywione suchą karmą.
Co wiec robić, aby uchronić swojego kota przed chorobami ukł. moczowego? Przede wszystkim zadbać o jego dietę, najważniejsze są w niej:
-właściwa ilość wody, czyli 60ml na 1kg kota
Odwodnienie bardzo szkodzi kocim nerkom. Kot żywiony samymi chrupkami pije średnio połowę z tego co powinien. Dlatego mokra karma lub surowe mięso to obowiązkowy element codziennej kociej diety. Do takich posiłków dodatkowo dolewaj ciepłą wodę. Dzięki temu łatwo można dostarczyć kotu potrzebną ilość płynów. Kot, który już ma chore nerki lub pęcherz nie powinien w ogóle jeść suchej karmy.
-dobrze przyswajalne białko
W prosty sposób to opisując - im gorzej białko się przyswaja, tym więcej wytwarza się szkodliwych substancji uszkadzających nerki i wątrobę.
Trzeba też pamiętać o tym, że sprawę bardzo pogarsza długotrwały stres. Dobrze jest regularnie robić kotu profilaktyczne badania moczu, oraz kiedy zauważymy jakiekolwiek niepokojące objawy (sikanie poza kuwetą, sikanie w mniejszych lub większych "porcjach", trudności z oddawaniem moczu, niechęć do podchodzenia do kuwety, wchodzenie do kuwety i wychodzenie bez korzystania z niej).

No i trzecia sprawa - karmy "dla kastratów". Każdy producent takiej karmy uważa, że jest ona taka superhiperduper, dostosowana i zapobiega wszelkiemu złu. Ale jakoś nie zauważyłam, żeby te karmy czymś się różniły od "niesterylised" tych samych producentów ;). Dokładniej opisywałam jedną z takich karm - RC (kliknij tutaj, żeby przeczytać).
Czym więc karmić kastrata? Tym, czym każdego kota - zbilansowaną mięsną karmą, najlepiej mokrą.

A w jakie macie doświadczenia z wysterylizowanymi kotami? Słyszeliście o kocie, który utył po zabiegu mimo dobrej diety ;)?

czwartek, 3 lipca 2014

Karma sucha Hill's Nature's Best

Hill's to bardzo popularna karma. Szczególnie linia "Nature's Best" uważana jest przez wiele osób (nawet weterynarzy) za karmę zdrową i dobrej jakości. Ale czy na pewno te chrupki mają coś wspólnego z naturą?



Hill's Nature's Best jest w 4 smakach - adult kurczak, adult tuńczyk, kitten i senior. Opiszę rodzaj "adult tuńczyk".

Ta karma kosztuje w większych opakowaniach od ok. 32zł/kg.

Skład i analiza ze strony producenta.

Skład:
mączka z kurczaka i indyka, kukurydziana mączka glutenowa, tłuszcz zwierzęcy, śruta kukurydziana, śruta ryżowa, brązowy ryż, mączka z tuńczyka, podroby rybne, śruta jęczmienna, kasza owsiana, podroby, suszone wytłoki buraczane, chlorek potasu, chlorowodorek L-lizyny, odwodniona marchew, odwodniony groch, przecier pomidorowy, sproszkowany szpinak, wytłoki cytrusowe, przecier grejpfrutowy, olej roślinny, olej rybi, DL-metionina, sól, węglan wapnia, włókno owsiane, tlenek żelaza, fosforan dwuwapniowy,  tauryna, L-tryptofan,  witaminy i pierwiastki śladowe.

Analiza:
białko: 31,4% (w suchej masie 33,2%)
tłuszcz: 20,3% (w suchej masie 21,5%)
włókno: 2%
popiół: 6%
skrobia: 34,4% (w suchej masie 36,5%)
omega 3: 0,5%
omega 6: 3,25%
wilgotność: 5,5%

Zacznę od składu. Na pierwszym miejscu "mączka z kurczaka i indyka", czyli wszystko to, co zostanie po odkrojeniu z tych ptaków mięsa, wysuszone i zmielone. Dalej gluten kukurydziany. W kociej karmie absolutnie nie powinien się znaleźć, a tu jest na drugim miejscu! Dalej tłuszcz zwierzęcy - nie wiadomo jaki. Potem śruta kukurydziana, śruta ryżowa i brązowy ryż. Gdyby to zsumować, to zboża znalazłyby się na pierwszym miejscu. Ale gdzie ten tytułowy tuńczyk? O, jest coś... ale nie mięso. Tylko mączka z tuńczyka (czyli odpady rybne). Dalej podroby rybne - chyba najlepszy składnik tej karmy, brawo! Szkoda, że na ósmym miejscu w składzie... Następnie znowu zboża - śruta jęczmienna i kasza owsiana. Potem podroby z nie wiadomo czego, i dodatki. Czyli suplementy, "polepszacze", i symboliczne ilości warzyw. Trochę niepotrzebnych składników, jak wytłoki buraczane, owoce, groch, włókno owsiane.
A teraz analiza. Od razu rzuca się w oczy mała ilość białka. Trzeba pamiętać, że to białko głównie z odpadów i trochę roślinnego, co sprawia ze jest źle przyswajalne. Tłuszcz w granicach normy. Omega 3 i 6 - tragedia!!! A węglowodany nie lepiej, to ponad 1/3 karmy!

Podsumowując, ta karma - mimo ładnej nazwy - nie ma nic wspólnego z naturalną kocią dietą ani składnikami wysokiej jakości. Składa się głównie ze zbóż różnych rodzajów. Do tego odpady zwierzęce, bardzo małe ilości potrzebnych kotu składników, i jest! Kompletnie nie zbilansowana, źle przyswajalna, niezdrowa, a wręcz szkodliwa, z 36,5% zawartością węglowodanów w suchej masie, okropnym stosunkiem omega 3 do 6 i za mała zawartością białka - karma za 32-40zł/kg! Dużo lepsze produkty można kupić w cenie poniżej 15zł/kg, więc tym bardziej nie rozumiem, dlaczego ludzie to kupują. No ale ładny kotek na opakowaniu i "nature" w nazwie zachęcają ;).

sobota, 28 czerwca 2014

Jak tanio a zdrowo żywić kota

Opiszę dwa rodzaje kociej diety - tanią i tańszą. Ten post przyda się szczególnie osobom dokarmiającym bezdomne koty, właścicielom wielu zwierzaków i osobom, które nagle muszą ograniczyć wydatki.


Najtańszy sposób żywienia kota to sucha karma. Szczególnie polecam karmy Taste of the Wild "rocky mountain" i Porta21 "finest sensible". Mają świetny stosunek ceny do jakości, a do tego dzięki wysokiej zawartości białka są wydajne.
Jednak dla kota zdrowsza jest mokra karma. Aby było i tanio, i z odpowiednią ilością wody można pupilowi dolewać ciepłą wodę do jedzonka.

Dieta 1 - tania

dla kota o wadze ok. 4kg

Dziennie 50g Animondy Carny + 33-40g Taste of the Wild (smak rocky mountain, ilość zależna od aktywności i sylwetki). Do mokrej karmy dolana woda, ile to już zależy od tego czy kot dużo pije z miski.

Najlepiej rozdzielić to na 3 lub 4 posiłki. Suchą karmę podaj kiedy długo nie ma cię w domu, ewentualnie na noc. Mokre z wodą rozdziel na dwa posiłki, suche może być w jednym lub dwóch.
Mokrą karmę po otwarciu puszki poporcjuj i zamróź, zostaw porcję na 2 dni. Potem wkładaj mrożonkę do lodówki co najmniej kilka godzin przed podaniem.

koszty
"pakiet próbny" (mały worek TotW + puszki w pakiecie 6x200g)
0,62-0,75zł za chrupki + 0,74zł za mokrą karmę dziennie
40,8-44,7 zł/msc
"pakiet oszczędnościowy" (2 duże worki TotW + puszki w pakiecie 12x800g)
0,51-0,62zł za chrupki + 0,44zł za mokrą karmę dziennie
28,5-31,8 zł/msc

Dieta 2 - jeszcze tańsza

dla kota o wadze ok. 4kg

Ta dieta składa się z samej suchej karmy, więc nie nadaje się dla kotów z chorymi nerkami.

Dziennie 42-50g Porty21 (smak finest sensible, ilość zależna od aktywności i sylwetki mruka).

Można rozdzielić kotu karmę na 3-4 posiłki albo raz dziennie dawać porcję aby sam sobie rozdzielał. Wolę to pierwsze rozwiązanie.

koszty
"pakiet próbny" (worek 2kg)
0,71-0,85zł dziennie
21,3-25,5 zł/msc
"pakiet oszczędnościowy" (2 worki 10kg)
0,59-0,67zł dziennie
17,7-20,1 zł/msc

Jak wynika z powyższych obliczeń, można całkiem dobrze karmić kota za niecałe 18zl/msc. Nawet suchy whiskas byłby droższy w "użytkowaniu" ;).
To nie jest idealna kocia dieta, ale najlepsza w tym przedziale cenowym :). Jeśli z jakichś powodów szukasz taniego sposobu na karmienie mruków, to będzie świetne rozwiązanie.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Nowa obróżka :D

Już zdecydowałam, że obróż z Rogza będzie malinowa. Nie tylko dlatego, że ten kolor bardziej mi się spodobał. Kupiłam Lu obróżkę w prawie takim samym odcieniu, jak zielony Rogz :).


Obróżkę kupiłam w zoologicznym za 10zł. Jest z firmy Camon, ma szerokość 12mm. Tak wygląda bez kota:


Jak widać na pierwszym zdjęciu, obróżka jest z gumką przy zapięciu. Ale ta gumka rozciąga się tak ciężko, że obróżkę można by używać nawet do prowadzenia na smyczy ;).

Niby taka prosta, a (przynajmniej moim zdaniem) fajnie wygląda na kocie.
Na modelce:


Na zdjęciach niżej (i na pierwszym w poście) je przysmaczki PlanetPet z kaczką dla psów. Miałam je wszystkie pokroić, ale kota chyba polubiła jedzenie takich dużych ;).


Tutaj już bez przysmaczka :).


A na koniec kilka kwiatków.

niedziela, 22 czerwca 2014

Upodobania smakowe Ló

Lósiak, jak każdy kot, ma swoje ulubione jedzonka i te, których nie tknie choćby głodowała tydzień. Na szczęście dla mnie tych drugich jest zdecydowanie mniej ;). Kilka dni temu pisałam, jakie karmy jadła Kota. Teraz będzie o tym, jakie smaki miała, jak na nie zareagowała, i trochę o kocich jedzeniach "niekarmowych".

Lu

Sucha karma

To dla Lu nr. 1 wśród wszelkich jedzeń. Zje każde chrupki. Niektóre nawet woli od przysmaczków (Orijen rybny). Smakowały jej wszystkie suche karmy wypisane tutaj (klik).



Mokra karma

Tu już mogę się bardziej rozpisać :). Zacznę od karm podstawowych.
Kota całkiem chętnie jadła wszystkie smaki Animondy Carny i Grau. GranataPet uznała za nieco smaczniejsze (wszystkie smaki bez dużej różnicy). CFF ogólnie lubiała, zwłaszcza smak ze śledziem, ale nie chciała jeść smaku z okoniem. PoN jadła podobnie jak GP. Feringa na początku jej bardzo smakowała, gdzieś w połowie pakietu - średnio, a jak już się kończył odchodziła od miski i prosiła o jedzenie ;). Defu Bio teraz je, bardzo jej smakuje mimo że jest z kurczaka (a ona za kurczakiem nie przepada), zobaczymy czy tak będzie do końca pakietu ;). ZiwiPeaka miałyśmy mało, wiec się jej nie zdążył znudzić. Szkoda by było, bo to jedna z jej trzech ulubionych karm, i to bez względu na wariant smakowy. Druga ulubiona to Herrmanns w saszetkach. Miałyśmy na razie tylko smak z gęsią, okazało się że kota go uwielbia. Planuję teraz kupić pakiet mieszany ze wszystkimi smakami. Trzecia uwielbiana przez Lunię mokra karma to Lily's Kitchen. Jadła na razie smak z jagnięciną. LK ma wysoką cenę, ale te tacki są jej warte :).

Teraz uzupełniające.
Pierwsza uzupełniająca jaką regularnie dawałam Ló to Cosma. Początkowo ją uwielbiała i z pakietu próbnego (14 puszek, wszystkie odmiany) po każdej puszeczce wylizywała miskę, a najbardziej posmakowały jej rybne. Kupiłam pakiet 24 małych puszek, różnych rybnych i trochę kurczaka, i okazało się że jednak Cosma nie jest taka pyszna ;). Czasem nawet odchodziła od miski z zupką z Cosmy i za nic nie chciała zjeść. W międzyczasie robiłam zakupy w zwierzakowo i wzięłam dużo rodzajów puszek, których nie ma w zoo+, głównie uzupełniających. Najpierw dałam jej Cheffy (kurczak z pstrągiem) i Monge (chyba tuńczyk z łososiem), jakoś zjadła. Przy Miamor Filets (tuńczyk i kalmary) był strajk głodowy ;). Podobnie z Princess (smaki z surimi i ze szprocikiem). Animonda Ocean (łosoś), Moonlight (z krewetkami i kalmarem) i Brit (z leszczem) kota uznała za nawet smaczne. Applaws (tuńczyk i wodorosty), Schesir (kurczak i tuńczyk) oraz SushiCat (tuńczyk z surimi) okazały się jeszcze lepsze, chyba nawet smaczniejsze od większości podstawowych. Za to zupełnie niejadalne okazało się Almo Nature o smaku "owoce morza" (biała ryba, krewetki, kalmary i małże). Natomiast smaki "łosoś" oraz "pstrąg i tuńczyk" z tej firmy Lu uznała za przepyszne. Jeszcze bardziej polubiła puszki Thrive ("ryby oceaniczne" i "tuńczyk i łosoś"), pewnie z powodu gęstego sosiku :). Ale nr. 1 wśród karm uzupełniających to Evangers. Kota miała smak "Signature Series z indykiem". W puszce są drobne kawałki mięsa w gęstym sosie pomidorowym. Za ten sos kota dałaby się pokroić ;). Wylizuje go z prędkością światła.

Jedzenie "niekarmowe"

Do tej kategorii zaliczają się: przysmaczki, surowe mięso i jedzenie nie dla kota (czyli to wszystko, co kotu nie powinno smakować, ale wbrew wszelkiej logice smakuje).

Cóż mogę napisać o przysmaczkach? Chyba tylko tyle, że Kota lubi każde ;). Najlepsze są nowości, więc co chwilę jakieś testujemy.

Na początku Lusiak nie lubiła surowego mięsa. Stopniowo coraz bardziej się do niego przekonywała, a teraz je bardzo lubi. Najczęściej je kurczaka z małymi kostkami, chrząstkami itp. Nie lubi skóry, żołądków i skrzydełek, ale serca je dość chętnie. Lubi też indyka i inne mięsa, ale najbardziej z kurczaka (co jest o tyle dziwne, że puszki kurczakowe średnio lubi, a jak już to takie z podrobami).
Czasem dostaje też surowe żółtko.

Z jedzeń nie przeznaczonych dla kota Lu najbardziej lubi rośliny strączkowe i wybrane rodzaje pieczywa. Ze strączkowych najulubieńsze są czerwone fasolki z puszki (ale tylko ta środkowa część wyciśnięta) i ugotowana zielona soczewica z zupy ;). Z pieczywa kota lubi bułki z białej mąki, zwłaszcza takie "smakowe" (np. pikantne albo serowe).
Staram się jej nie dawać ludzkiego jedzenia, ale wiadomo jak to jest jak kot prosi ;). Ostatnio wyjątkowo chciała jeść razem ze mną. Dałam jej trochę pulpecika (warzywno-pszenicowego, bez mięsa). Smakowało. Dałam jej trochę sosu pomidorowego. Mniam, więcej. Dałam jej troszkę kaszy. Zaczęła pluć i się obraziła ;D. Warzyw nie zdążyłam jej dać, bo uciekła.

Ogólnie rzecz biorąc Lu nie jest bardzo wybredna. Tylko kilka razy się zdarzyło, że musiałam dokarmiać znajome psy czy koty niezjedzonymi przez nią puszkami. Ale z wiekiem robi się coraz bardziej wymagająca ;).

sobota, 21 czerwca 2014

Jak używać klikera - szkolenie klikerowe kota

O klikerze słyszał każdy, kto interesuje się tresurą pozytywną. Ten prosty przedmiot wydaje charakterystyczny dźwięk, co łatwo wykorzystać przy nauce. Klikery są coraz lepiej dostępne, można je już kupić w większości sklepów zoologicznych. Ale nadal niektórzy używają ich w niewłaściwy sposób. Więc jak używać klikera?

różne klikery; ja mam taki w kształcie kostki, tylko że czerwony
kliker z targetem

Klikery kosztują od 5 do ok. 20zł, mogą być z wbudowanym targetem.

Zacznę od tego po co nam w ogóle kliker. Przy tresurze kota wykorzystujemy wzmacnianie pożądanych przez nas zachowań. Kliknięciem oznaczamy kiedy kot zrobi coś tak, jak chcemy.

Kliker czy słowna pochwała?

Obydwa te dźwięki nagradzające mają swoje wady i zalety. Kliker jest dużo bardziej precyzyjny. Jego dźwięk jest charakterystyczny i zawsze taki sam. Kot nie musi myśleć o co ci chodzi gdy do niego mówisz, po prostu wie że klik to nagroda. Dlatego przy nauce trudnych sztuczek jest niezastąpiony. Ale dobrze, żeby kot znał też słowny dźwięk nagrody (np. "śliczniee"). Przyda się to, kiedy zapomnisz wziąć do ręki kliker albo po prostu nie masz go przy sobie, a możesz nagrodzić kota (np. otworzeniem drzwi, małym kawałkiem czegoś co jesz).

Jak sprawić, że kot zacznie kojarzyć klik z nagrodą?

To bardzo proste. Kliknij klikerem i od razu daj kotu jego ulubiony przysmak. Kiedy kot już skończy go memłać i przeżuwać odczekaj chwilę i ponownie kliknij. Ważne - odstępy między kliknięciami nie mogą być zbyt krótkie. Powtórz to kilka razy, i rób tak powiedzmy 2 razy dziennie. Po 3 sesjach ćwiczeniowych kot już będzie wiedział, o co chodzi :).

Często popełniane błędy

-brak nagrody po kliknięciu
Zawsze klik musi oznaczać nagrodę, nawet jeśli się pomylisz i klikniesz gdy kot robi coś nie tak jak chciałeś. Brak nagrody po kliknięciu będzie mieć gorsze skutki, niż jednorazowe nagrodzenie kota w złym momencie.

-klikanie za późno
Trzeba kliknąć dokładnie w tym momencie, kiedy kot robi daną czynność. Inaczej źle cię zrozumie.

-klikanie kilka razy i jedna nagroda
Przy późniejszym etapie nauki można nagrodzić kota kiedy zrobi kilka sztuczek. Jednak nie można klikać po każdej! Klik to nagroda, jeśli po kliku nie będzie nagrody kot nie wie o co chodzi i nauka idzie wolniej, a kociasty jest zdezorientowany i nie ma takiej chęci do współpracy.
Czyli robimy to tak: kot siada, podaje łapkę, klik i nagroda. Stopniowo taki "łańcuszek sztuczek" może być dłuższy, np. 4 czy 5.
Ale ja wolę nagradzać kotę po każdej ;). Lu nie ma dobrych predyspozycji do nauki, więc nie chcę jej dodatkowo utrudniać.

Powodzenia w nauce :). W razie pytań i problemów - proszę pisać w komentarzach.